#nbYTf
Nie umiem przyjmować komplementów ani pochwal w pracy. Jak słyszę: „Dobra robota”, uśmiecham się i dziękuję, ale moje mięśnie napinają się, jakby czekały na uderzenie, jakby zaraz za tą pochwałą miało iść „ale... następnym razem przyłóż się bardziej”.
Najgorsze, że utrudnia mi to pracę. Na moim stanowisku muszę czasem tupać nogą albo wykazać trochę stanowczości i postawić na swoim. Tymczasem ja... no jestem miękką fają, inaczej tego nie nazwę.
Ktoś wie, jak sobie z tym poradzić?
Ćwiczyć. Nic innego
Zastanów się jak dorastałeś tj. czy byłeś szczerze komplementowany jako dziecko i jak na to reagowałeś. Wygooglaj pojęcie "syndrom oszusta" - może masz coś podobnego
Udawaj, ze jesteś twarda pala tak długo aż nie będziesz musiał udawać. Na początku będzie sztucznie, potem przestanie