#nxEw1
W mieszkaniu zostawiam wszystkie szafki i drzwi cały czas otwarte, aby niepotrzebnie nie zużywać zawiasów. Nie jeżdżę szufladami, aby nie wycierać prowadnic. Każde otwarcie lodówki jest wcześniej przemyślane, gdyż za każdym razem zużywa się żarówka i uszczelka. Rzadko wietrzę, bo szkoda mi okien. Podobnie z laptopem – nigdy go nie zamykam. Używam osobnej klawiatury i myszki, żeby nie wybłyszczeć wbudowanej. Jeżdżąc rowerem, staram się wytracać prędkość zawczasu, żeby nie hamować i nie niszczyć klocków. Nigdy nie używam przycisków w swoim smartfonie, tylko odblokowuję go poprzez ekran. Szkoda mi też zatyczki od długopisu, więc nie dociskam jej do końca. Nie kroję nożem, aby go nie tępić. W pracy nigdy nie dotykam łokciami biurka, aby nie wycierać materiału marynarki. Przy chodzeniu staram się przenosić ciężkość na przód stopy, by nie niszczyć obcasów. Śpię za każdym razem na innej stronie łóżka, żeby nie wygniatać materaca miejscowo. Posiadam mnóstwo ubrań i obuwia, w którym nie chodzę, gdyż mi po prostu żal. Mimo że stać mnie na wszystko, używam starych rzeczy aż do granic możliwości. Naprawiam, łatam, nieraz wyciągam coś ze śmietnika.
Wyobrażam sobie, że każde urządzenie ma jakiś licznik, którego stan rośnie z każdym użyciem. Nienawidzę wykonywać czynności, które niepotrzebnie nabijają ten licznik i zużywają rzeczy. Mam wtedy wyrzuty sumienia, że przyśpieszam ich śmierć, a nienawidzę marnotrawstwa. Obsesja staje się coraz mniej zabawna.
Brzmi jak jeden z rodzajów zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. One nie muszą się przejawiać zamykaniem drzwi 30x bądź powtarzaniem rytuałów.
Życie w ten sposób brzmi na koszmarnie uciążliwe. Naprawdę warto się zgłosić do specjalisty i to przepracować. Zwłaszcza jeśli planujesz życie w partnerskiej relacji. Takie podejście jest w stanie zniszczyć każdy związek, a trudno będzie znaleźć kogoś z takim samym podejściem.
Mam ochotę zniszczyć Ci mózg, dlatego to co chce napisać napisze na dole- nie czytaj tego. Zamiast tego idź na terapie, skoro CI to przeszkadza, to przydało by się pozbyć ;p
UWAGA: Ale mniej zużywając jedne rzeczy- bardziej zużywasz je inaczej :D Mniej zużywając obcasy- bardziej zużywasz przód podeszwy. Mniej zużywając zawiasy szafek "otwieraniem" bardziej zużywasz szafkę i czesci gdzie jest nacisk podczas otwartych drzwiczek. oszczędzając klawiaturę komputera- zużywasz innną... :D
"Przy chodzeniu staram się przenosić ciężkość na przód stopy, by nie niszczyć obcasów"
To jest bardzo niezdrowe i może mieć poważne i trudne do naprawienia konsekwencje w całym organizmie.
a oddychasz?
Co? Wolisz chodzić w jakiś groteskowy sposób, żeby nie zniszczyć obcasów ale w ten sposób niszczysz sobie kręgosłup i stawy kończyn dolnych, a przy okazji zaburzasz całą postawę i uczysz się niewłaściwych wzorców motorycznych? Mam dla Ciebie wiadomość - my też się starzejemy, nasze stawy się zużywają a metabolizm zwalnia, narządy gorzej działają kiedy jesteśmy w starszym wieku. Po prostu żyj tu i teraz, ciesz się tym co masz bo to wszystko i tak przeminie razem z nami.
Niektórzy mnie zadziwiają, chciałbym mieć tylko takie problemy.
A co, jeśli rzeczy CHCĄ służyć, chcą być używane i zużywane zgodnie z przeznaczeniem? A Ty, nie używając ich, sprawiasz im tylko przykrość i przez Ciebie czują się bezużyteczne, nieważne, zbędne.
A co, jeśli rzeczy mają swój "cykl życiowy" jak ludzie? Powstają, nowiutkie i czyściutkie, potem stopniowo zużywają się, niszczeją, aż "umierają" i odchodzą do utylizacji. I są z tym pogodzone i dokładnie tego właśnie chcą.
A co, jeśli rzeczy NIE BOJĄ się odejść we właściwym dla nich czasie?
nie scrolluj internetu, żeby ci się opuszek palca nie zużył ;)
A czym kroisz?
zdiagnozuj sie pod katem OCD (zaburzenie obsesyjno-kompulsywne), polecam psychiatre i leki, bo sie wykonczysz
A to przypadkiem nie jest jedno z wczesnych opowiadań Stephena Kinga? Jeśli to nie plagiat można to rozbudować i opublikować. W praktyce takie życie nie jest możliwe bo ludzie by się szybko zorientowali że coś jest nie tak. No i mydło i inne środki higieniczne też trzeba zużywać...