#neIdZ
Po chwili już wiedziałam, dlaczego tak dziwnie się uśmiechała - nigdy wcześniej nie czułam tak okrutnego pierdnięcia. Łzy w oczach, ale co robić, dojechałam na swoje piętro i wysiadłam.
Najgorsze, że na moim piętrze do windy wsiadł mój sąsiad, którym jestem zainteresowana. Na mój widok co prawda się uśmiechnął, ale gdy drzwi się zamknęły, to przez okienko zdążyłam dojrzeć wyraz zdziwienia i obrzydzenia na jego twarzy...
Chyba już nie mam u niego żadnych szans :/
A być może Ta pani w podeszłym wieku już wsiadła do śmierdzącej windy?
A uśmiech po prostu był wyrazem ulgi że drzwi się otworzyły i mogła przestać wstrzymywać oddech.
Tak samo osoba przed nią, i poprzednia, i poprzednia, a smród to nie był z pierda xd
w windzie bez wentylacji smród potrafi zaskakująco długo trwać....
Mam silne skojarzenie z występem A. Gizy "toalety publiczne". Przeróbka?
Zawsze się patrzy zanim się wsiądzie - szczególnie do windy ogolnodostepnej - przecież może być nasrane albo narzygane. To się zdarza dość często. Ale my mamy już drugie opowiadanie o pierdnięciu jednego dnia.
człowieku jakimi windami ty jezdzisz?
To są jego typowe opowieści. O głównie na majtkach, o mastce pod napletkiem, zużytych tamponach, podpaskach, smrodach różnego pochodzenia.