#nnPSC

Piątek, 6 rano, walizki i narty spakowane, żona i dzieci w aucie.

Czas ruszać, kierunek góry. Już na wyjeździe z Gdańska niesamowite korki, podróż wydawała się nie kończyć, a mnie zaczyna boleć brzuch po twarożku ze śniadania (który potem okazał się być przeterminowany).

Po ponad 7-godzinnej podróży, z jedną krótką przerwą, dotarliśmy. Szybkie zameldowanie w hotelu i biegiem na stok, aby nie tracić pięknej pogody. Ból brzucha dalej doskwiera, lecz w całym tym pośpiechu zwyczajnie to olałem. Po około 2 godzinach jazdy czas na przerwę, popijam kawę, kończę papierosa i nagle poczułem, że coś bardzo silnie próbuje się ze mnie wydostać. Narciarze dobrze wiedzą jak wygląda poruszanie się w butach narciarskich. Po paru minutach zmagania się ze schodami dotarłem do ziemi obiecanej - toaleta. Kiedy byłem już przekonany, że zostały sekundy do wybuchu, spotkało mnie wielkie zaskoczenie, kabina nieczynna, jedynie pisuar. Biegiem po schodach na górę, jednocześnie walcząc ze sobą, żeby się za przeproszeniem nie osrać. Żona i dzieci chcą odpocząć, więc pod przykrywką chęci samotnego zjazdu jak najszybciej wpinam narty i zjeżdżam do najbliższego baru. Jest i ona, moja wymarzona toaleta. Wchodzę, zdejmuję kurtkę, kask i wieszam na drzwiach. To co działo się potem było istnym bombardowaniem.

Po powrocie przyjechali w odwiedziny teściowie. Żona nalegała na pokazanie zdjęć i filmów z wyjazdu, więc wszystko na szybko zgrałem na pendrive'a i podłączyłem do telewizora. Po obiedzie wspólnie całą gromadką zasiadamy do telewizora, a ja klikam play. Po kilku zdjęciach zaczyna lecieć film, ale chwila, co to? To nagranie z Go Pro z mojego kasku z toalety...

Najwyraźniej wieszając go na drzwiach włączyłem nagrywanie. Zagapiony w telefon, zorientowałem się o fakcie dopiero przy dźwięku wybuchu bomby atomowej.

Żeby było zabawniej, desperacka próba wyłączenia TV skończyła się wywrotką o szklany stolik, co skutkowało jego zbiciem i moim turlaniem się w szkle.

Konsternacja teściów - bezcenna.
karlitoska Odpowiedz

Ostatnio w kolejce na wyciąg się zastanawiałam, czy komuś serio chce się oglądać te filmiki z kamerek na kasku. Było się cieszyć chwilą, a nie nagrywać ;p

karlitoska

Solo no właśnie nie wiem, dlatego się zastanawiałam. W młodości dość sporo jeździłam ze znajomymi na festiwale muzyczne i nagrywałam występy moich ulubionych dj i wiesz co... jakoś nigdy tego nie obejrzałam, a jak gadam z ziomeczkami, to oni mają tak samo. Dlatego się zastanawiam czy może inni, spoza moich przyjaciół mają inaczej :D

karlitoska

Solo dlatego się zastanawiam jak to wygląda u innych, bo zdaje sobie sprawę, że nie reprezentujemy całego społeczeństwa. Za to mam pewność, że z Ciebie całkiem standardowy gbur, skoro wyzywasz od leniwych ludzi, których nawet nie znasz. Może mamy lepsze rzeczy do roboty?

Slivkaa Odpowiedz

Z Gdańska ponad 7 godzin? Kurde, tydzień temu z Łodzi jechałam 8,5😑

PillEater

może w inne góry

Matias124

Musiało nie być korków, albo autor wyznania musiał ze 180 km/h na autostradzie jechać. Czyli jak najbardziej realne.

Slivkaa

Solo, dlaczego zmyślone? Według map Google, faktycznie taki czas jest prawdopodobny

Slivkaa

Mój komentarz został napisany trochę z zazdrością, ale tą zdrową

Slivkaa

Solo, myślę, że nie. Natomiast Ty z pewnością nie umiesz czytać. Ja mówiłam o swojej podróży, z lekką zazdrością, że miałam mniej km do przejechania, a jechałam dłużej. Google pokazują w małym ruchu, jedzie się 4h z Łodzi. To był mój pech, a nie kłamstwo autora postu.

Slivkaa

Solo, nie potrafisz czytać. Słowo "kurde" jasno wyraża żal/zazdrość. Nie wspomnę już o emotce oznaczającej zrezygnowanie. Wróć do szkoły, zamiast zawracać mi tyłek

Dodaj anonimowe wyznanie