#oJIZs
Wybrałam się z przyjaciółką na przechadzkę po nudnych ulicach miasteczka. Szłyśmy wesołe, ze wszystkiego robiłyśmy sobie żarty, aż w pewnym momencie podszedł do nas pewien pan, na oko 45 lat. Bez namysłu zapytał moją koleżankę "Czy mogłabyś mi zawiązać sznurówkę?". Koleżanka spojrzała na mnie myśląc, że facet robi sobie jaja, biorąc nas za głupie gówniary, które można poniżyć poprzez wiązanie butów obcemu facetowi. Bez namysłu śmiejąc się odpowiedziała "Ja nie zawiążę, koleżanka to zrobi!". Zareagowałam może dziwnie, ale przystałam na prośbę nieznajomego i robiąc słowiański przykuc zawiązałam gościowi owego buta. Czułam się jakoś nieswojo, ale myślałam nad tym chwilę i stwierdziłam, że coś musiało być nie tak, skoro poprosił nas o taką przysługę. Nie wyglądało jakby sobie żartował. Mężczyzna podziękował, a my odeszłyśmy.
Następnego dnia jechałam z mamą samochodem na zakupy. Akurat ów facet szedł ulicą, a mama zaczęła monolog "Jakie życie jest niesprawiedliwe i okrutne. Widzisz tego gościa? Miał wypadek. Zamiast prawej nogi ma protezę, a lewą rękę ma całkowicie bezwładną. Jeszcze żona go zostawiła i został z dwójką dzieci. Dobrze, że mieszka z nim jego mama, to chociaż pomoże mu się ubrać".
Tak też doszłam do ważnego życiowego wniosku już w wieku 15 lat - nie ocenia się ludzi po pozorach, bo pozory mogą mylić.
Nie pozory mogą mylić tylko jakiś chyba upośledzony facet. Kto mu niby zawiążę sznurówkę jeśli nie wytłumaczy o co chodzi, będzie tylko stał i wyczekiwał? Uznała bym, że zbok i sobie poszła jak większość ludzi.
zawiąże*
Ja bym chyba mimo wszystko nie pomogła. Lepiej zostawić obcego gościa z rozwiązanym butem niż zostać porwaną/zgwałconą. Oprawcy mają na prawdę różne sposoby na zwabienie ofiary.