#o8cZZ
Upalny dzień w lipcu zeszłego roku , specjalnie przyszedłem wcześniej ale na łące nad rzeką było już pełno ludzi. Odszedłem kawałek dalej gdzie było nieco luźniej i siedziały tylko dwie panie. Położyłem się na trawie niedaleko od nich i nagle...poczułem zapach jakby ktoś kilka dni nie zmieniał bielizny osobistej.
Popatrzyłem na panie z wyraźnym obrzydzeniem i poszedłem dalej gdzie nie było już nikogo. Kiedy i tutaj poczułem smród zrozumiałem że nie jest dobrze. Zacząłem oglądać majtki i koszulkę czy sam w coś nie usiadłem , ale nie - wszystko było w porządku. Ale tu naprawdę coś śmierdzi! - zrezygnowałem z wypoczynku i postanowiłem szukać aż znajdę.
I co się okazało - przyczyną były niewinne kwiatki - takie z białymi płatkami i żółtym kółkiem w środku. Z bliska pachniały tak jakby ktoś się spocił i jednocześnie zwymiotował.
Nawet kwiatki Cię w konia potrafią zrobić 😏
Są takie kwiatki, którem śmierdzą żulem.
Czyli żule tak naprawdę pachną kwiatkami!
Żulkile.
Hahah żulkile :D <3
Fascynujące
A to ci psikus!
Niesamowite
Rumianek?
Może jastrun. Za dzieciaka wołałam na ten kwiatek per "śmierdziel"
Ale opis kwiatka zajebisty.....
Spróbuj teraz znaleźć ten kwiatek wpisując w Google grafika tylko ten opis: kwiaty z białymi płatkami i żółtym kółkiem w środku
Co za przygoda
I co? Masz teraz traume?
Przypomniało mi się, jak z koleżanką pojechałyśmy rowerami na przejażdżkę po polnej drodze. W pewnym momencie coś tak zaczęło śmierdzieć, że aż zwymiotowałam. Nie mam pojęcia co to były za kwiatki czy inne gówno. Mam nadzieję, że nigdy więcej się na to nie natknę xDD