#nsrfN
Impreza zakraplana ostro, przenosimy się do klubu. W klubie gorąco to popsikałem znajomych dla beki i wszystkim się to spodobało. Po kolejnych piwkach poszedłem do toalety. A tam dwóch dresów się do mnie przywaliło. Coś o debilach, że żołnierzyka obiją i takie tam. Do strachliwych nie należę, więc kazałem im spi....alać. Wlazłem do kabiny i tam sobie o giwerze przypomniałem. Coś mnie podkusiło i oddałem honorowo mocz do pistoleciku z myślą, że im tym popsikam. Co pomyślałem, to zrobiłem.
Dorwałem ich na sali i psik psik z cichacza. Zadowolony z zemsty idę dumny do stolika opowiedzieć znajomym akcję. Niestety nie zdążyłem. Eh... Akurat wszyscy zziajani z dancefloru wrócili. A mój serdeczny ziomek wyrwał mi guna i jebut wszystkim po twarzach ostro zaczął dawać. Mnie zamurowało. Zdążyłem tylko dziewczynę swoją zasłonić. Wszyscy w śmiech nastawiają głowy i krzyczą „teraz mnie, mnie!”. Jezu, co za kwas... Próbuję mu zabrać tę zabawkę, a ten nie daje i wali do mnie na maksa. Dziewczyna mi się wyrywa, że ona też chce (serio gorąco było). Kumpel mi po twarzy wali i próbuje w laskę trafić. Dzięki bogu skończyła się złota amunicja. Wszyscy w moim moczu, ja dostałem najbardziej. Ku..wa. To się zemściłem.
Na moją obronę dodam, że byłem po wielu piwkach i nie za dużo tego wlałem, bo pistolecik malutki, a w środku było jeszcze trochę wody. Więc symbolicznie, ale jednak olałem wszystkich. Koszmar.
PS Oczywiście nikomu nie powiedziałem o sprawie. Bo jak? Zresztą mocz jest sterylny, szczególnie po 5 piwach i 40% płynie dezynfekującym...
Dokladnie, "spryskac agresywnych dresow moczem" bo cos ci tam nagadali i zagrozili ze obija... Efekt:
Dresy biegajace w kolko, wymachujace rekami , krzyczace "łolaboga" i ewakujace sie drzwiami, oknami, kratkami wentylacyjnymi a kilku z nich zmykajacych do tunelu ktory sobie szybko wyrysowali na scianie.
Czy moze?:
Chirurg drutujacy szczeke w szpitalu w dziwnej pozycji zeby nie naruszyc tych wszystkich szwow, a autor wygrazajacy piescia niebu "dlaczego ja!?!"
Te dresiki, to przeważnie goście którzy są mocni w kilku na kogoś słabszego.
Ciesz się że nikt się nie zorientował i ci taką samą amunicją nie strzelił
No właśnie kolega go strzelił, jego własną...