#2kHpJ
Wiele lat temu oglądałam z nudów transmisję z wyścigów konnych. Pomyślałam wtedy co by się stało gdyby jeden z koni się przewrócił. Po jakimś czasie jeden z koni się potknął i zrobił się tak zwany karambol.
Następny przypadek. Kiedy zwiedzałam w zeszłym roku Góry Błękitne w Australii, żartem powiedziałam do mojego chłopaka, że widoki byłyby lepsze bez tych wszystkich drzew eukaliptusa. Góry Błękitne płonęły kilka miesięcy później.
Ostatnio spacerowałam nad rzeką, a że jest głęboka i dość wartka, pomyślałam czy rzuciłabym się na pomoc tonącemu. Tydzień później z rzeki, na tym samym odcinku gdzie spacerowałam, zostało wyłowione ciało kobiety.
I ostatnie, jak wisienka na torcie. Niekiedy w przeszłości myślałam, że jest nas ludzi zbyt wielu na naszej planecie i przydałaby się zaraza, jak za starych, dobrych czasów, by zdziesiątkować populację....
Wiem, że to zbiór przypadków i zbiegów okoliczności, niemniej już nikomu nie życzę źle, nawet w myślach.
Ja nie widzę żadnego powiązania twoich przemyśleń z późniejszymi wydarzeniami. Nakręcasz się i tyle, bo twoje przemyślenia są tak ogólne, że założę się, że mnóstwo osób mogłoby wpaść na identyczne w owych sytuacjach.
Popieram. Nic dodać nic ująć.
To ten sam mechanizm, co horoskopy w gazetach...
Też tak mam! Pomyślałam, że fajnie jakbym miała duży sklep blisko domu. I 15 lat później wybudowali lidla! M A G I A !
O, u mnie tak samo! Tylko że wybudowali biedronkę.
Ale to na pewno dlatego, że wolę biedronkę.
U mnie też Biedronka :D pod samym domkiem
AM I A WITCH?
@Dosiaa97
u mnie tez. tyle ze Tesco
Nie badz swinia. Wez i obejrzyj obrady sejmu. No co ci szkodzi?
A liczyłaś ile razy o czymś pomyślałaś i nic się nie stało? Zacznij sobie to zapisywać i czar pryśnie.
Wow, ja też myślę, że jestem wyjątkowa i świat podporządkowuje się mnie. Jest nas dwie.
Czyli w taki sposób wykorzystałeś swoje 3 życzenia? Dobrze że nie poprosiłeś o więcej życzeń, z takimi zapędami
Akurat koronawirus to żadna zaraza, wypadki samochodowe bardziej zdziesiatkowaly populację niż ten wirus
Zwykłe, najzwyklejsze w świecie przypadki.
Moja teściowa tez wiele razy powtarzała, że Chińczycy powinni dostać jakiejś epidemii i poumierac za to zjadanie psów. Zresztą myślę że wiele osób miało takie zabiegi okoliczności. Nawet ja sama pewnego wieczoru pomodliłam się o psa, a rano tata przyniósł ciężarną przybłędę.
Potknięcia w zawodach jeździeckich się zdarzają. Ludzie w rzekach się topią, wyławianie topielca to żadne novum. Zamiast koronawirusa mogła przyjść grypa i też by wytruła. A z Australią to już kompletnie popłynęłaś.
Czy jesteś racjonalna to nie wiem, po tym co czytam raczej wątpię.