Mając może z 6 lat mieszkałam z rodzicami, bratem (5 lat starszym) i prababcią. Którejś niedzieli zaspałam do kościoła, do którego poszła sama prababcia z moim bratem. Po około godzinie przychodzi do domu ucieszony braciszek z babcią. Mama zapytała czemu jest taki szczęśliwy. Okazało się, że po drodze prababcię zaczepił młody chłopak, który oczywiście był z grupką znajomych. Już dokładnie nie pamiętam co powiedział, ale zwrócił się do niej per "babciu", a że moja prababcia do cichych nie należała, to odpowiedziała mu dokładnie takim tekstem: "Może i jestem babcią, ale nie dla ciebie, frajerze".
Mina tego chłopaka musiała być bezcenna, ponieważ już nic nie powiedział, a jeszcze został wyśmiany przez własnych kolegów. Bo przecież jak można dać się zgasić babci. :D
Dodaj anonimowe wyznanie
A ta słabizna znalazła się tutaj bo?
A no tak... Babcia musi pozostać anonimowa! W niektórych kręgach bezpodstawne nazwanie kogoś "frajerem" oznacza duże kłopoty.
Śmiechom nie było końca.