#oIjMy
Uzbierałem na nowy samochód? Ukradłem komuś kasę. Kupiłem sobie nowy telefon? Pewnie kogoś zastraszyłem. Kupiłem sobie sporo książek? Jestem walnięty, bo kto by czytał. Takie sytuacje można mnożyć.
Wolę mieć coś konkretnego, niż kupować piwo, żeby się upijać niemal do nieprzytomności, cukierki czy papierosy.
To może teraz uzbieraj na mieszkanie?
Ja bym się nie zdziwiła, jeśli już zaczął.
Tyle że robisz to samo co oni. Wyśmiewasz że wolą przeznaczyć kasę na pierdoły.
Jednemu radość sprawi lizak a innemu audi, nie mierz wszystkich własną miarą
Autor tylko opisuje ich zachowanie względem niego, gdzie ich wyśmiewa? Bo nie widzę.
Rodzice gardzą innością, to i dzieci tak patrzą na inność.
Odpowiedź na krytykę i wytłumaczenie swojego zachowania nie czynią z autora hipokryty.
Widzisz, problem w tym że każdy ma inne priorytety. Moimi bzdurami są płyty CD, wycieczki i koncerty, za to nie mam auta. "Tomorrowland? Po co?" - powiedział mój brat tydzień po zakupie nowej repliki broni na old Town. "Przeciez juz bylas na trzech koncertach Iglesiasa, po co jedziesz na kolejny?" Zapytała koleżanka która ma 80 par butów", "A po co chcesz do Japonii?" Zapytała mama która chwilę później umowila się na masaż oczyszczający jej wewnętrzną energię" ;) Każdy lubi co innego, najważniejsze żeby "bzdury" nie ograniczały podstawowych potrzeb jak jedzenie i mieszkanie.
@Harmony Dokładnie :) Jeśli żyją odpowiedzialnie, zapewniają wszystkie podstawowe potrzeby i wystarcza im pieniędzy na życie i rachunki (a najlepiej jeszcze oszczędności), to niech wydają, na co się komu podoba.
Ciekawe, czy utrzymujesz się przy tym oszczędzaniu sam, czy może oszczędzasz podczas gdy rodzice kupują głupoty takie jak jedzenie, które również ty jesz?
Mi dużo do (możliwe, że głupiego) myślenia dają obserwacje personelu w szpitalu, w którym obecnie pracuję :D Gdy porówna się lekarki i pielęgniarki, to mimo, że te pierwsze zarabiają lepiej, to zdecydowanie więcej pieniędzy "na siebie" wydają te drugie. Większość doktorek ma delikatny makijaż, o paznokcie i włosy najczęściej dbają same, ubrania kupują lepsze, ale w mniejszych ilościach. Pielęgniarki natomiast mają często porobione paznokcie, rzęsy, brwi, laserowe depilacje, świeżą opaleniznę spod lampy... Wiem, generalizuję, ale moje otoczenie dość mocno wpisuje się w ten trend :D W każdym razie, całkiem trafna wydaje się teza (nie wiem, czy ekonomiści się ze mną zgodzą), że oszczędzanie łatwiej przychodzi tym osobom, które dysponują większymi kwotami, a ich zakupy są często rozsądniejsze i bardziej przemyślane.
Ja z kolei zauważyłam, że najwięcej papierosów palą osoby, które mają mało pieniędzy-przynajmniej taki trend jest w moim towarzystwie. Albo właśnie wydają na rzeczy typu chipsy, alkohol. Mi się powodzi finansowo, a i tak oszczędzam na czarną godzinę, albo jakby miał mi wpaść większy wydatek. I tak się stało, że ostatnio miałam naprawdę konkretny wydatek i znajomi się dziwili skąd mam tyle pieniędzy, ale już nie pamiętali, że np. kiedy oni się upijali w barach za niemałe kwoty, ja siedziałam trzeźwa :)
I w sumie mi to rybka, kto na co wydaje, ale żyłka mi skacze kiedy ktoś ma potem problem i próbuje pożyczyć kasę. Ja mam co pożyczyć tylko dlatego, że pilnuję wydatków, a jak nie mam pieniędzy to np. nie piję i nie palę, jeżdżę rowerem zamiast autem, itd. A znajomi, którzy są wiecznie bez kasy to ludzie, którzy kompletnie nie kontrolują na co wydają. Wiem że nie wszędzie tak jest, ale akurat w moim otoczeniu tak to działa
A samochód to nie bzdura? Musisz go kupić, placisz za ubezpieczenia, paliwo i naprawy pewnie kilka słów miesięcznie, a bilet miesięczny na autobus kosztuje 100 zł miesięcznie :-)
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a smartfon czy samochód to też zachcianki niż rzeczy koniecznie do przeżycia, choć oczywiście teraz ma je prawie każdy
Ale autobusem nie dojedziesz wszędzie, musisz czekać na przystanku, często nie ma miejsca i trzeba stać, klima zazwyczaj wyłączona, okna zamknięte, bo plebsowi zimno..., w lecie idzie umrzeć. Ja jestnak wolę moje auto. Wsiadam, jadę gdzie chcę i tyle.
Wchodzę na anonimowe poczytać coś ciekawego. 1 wyznanie - narzekanie na mamę, 2 wyznanie - chłopak pisze o tym że lubi pissing, 3 wyznanie - narzekanie na rodzinę. Sorry, że akurat pod tym wyznaniem, ale kurde co to ma być? Ile jeszcze tego typu wyznań będzie?
Patrzę na kolejne wyznanie. Nie zgadniecie? Znowu ktoś narzeka
Następne nawet spoko xd a potem co? Chłopak napisał że dziewczyna to zdradziła
@Whereru zawsze myślałam że serwis anonimowe jest o te żeby napisać to z czym nam ciężko, czego siè boimy, co lubimy, czego nie lubimy tak o, żeby ludzie mogli poczytać, pośmiać się, zapłakać ale ty chyba masz inne wymagania względem anonimowych :/
^dla mnie miał to być serwis do rzeczy wstydliwych i śmiesznych, których nie opowiesz znajomym, a nie serwis do narzekania, chwalenia się i wylewania żali jak komuś w życiu źle.
Miałam podobnie, z tym, że u mnie był problem z posiadaniem książek. Nie zapomnę jak matka spaliła mi połowę uzbieranej w pokoju biblioteczki, bo "na co mi tyle książek" i "marnuję czas na gapienie się w jakieś bzdury". Dzięki rodzicom wiem, że istnieje coś takiego jak wtórny analfabetyzm. Jak mają coś przeczytać na głos, to dukają jak dzieci w podstawówce, a to są ludzie po szkole średniej... Tyle że od szkoły nie przeczytali żadnej książki, nawet rozdziału. I dziwią się, że nie mam o czym z nimi gadać i zachowuję się dziwnie.
Współczuję takich prymitywnych rodziców. Niestety nie można ich wybrać, na szczęście po usamodzielnieniu się można ich olać.
Piwo, słodycze czy papierosy to są durnoty ani trochę nie potrzebne nikomu do życia. Jeśli jego rodzina wydaje na to kilkaset złotych miesięcznie to owszem jest to marnotrawstwo.
Jak na takiego strasznego psychopatę twoje komentarze są beznadziejnie nudne. Poza tym nie powinieneś gdzieś tam.mordować ludzi zamiast wywnętrzać się na temat depresji i ciężkich dzieciństw?
Nie jem słodyczy, to znaczy nie kupuje ich sam, bo bez nich przeżyję . Raz na miesiąc czy dwa można coś słodkiego zjeść jak ktoś gdzieś zaprosił w gości czy jest jakas okazja np. Czyjeś urodziny/ święta. Ale jak sam mam kupić coś słodkiego to tylko w wyjątkowych sytuacjach jak jest to jakiś unikat, że tak powiem. Jakiś regionalny łakoć jak jestem na wycieczce czy dobry produkt w dobrej cenie. Kupowane najtańszej marketowej czekolady po 1 zł, bo jest promocja, w ilości 50 sztuk ( a uwierz, że są ludzie co tak robią, żeby mieć na zapas...) to nie dla mnie. Ale jakbym mial okazję kupić porządna szwajcarską czy belgijską czekoladę po 30 zł to bym kupił, bo jest lepsza i zdrowsza.
Piwo z sieciówek po 2 zł za 0,5 litra to chemiczny syf. A ludzie potrafią wypić w ciągu wieczoru kilka puszek czy butelek byleby tylko się naj*bać jak świnie i cuchnąć piwskiem.... Nie podoba mi się takie coś. Tak samo jak wino marki wino po 10 zł, smakujące jak popłuczyny czy chlanie wódy na umór. Kto lepiej wyjdzie na swoim piciu ? Ktoś kto w ciągu miesiąca wypije 40 puszek piwa, 3 tanie wina i pół litra wódki czy ktoś kto wypije pół butelki wina za 150 zł i szklankę
dobrej whisky ? Odpowiedź jest prosta. Prości i głupi ludzie dla których alkohol w sporych ilościach to jedyny sens życia mają dużo gorzej od koneserów, którzy może wydają więcej, ale tracą mniej. A palenie to już całkiem zmarnowane pieniądze, czas i zdrowie. Jeśli ktoś wypala dziennie paczkę papierosów po 12/15 zł to traci miesięcznie kilkaset złotych i jeszcze kopie sobie grób...
To są zbędne wydatki. Jak ktoś zarabia miminalną krajową to jednak może powinien te kilkaset złotych zmarnowane na alko i pety jakoś lepiej wydać?
Akurat tu Dark ma rację. Obżeranie się wyrobem czekoladopodobnym, zapijanie piwem i palenie jest niezdrowe, głupie i zbędne. Faktycznie lepiej zjeść raz na miesiąc kawałek smacznego ciasta czy oryginalnej czekolady niż codziennie zapychać się syfem niskiej jakości.
Wolę jeść produkty ,,niskiej jakości" niż truć się tymi ,,oryginalnymi czekoladami przekąskami".
Jak niby truje kawałek gorzkiej czekolady? Pewnie wpierdalasz pasztetowa i wyrób seropodobny z marketu.
meh, jakby moi rodzice zauważali ile przewalają na niepotrzebne kolejne ciuchy czy zapas żarcia który sie wyrzuca to calowałabym stopy jezuskowi xd