#nml4L
Siostra mojego faceta od początku była zachwycona naszym dzieckiem, bo miał dużo ciemnych włosów na głowie i to dodawało mu uroku. Wiecznie powtarzała jaki to on śliczny, a od jej drugiego brata miał tylko parę włosów na krzyż, to mówiła, że "to" jest łyse i że się jej nie podoba. Ten jest taki niegrzeczny, a wasz to aniołek. Niedobrze mi się robi jak słyszę takie rzeczy. Później w szkole jest to samo. Porównywanie kto ma lepsze rzeczy, lepiej się uczy, ma bogatszych rodziców. To jest żałosne. A najlepsze są nauczycielki, które te lepsze dzieci wychwalają pod niebiosa, a te gorsze to gorszy sort.
Ciekawe jakby to wyglądało gdyby dorośli porównywali siebie tak jak swoje dzieci. Ja znam hiszpański, a ty nie. Ja byłam na wakacjach w Turcji, a Ty jak zwykle w Polsce. Mam lepsze auto od Ciebie. Moja mama robi lepsze ciasta. Przecież to śmieszne. Takim porównywaniem krzywdzą swoje dzieci i zawsze będą myśleć, że czegoś im brakuje.
Ale dorośli tak robią
I jeśli obarczają same dzieci tym to jest to bardzo ale to bardzo złe.
Zależy od domu. U mnie tak nie było i chwała moim rodzicom za to, bo z drugiej strony widzę skutki takiego porównywania u moich znajomych i jakby to powiedzieć tam nie ma czegoś takiego jak relacje między rodzeństwem, każde każdego nienawidzi bo Zosia umie matematykę a Kasia "tylko" biologię więc są szczute na siebie.
Dorośli najczęściej porównują siebie do innych, a dzieci są porównywane przez dorosłych. I to jest duża różnica.
Ohlala, jedno prawdopodobnie wynika z drugiego. Co więcej, działa w dwie strony i tworzy błędne koło.
Mam siostrę bliźniaczkę. Nie jesteśmy podobne do siebie w ogóle; ani z wyglądu, ani z charakteru. Dwa różne światy. Przez wiele lat nie dogadywałyśmy się w ogóle. W szkole wiecznie nas porównywano, bo skoro jedna coś potrafi, to druga też MUSI to umieć. Niestety, najczęściej siostrę porównywano do mnie i pytano się jej, dlaczego nie może się uczyć tak jak ja. Nie było to przyjemne dla niej ani dla mnie. Debilom wydaje się, że po prostu MUSIMY być takie same, bo oni sobie uroili coś w tych tępych łbach. Rzygam porównywaniem ludzi, a w szczególności rodzeństwa. Jeżeli spotkam kiedyś nauczycieli, którzy wiecznie nas porównywali i uważali, że powinnyśmy być TAKIE SAME to chętnie powiem im, co teraz, jako dorosłe osoby, obie z siostrą sądzimy o ich żałosnym zachowaniu. Teraz z siostrą relację mam lepsze, ale minęło kilka lat, zanim udało się takie wypracować.
Tak samo jak porównywanie młodszego rodzeństwa do starszego. Byłem najstarszym synem i miałem trójkę młodszego rodzeństwa. Różnica w wieku 2, 8 i 12 lat. Nauczyciele też ich wszystkich do mnie porównywali, a dodam że w szkole byłem kujonem, więc te porównania raczej mile dla nich nie były.
to ejst o tyle smutne, ze ludzie nie ogarniaja, ze takimi porownaniami nie motywuja tej osoby, ktora ma jakies gorsze wyniki, tylko wywoluja wzajemna nienawisc, zazdrosc itp.
bobylon, u mnie to samo. Nie wiem, na ile w szkole tak było, o ile w ogóle było, bo brat się nie przyznawał. Ale w domu często latały takie porównania pt. "siostra jakoś umiała, wziąłbyś przykład" itp. Całe szczęście, mam z bratem bardzo dobre relacje, chociaż może po części dlatego, że zawsze nazywałam te porównania idiotycznymi i podkreślałam, że to odrębny człowiek.
Porównują, ale chyba nikt nie bierze pod uwagi jednej rzeczy.
Dziecko nr 1, urodzone w lutym
Dziecko nr 2, urodzone w listopadzie
W szkole wymagają tego samego, i dziwią się, że efekty są różne, kiedy Dziecko nr 1 miało 9 miesięcy więcej czasu na nauke (a w tak młodym wieku to znaczny procent życia) w porównaniu do Dziecka Nr 2
Dokładnie. Bo jeśli dzieci są porównywane od małego przez rodziców, potem może wystąpić tendencja do porównywania samych siebie bez przerwy do innych. I to wymaga wiele wysiłku, aby to zobaczyć i zwalczyć. Może to mieć mega wpływ na samoocenę, generalnie nic fajnego z tego nie wynika.
Mnie od maleńkości do starszego brata porównywano. Niby różnica tylko trzech lat, ale kiedyś to była przepaść. I Maciek zawsze, ale to zawsze wszystko lepiej robił. Szybciej. Bardziej pomysłowo.
Był zaradniejszy, bardziej pracowity, etc... I lwią część życia zajęły mi próby dorównania mu, co nigdy się nie udało 🙃
Ironia zaś polega na tym, że najbliższa rodzina - bo to ona nas porównywała, na moją niektórzyść - nie widziała, co robi. I nie słuchała, kiedy im to otwarcie wytykałam.
Mnie też to strasznie denerwuje. Ja uwielbiam, wszystkie dzieci (nawet te niegrzeczne) i kompletnie nieistotne jest dla mnie, czy dziecko mojej kuzynki już mówi, a dzidzia mojej koleżanki pije mleko modyfikowane. Nie wiem, dla mnie to jest strasznie głupie i beznadziejne.
A tak nie jest z dorosłymi?
Ważne, żebyś ty była mądrzejsza od nich i w takie połajanki się nie wdawała.
Spoko. Nie raz spotkałam się ze stwierdzeniem, że ten z bliźniaków, który był pierwszy urodzony, powinienen być większy...
Ludzie serio tak myślą. Już przestałam logicznie tłumaczyć, bo oni wiedzą lepiej. I to ludzie, ktorzy mają dorosłe dzieci tak twierdzą.
Pamietam jak byłam mała i każdy porównywał mnie do mojej kuzynki, która jest starsza ode mnie rok. Jaka to ona nie jest grzeczna, a ja zawsze miałam więcej energii, ze ona ładnie pisze w zeszycie, a ja mam pomazane i podkreślone, dzisiaj nie rozmawiamy ze sobą bo się pokłóciłam z nią już dobre kilka lat temu, ale przez to całe porównanie nie lubiłam jej zbytnio. Teraz czasem patrzę na socialmedia, z tego co wiem studiuje gdzieś na jakiejś uczelni, ale nawet nie wiem czy je skonczyla, pracuje gdzieś w jakimś urzędzie i jest z facetem który nie szanuje jej za grosz, ja z kolei kończę już studia i wybieram się na kolejne, mam super faceta, z którym różnie bywa, ale źle o nim powiedzieć nie mogę i układa mi się całkiem dobrze.
Czy czuje się dobrze z takiego obrotu spraw? Owszem, ale zal mi jakiś pozostał z tego całego porównania bo od małego czułam się gorsza od niej.
...i dalej się z nią porównujesz. Co tylko udowadnia, że problem istnieje ;)
A skąd wiesz, że facet jej nie szanuje?
Przecież zawsze się porównujemy do innych, nie wiem skąd przysłowiowy ból dupy.
tooooo moze im to powiedz? i mow za kazdym razem, ze sobie nie zyczysz takich porownan? ucinaj to?
Bazia, mnie też od zawsze porównywano do brata, na jego korzyść, trzeba dodać. Mimo wielu rozmów na ten temat, rodzina nas porównująca nie widziała, że robi źle. Ba, w ogóle nie czaili, że to robią.
Także wiesz... Rozmowa to podstawa, ale często nic nie daje.