#ny9CB

Zdarzenie to miało miejsce dosyć dawno, miałam wtedy ok. 8 lat. Jako zdolne dziecko zostałam wybrana do konkursu recytatorskiego. Wiadomo - stres, cały dzień powtarzanie wiersza, który miałam recytować. 
Z tego całego zamieszania zupełnie zapomniałam się wysikać. Pęcherz zaczął o sobie przypominać dopiero na sali konkursowej. Przede mną było jeszcze z 3 dzieci. Myślę sobie: wytrzymam. Po chwili jednak mocno zaczęłam żałować decyzji niepójścia do łazienki. 

No dobra, przyszedł czas na mnie, recytuję i w ostatniej zwrotce wiersza już wiem, że nie wytrzymam... i wtedy po prostu usiadłam na ziemi, aby wstrzymać próbujący się wydostać wodospad (na sali cała szkoła) i dalej bez zająknięcia recytuję do chwili, gdy - no właśnie - wybiegłam do łazienki jak poparzona. Wszystkie oczy na mnie. 

Po chwili wracam na salę i co? 1 miejsce za piękną recytację i wyjątkowe przedstawienie tekstu (było tam coś o znikających czarownicach). 

Najlepsze jest to, że nikt nie domyślił się prawdziwego powodu ucieczki z sali, każdy myślał, że tak miało być.
Kars Odpowiedz

Może myśleli, że to ze stresu uciekłaś i dali Ci fory

Dodaj anonimowe wyznanie