#oF0Cc
Popołudnie, godziny szczytu, Lublin, przystanek w centru. I ja, i mój obiekt czci wracamy tym samym autobusem zawsze o tej samej porze. Dziewczynę widzę z okna mojej roboty od wielu miesięcy i wiem, że ciężko zapieprza w swojej pracy, latając w tę i z powrotem w banku jako przynieś-wynieś-pozamiataj-zbierz opierdol. Kiedy staję obok niej na przystanku, by chociaż tyle mieć z życia, widzę, jak bardzo jest zmęczona. Mimo to wiele razy widziałem, jak z irytacją w oczach, ale też uprzejmym uśmiechem, ustępuje miejsca staruszkom, ciężarnym i inwalidom, jeśli nikt inny nie łaskaw był ruszyć tyłka (sam zawsze stoję, miejsce siedzące o tej porze to towar mocno deficytowy). Wiem też, że dziewczyna ma poważne problemy z połamaną niegdyś i źle złożoną kostką, która często daje jej się we znaki, tak że ledwie chodzi i stoi.
Ten wstęp jest wyjaśnieniem, skąd pewne rzeczy o niej wiedziałem oraz niezbędnych, by zrozumieć istotę sytuacji.
Teraz wiecie to, co i ja wiem. Wczoraj razem z nami wsiedli do 26 bardzo eleganccy państwo wieku ok. 45 lat. Oboje w drogich płaszczach, pan pod krawatem, pani w szpilkach, kapeluszu rodem ze starych romansideł, odwaleni jak szczury na otwarcie kanału. Stali obok mnie, głośno rozmawiając w stylu "ą i ę". "Mojej" pannie udaje się usiąść. Staje nad nią ta kobieta, wbija jej paluch w ramię i oznajmia tonem, jakby zwracała się do chłopki ze czworaków w XVIII wieku:
- Ty, ustąp mi miejsca! Jestem starsza, co ty sobie myślisz?
- Słucham?
- Chyba nikt cię nie uczył kultury. Ja jestem DAMĄ, a damom się ustępuje - podkreśliła, mierząc ją pogardliwym spojrzeniem.
- Chyba lekkich obyczajów - ruda panna wypaliła bez namysłu.
Pan coś zaburczał w obronie towarzyszki. Mało uprzejmie. Wręcz chamsko. Już miałem interweniować...
- Na panienkę pan masz, bo tania, a na samochód żeby ją wozić już nie, bo 10-letni tico więcej kosztuje - zasyczała dziewczyna - ale jak aż tak od stania pod latarnią nogi panią bolą, to proszę siadać.
Babie odechciało się siedzieć, wysiedli na następnym przystanku. Ruda i ja wysiadamy w tym samym miejscu. Widziałem na jej twarzy, jak bardzo przykra była to dla niej sytuacja. Szła smutna i przybita. Zmęczona jak cholera. Ale teraz już wiem, że na pewno nigdy nie zagadam... Raz, bo jestem debilem i za jedyny podryw, jaki umiem uskuteczniać język tej kobiety by mnie zabił. Dwa, ma męża. Wyszedł po nią, czule utulił i ucałował. Cóż, "porzućcie nadzieję, którzy za zajętą kobietą chodzicie"... tego jednego o niej nie wiedziałem. W domu jej nie podglądam.
Ruda pani, jeśli pani to czyta i zauważyła przychlasta, który pokonuje tę samą trasę gapiąc się na panią, to nie jestem zbokiem, a jedynie oczarowanym stulejarzem. Nic więcej.
Szacuneczek za odpuszczenie, kiedy zobaczyłeś, że kobieta ma męża.
Co?? Przecież to powinno być normalne zachowanie każdego człowieka.
Dlaczego? Jak ktoś poderwie mężatkę i okaże się, że ona np. nie jest usatysfakcjonowana swoim związkiem, tylko stwarza pozory, bo przywykła, to z podrywającym coś nie tak? Zawsze może wyjść na to, że będziemy dla kogoś lepszą opcją. Rozumiem, że nie podrywa się np. dziewczyny kumpla, no ale bez przesady, każdy chyba ma swój rozum - zawsze na podryw można zareagować stwierdzeniem "Już mam swoją drugą połówkę, ale to miłe." A jak zajęta osoba zareaguje inaczej, to czas pokaże, czy dlatego, że nie można przywiązywać się do jej uczuć, czy może dlatego, że w dotychczasowym związku nie była spełniona.
Do żadnego małżeństwa nie należy się wpieprzać, szczęśliwego czy nie, koniec kropka.
Czuje się dumna z tego ze jeździe 26
Szkoda tylko, że zawsze albo się spóźnia albo przyjeżdża za wcześnie.
Masz bardzo fajny styl pisania 😃
jakbym chciała poczytać sztukę to bym poszła do biblioteki a nie wchodziła na anonimowe.
przerost formy nad treścią
Te wyznani jest okay. Były gorsze, gdzie porównania były co chwilę. Jak i metafora pampers na podpaskę.
mi się podobało, bo sam jestem stuleją xD
Ronkastonka poważnie. Mnie za to nie podobają się twoje komentarze. :D
Haha dobre
Jezu Chryste, człowieku, tego nie da się czytać. Błąd goni błąd, to po pierwsze... Po drugie, to jest anonimowe? Podałeś tu wystarczająco dużo szczegółów, żeby znaleźć i Ciebie, i tę kobietę (czego może sobie nie życzyć na przykład). A po trzecie - coś mi się wydaje, że ostro podkoloryzowałeś to wyznanie...
Pomyślales, że szczegóły mogą byc zmienione?
"to nie jestem zbokiem, a jedynie oczarowanym stulejarzem" zniszczyłeś mnie gościu. Szacunek za używanie takiego słownictwa mówiąc o sobie.
Słodkie:-) Masz za to buziaka od blondyny :-*
no wiedziałam, że rude, to chamskie, ale bez przesady
Ruda pani jesli to czytasz zaproś przychlasta na kawę i ciacho
Ruda pani ma męża i nie potrzebuje zapraszać nigdzie przychlastow
A ty wiesz, że kawę i ciacho można zjeść w niezobowiązujący sposób po przyjacielsku
Pani z pewnością chętnie zaprosi jakiegoś podejrzanego śledzącego ją typa, mąż tej pani pewnie osobiście stolik nakryje.
Regina - nie, jeśli koleś wyraźnie daje jej do zrozumienia że jest w niej 'zakochany'
Regina po pierwsze zwroty grzecznościowe należy pisać wielką literą. Po drugie, tak jak pisali inni - jak ma sie męża, to nie idzie się na kawę z facetem który liczy na coś więcej (i to w dodatku obcym)
nie no jak jej powie, że przecież napisał o tym anonimowe wyznanie to dziewczyna na pewno się zgodzi
To nie fair spotykać się z facetem, który jest w tobie zakochany jednocześnie mając męża.
Chłopie!
Weź sobie daruj i odpuść. Raz dla jej dobra i szczęścia, a tego pewnie chcesz. A przede wszystkim dla siebie?
Miłość dla zwykłych ludzi jest piękną. Ale zapamiętaj, ze miłość ma dwie strony medalu. Jedną piękną i cudowną. Ale ma też tą drugą... Złą, podłą, trującą i plującą jadem. I ta strona medalu, jest większa od tej fajnej.
Nieodwzajemniona miłość może Ciebie zniszczyć. Będziesz jęczeć i płakać przez około 3 lata. Chcesz tego?
Zajmij się sobą i myśl tak jak np. ja. Miłość nigdy nie istniała między kobietą i mężczyzną. A to co widzisz to złudzenie, iluzja. To tylko chemia w mózgu, która jest taka sama jak zjedzenie tabliczki czekolady.
Oczywiście tego nie popieram, ale chcesz seksu? Seks możesz mieć zawsze i wszędzie. Wystarczy, ze masz w portfelu 150 zł. Albo z 50 zł i idź do klubu na dyskotekę, a gwarantuję ci, że kilka szotów i wystarczy. Chcesz mieć seks za darmo? Jest coś takiego jak tinder.
ps. I co dalej uważacie, że miłość istnieje? Nie masz kasy, nie masz mieszkania, samochodu i nie zarabiasz średniej krajowej. To nie ma tej waszej miłości. Zresztą gdzie jest ta wasza miłość, kiedy dzisiaj liczy przede wszystkim wygląd i imprezy? Gdzie podziały sie zasady? Czyżby każdy się zeszmacił?
Chcecie być naprawdę szczęśliwi? Nie cierpieć? Przestańcie się zakochiwać! Nie wierzcie to coś, co inni nazywają miłością. Bo to nie istnieje. Chcesz być szczęśliwy/a? To zarabiaj i spełniaj swoje marzenia.
A związek kosztuje i to dużo. Dużo i jeszcze raz dużo.
Każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat, do oceny, co i w jakim stopniu czyni go szczęśliwym. Może czymś marzeniem, na które zarabia, jest wzięcie ślubu z kimś, kogo kocha i wybudowanie wspólnego domu? Swoją drogą miłość można definiować bardzo różnie, wystarczy trochę poczytać na ten temat, żeby zauważyć, że ile osób, tyle osobistych interpretacji. Ktoś wiąże się tylko dla kasy, mieszkania i czyjegoś auta? Widocznie jedyne, co kocha, to forsa i drogie zabawki. Nie wyklucza to jednak tego, że są osoby, którym na tych "dodatkach" nie zależy. Sama potrafię wymienić sporo rzeczy, za które kocham mojego faceta... i na liście nie ma nic z wymienionych przez ciebie punktów, bo to do cholery student, wynajmujący ze mną pokój na pół, nieposiadający póki co własnego auta i dorabiający w wolnych chwilach na małe przyjemności ;)
Vstorm co ty wiesz o miłości skoro każda cię skrzywdziła. Doczytałem tylko do tych medali. Bzdura, że większa strona jest ta z jadem i zła. Chyba tylko w twoich związkach. Bo ja wyobraź sobie zniosłem dwie ciąże, poronienie i mieszkanie razem, a to wszystko sprawia problemy w związku, choć później każdy się przyzwyczaja do wspólnego mieszkania.