Jakiś czas temu, a było to w Halloween, sąsiad mojej koleżanki zszedł do piwnicy. Idąc korytarzem, zobaczył jakiś kształt. Było to coś przypominające wisielca. Sąsiad pomyślał sobie, że znowu jakieś dzieciaki żarty sobie robią, w końcu Halloween i tak dalej. Zawołał, żeby wyłazili, że to nie jest śmieszne.
Cisza.
Zawołał znowu.
Nadal cisza. Postanowił zapalić światło.
Jak się domyślacie lub nie, to nie była atrapa.
Tam naprawdę powiesił się człowiek.
Dodaj anonimowe wyznanie
Zszedł do ciemnej piwnicy, za pewne w jakimś celu. Nic nie widział, dostrzegł jakieś kontury (?), dalej stał w ciemności i gadała do wyimaginowanych dzieci.
Wchodząc do ciemnego pomieszczenia w pierwszej kolejności włącza się światło.
Logika jak w durnych slasherach, gdy głupiutka postać wchodzi do podejrzanego miejsca i pyta "panie morderco, jest pan tu?"
Nielogiczne.
O, to zdążył na Święto Zmarłych.