#noHEt
Pierwszy dzień - zaspałam. Zerwałam się z łóżka, pięć minut później wyleciałam z domu jak wichura. Chwilę później byłam na miejscu. Drzwi kościoła były po prostu nie do ruszenia, wielkie i ciężkie jak cholera, nie idzie otworzyć samodzielnie. Stoję taka bezradna pod kościołem, zaczęłam godzić się z moim losem, już wyobrażałam sobie tę chwilę, gdy ksiądz ogłasza moją porażkę przy całej klasie, jedyny w historii kibel z religii... Inagle dostrzegam biegnącą w moją stronę koleżankę! Również zaspała i się spóźniała. Razem z moją wybawczynią otworzyłyśmy wspólnymi siłami drzwi i wkroczyłyśmy do kościoła, gdzie od razu na wejściu z wielkim łupem lecę na ziemię, potykając się o własne buty. Przy okazji przewróciłam niczego nieświadomego kolesia, który wybałuszył na mnie gały w stylu "co robisz, walnięta babo?!". Narobiłam hałasu, znajomi i nieznajomi próbowali kryć śmiech, ksiądz piorunował wzrokiem..
W końcu dostałam łaskawie zaliczenie z tego cudnego przedmiotu, co wspominam ze śmiechem, a jako ciekawostkę powiem coś o tym biedaku, którego potrąciłam - aktualnie mija czwarta rocznica naszego związku. Tak że nie rezygnujcie z religii w szkole!
Z tego co wiem, z religii można być zagrożonym, ale nie można przez to zostać, to jest przedmiot nieobowiązkowy. Przynajmniej u mnie.
Teraz może i tak, ale jeszcze parę lat temu tak nie było. Gdy ja chodziłam do gimnazjum (w latach 2006-2009), można było przez religię ''kiblować''
@lordofdestruction można było z niej zrezygnować?
Nie można kiblowac z powodu religii, ani teraz ani nawet jak ja chodziłam do szkoły, jakieś 10 lat temu Na litość boską skoro coś jest nieobowiązkowe to jak można z tego nie zdać? Możesz nie chodzić na religie, a z drugiej strony możesz przez nią powtarzać klasę? W imię czego zdobycie lub nie wiedzy na temat religii jaka się wyznaje miałoby skutkować promocja do następnej klasy?
W niektórych szkołach można było kiblować - np.u mnie. Siostra wstawiała oceny za spowiedź i pielgrzymkę 😧
@ZombieEmi, na pewno nie można było. To jest jak matura, musisz zdać te kilka przedmiotów na 30%, ale jak się zdecydujesz na dodatkowy i napiszesz na 0 to maturę i tak zdałeś. Nie mogą nie przepuścić Cię z czegoś na co w ogóle nie musisz chodzić.
A ja ci mówię, że można było kiblować. Zrezygnować też można było, ale potrzebna była pisemna prośba rodziców i rozmowa z dyrektorem. W liceum było podobnie, jednak nie można było kiblować. Ogólnie ostro walczyliśmy z tym, żeby jednak nie pisać jakichś oświadczeń. Dowiedzieliśmy się wtedy w kuratorium oświaty m.in. że tak na prawdę by CHODZIĆ na religię trzeba napisać oświadczenie. Tak odgórnie każdy powinien być na nią najpierw niezapisany, a dopiero później powinien wyrazić chęć chodzenia. No, niestety u nas tak nie było.
Wmawiano Wam że można kiblowac, żebyście powazniej traktowali ten przedmiot.
Logicznie, skoro nawet kuratorium twierdzi że nie jest to przedmiot obowiązkowy to w jaki niby sposób to samo kuratorium miałoby zatwierdzac brak promocji dla jakiegoś ucznia z religii?
Ja nie chodziłam na religię, w czasie lekcji siedziałam w bibliotece, a na świadectwie po prostu nie było oceny z tego przedmiotu. Także wątpię żeby można było nie zdać.
Mój były facet nie chodził na religię przez całe swoje życie. Nie miał też zamiast niej etyki czy innego przedmiotu. Kiedy cała klasa miała religię, on miał po prostu okienko, wolne 45 minut dla siebie. Skończył technikum, zdał maturę, więc jak widać można nie chodzić na religię i co roku zdawać do następnej klasy ;)
Ksiądz, który uczy mnie religii tak samo, jedyne co robi to puszcza nam filmy, które ma sobie ochotę obejrzeć :) Irytujące, w dodatku swego czasu szczerze wyznał nam, że księdzem został dla pieniędzy, tak... Okropny człowiek, niczym nie przypomina księdza. Tęsknie jego poprzednikiem, który był księdzem z powołania i wspaniałym człowiekiem, który potrafił zaszczepiać wiarę w każdym, najbardziej zbuntowanym gimbie ;)
Tak to jest kiedy podważa się słowo księdza:) ja kiedyś zasypywalam pytaniami swoją siostrę zakonna. To wstawila mi uwagę o treści 'pyskowanie' o.O
Ja też nie lubiłam swojego księdza od religii, dlatego, że nigdy nie miał na dany temat swojego zdania i nie potrafił nic uzasadnić (oprócz argumentu "bo tak mówi Kościół"). Za to on mnie bardzo lubił, bo zawsze z nim dyskutowałam :D
O, właśnie teraz mam rekolekcje. Może jest nadzieja na znalezienie miłości!
Zakonnica w liceum myślała, że jestem antychrystem ( nawet się przyznała) bo nosiłam glany i próbowałam ją zmusić do myślenia. Chcielibyście widzieć jej minę, gdy zobaczyła mnie na Mszy :D
Kiedy byłam w liceum sama wypisałam się z religii, z powodów osobistych, ale zanim to nastąpiło przedmiot prowadził całkiem spoko ksiądz, którego potem nam zmienili. Pamiętam, że zapytaliśmy się owego księdza czy miał kiedyś dziewczynę :D odpowiedział, że przecież jest mężczyzną i co w tym dziwnego, że miał w przeszłości kobiety? Jednak powołanie zwyciężyło. Przyznał się również, że alkohol również pił i chodził na imprezy, bo przecież wszystko jest dla ludzi :)
ja zrezygnowałam z religii w technikum z powodu księdza..
zdecydowanie nie był on z powołania..
nie można było wypowiedzieć się na dany temat bo on miał swoje zdanie, nie można było niczego skomentować bo on miał swoje zdanie..
na kartkówce jak wykuło się "od deski do deski" dostawało się 3 za nie myślenie.. jak pisało się swoimi słowami, TAK dostawało się 3 bo powinno się było nauczyć regułek..
nie można było o niczym porozmawiać, o nic zapytać.. tylko on i jego zdanie
Fajnie to musi brzmiec jak ktoś pyta gdzie się poznaliście xd
Fajna historia, gdyby nie ten wątek miłosny :)