#nndo2
Parę lat temu, kiedy było ze mną bardzo źle i chciałam wymiotować, a ktoś był w domu i nie mogłam pozwolić, żeby mnie przyłapano, wymiotowałam w pokoju do reklamówki. Reklamówkę chowałam do skrzynki po butach, kiedy dom był pusty wyrzucałam zawartość.
Dziś na samą myśl o tym czuję się strasznie.
Przypomniał mi się dokument o kobiecie, która robiła dokładnie to samo, tylko worki chowała do szafy w pokoju i trzymała, czasem po kilka sztuk. Ponoć w całym pomieszczeniu było czuć ten zapach.
Fakt, że na sama myśl o tym czujesz sie strasznie, oznacza, że pewnie wyzdrowialaś. Gratulacje i oby choroba nie wróciła. 👍
Z tego nie da się wyzdrowieć. Można się zaleczyć i nie wymiotować, ale to trochę jak z alkoholizmem. Można być niepijącym alkoholikiem i niewymiotującą bulimiczką, ale zawsze z tyłu głowy masz takiego robaka. Robaka który czasem Ci mówi żebyś się złamał 🤷🏼♀️
Przecież to musiało śmierdzieć ci w pokoju.
Raczej nie, jeśli skrzynka była w miarę szczelna, a ona to szybko wynosiła. Poza tym zawsze są okna.
Również cierpiałam na bulimię i wymiotowanie do kosza na śmieci, czy reklamówki właśnie, nie jest mi obce.
Kurczę, gdyby to nie były anonimowe, porozmawiałbym z Tobą.
ja nigdy nie zrozumiem tego. tak samo jak osoby ktore srają do reklamowki bo sie wstydzą
do lazienki nie ale juz w pokoju tak
dziwne