#oJejy
Gdy miałam około 5 lat, pojechałam z moimi rodzicami w wakacyjną podróż nad morze. Zatrzymaliśmy się w jakimś ośrodku wypoczynkowym. Ogólnie każdego dnia czy też wieczora organizowane były różne atrakcje. Jednym z nich był wybór miss, w którym rzecz jasna wzięłam udział. Kiedy pani prowadząca zadała mi banalne pytanie, kim chcę być w przyszłości, bez namysłu odpowiedziałam:
- Panią, która robi lody.
Zdziwił mnie gromki śmiech na sali, ponieważ uznałam, że to super praca, zwłaszcza nad morzem, gdzie budki z lodami mijaliśmy na każdym kroku. Parę razy dopytywałam mamy, dlaczego wszyscy zaczęli się śmiać, ale zapewniała mnie, że nie ma zielonego pojęcia. Teraz już wiem, czym tak wszystkich rozbawiłam.
Ps. Zostałam uhonorowana mianem "miss uśmiechu"
Marzenie się spełniło? (Bez skojarzeń) ;)
Do lodów gumki nie pękają :x
No jak to jak? Związujesz włosy żeby do loda nie wpadały.
Miałam może z 10 lat i koleżanka zapytała się mnie kim chce zostać w przyszłości. Odpowiedziałam że tirówką, ale siedzieć obok. Trochę niepojęte bo myślałam wtedy ze tirowka to Pani która jeździ tirami jako pasażer 😀 do dziś mi to wypomina choć mamy już po 18 lat 😜
Dawniej nikt by nie miał skojarzeń, a
teraz wszyscy o jednym...
No ale przynajmniej jesteś Miss uśmiechu :D
No własnie też mam wrażenie, że to dzisiaj się tak wszystkim kojarzy, Przynajmniej ja nie pamiętam, żadnych reakcji tego typu, gdy byłem dzieckiem. :D
gdy się jest dzieckiem nie ma się takich skojarzeń i to tyle a nie jakieś dawniej było lepiej
Ale teraz 'panią od lodów' nie jesteś. 😂😂😂
Przyszłościowy zawód :p
Teraz już wiesz czemu się śmiali 🙈🙈
Jak miałam jakieś 12 lat, to na koloniach zostałam miss publiczności. Niby fajnie, ale to chyba przez sukienkę przez którą było widać mi plecy. No, ale byłam wtedy dzieckiem... Wszędzie pedofile XD
Powinnaś zostać "miss śmiechu", skoro tak rozbawilaś widownię :-)
Ja nie miałem skojażeń (a jestem gimbem)
Poczucie humoru od najmłodszych lat. :D
Ale ona jeszcze nie wiedziała o co chodzi...
Wiem, że nie wiedziała, jednak można to potraktować jako pewnego rodzaju, hm, umiejętność, zdolność?
Patrząc na dzieci, uważamy, że wszystkie z nich są urocze, słodkie, a to co robią jest takie, to a takie. Patrząc w tym kontekście, można uznać, że miała poczucie humoru.
nie, nie można.
Patrząc w tym kontekście można ewentualnie uznać, że śmiesznie się zachowała, ale nie, że miała poczucie humoru.
Napisałam, "nie, nie można" po czym wytłumaczyłam dlaczego tak uważam właśnie żeby nie traktować tego jako hejta. Nie mam empatii? No rzeczywiście, nie ma to jak oceniać osobę po jednym komentarzu :D Inaczej myśleć... Jak na matematyce ktoś na równanie 2+3 napisze, że to równa się 6 i pani powie, że źle to też mówisz, że jest hipokrytką, bo nie daje innym inaczej myśleć? :D "Za to, że już nikt nie może myśleć inaczej" a mi się dostaje, że myślę jak większość. Po prostu wyrażam swoje zdanie, to jest dyskusja. Nie mam na celu nikogo obrażać, ani sprawiać, że poczuje się źle.
Dałam taki przykład, bo uważam, że mieć poczucie humoru ma jedną definicje i inne są dla mnie błędne. :)
Marudaruda - jestem kobietą, aczkolwiek mój nick sugeruje płeć męską (jakby ktoś interesował kinematografią koreańską, to załapie).
Dziękuję Ci za zrozumienie.
@askdef - szczerze, nigdy nie zastanawiałam się nad definicją poczucia humoru. Dla mnie, osobiście, to również umiejętność, czy też zdolność rozśmieszenia (nawet nieświadomie) jednej osoby, bądź wielu osób (grupy, publiczności).
Bądźmy szczerzy, ile ludzi, tyle definicji. Nie twierdzę, że w każdym przypadku, da się to zastosować. Niektórzy wolą sobie utrudniać, idąc pod przysłowiową górkę, a inni ułatwiają sobie, jak tylko mogą.
Mimochodem przypomniał mi się fragment filmu:
"- Zapomniałem czegoś.
* Czego?
- Przyrządów, które zapisują, analizują, streszczają, debatują i udzielają informacji; które są ilustrowane lub nie, w twardej lub miękkiej okładce, oprawionej lub nie, z przedmową, wstępem, spisem treści, indeksem, które służą oświeceniu, zrozumieniu, wzbogacaniu, ulepszaniu|i edukacji ludzkiego mózgu, przez zmysł wzroku, czasem dotyku."
A dlaczego o tym wspominam? Chwilę wcześniej ten sam student próbował prostymi słowami podać definicję, jednak wykładowca jej nie zaakceptował. Bo definicja właściwa, to tylko ta podręcznikowa.
Dlatego wydaje mi się, że w momencie, gdy nie "tracimy dobrego smaku", każda definicja jest właściwa, pod warunkiem, że oddaje stan faktyczny.
Chodzi o to, że dla mnie osoba z poczuciem humoru, to osoba która, jak sama nazwa wskazuje, czuje to co innych może rozśmieszyć. Więc jeżeli ktoś nieświadomie rozśmieszy inną osobę to nie z powodu jej poczucia humoru, a zwykłego przypadku. "każda definicja jest właściwa, pod warunkiem, że oddaje stan faktyczny" - z tym się zgodzę tylko twoja definicja moim zdaniem nie oddaje stanu faktycznego. Może się mylę, ale takie jest moje rozumowanie ;)