#H9xmO
Było sobie małżeństwo: Piotr i Kasia. Piotr złapał Kasię, bo od razu wyczuł, że K. to „dobra i uczynna dziewczyna”. A że K. nie była już najmłodsza, to szybko udało mu się ją przekonać, że dziecko to teraz albo nigdy. Ślub szybko, ciąża szybko, bo przecież ona już po trzydziestce. I wtedy P. przestał udawać rycerza. Może i Kasia go za rękę na zdradzie nie złapała, ale było kilka sytuacji dziwnych, gdzie Piotr pytany o to zaczynał reagować agresją. K. w ciąży, bez własnego mieszkania, ciąża z komplikacjami – uwierzyła, że przecież on ją tak kocha. Prawie odeszła, jak znalazła wiadomości, że jej luby się na seks gdzieś tam umawia: ale wybłagał i zasłonił się rodziną, dzieckiem – przepraszał wtedy bardzo i się zapierał, że to były wygłupy. A ona głupia została.
Piotr zaczął się zachowywać dobrze, ale ta zdrada zabiła coś w Kasi ~ zaufanie, a bez zaufania już się patrzy bardziej na zimno. A jak się patrzy na zimno, to się lepiej widzi: przykładowo, że Piotr nie lubi się myć, i ten problem narasta. Najgorzej było, że P. zdawał się problemu nie widzieć – reagował agresją słowną, a potem i fizyczną. Pierwszy cios z liścia K. dostała, ponieważ Piotr był zdenerwowany, że koszty życia są wysokie i musi wybierać między swoimi „zabawkami” a życiem (wynajem, dziecko itd. – K. była wtedy na macierzyńskim i pensja pozostawiała wiele do życzenia), a do tego K. narzekała, że on się nie kąpie. Przepraszał oczywiście, dał kwiaty – K. została.
Lata mijały – jak wyjeżdżał do pracy, ona odpoczywała, jak wracał, przypominał sobie o niej, jak chciał seksu. K. odmawiała często, bo po prostu śmierdział, obrażał się, bo jemu to nie przeszkadzało – to ona miała obowiązek, a on prawo. Zaczęły się gwałty. K. skupiła się na dziecku, prowadziła praktycznie osobne życie, bo Piotr, pracując potem z domu, potrafił nie wychodzić nigdzie tygodniami. Dziecko też go najczęściej irytowało, bo było wymagające. Po jednej nocy, gdzie K. skończyła cała sina, coś w niej pękło. Odeszła. Złożyła o rozwód i tu się zaczęło. Koszmar ciągnie się do dziś: od czasu kiedy za namową rodziny opowiedziała, co się działo, a prokuratura jej uwierzyła. Rozwód trwa, a K. stała się złem całego świata. Nagle się okazało, że: jest alkoholiczką, narkomanką, ma romanse w pracy, wszystko zmyśliła, kradnie (rzeczy P.), oszukuje urzędy skarbowe, znęca się nad Piotrem, znęca się nad dzieckiem. Sytuacja dochodzi już do takiego absurdu, że aż ciężko w to uwierzyć.
Piotr wyje na forach o swojej krzywdzie –- opisując romanse K., poszczególne sprawy sądowe, oraz to, jak K. go maltretuje na FB (K. nie ma FB) oraz zniesławia – założył jej nawet sprawę o naruszenie dóbr osobistych (to jeden z kilkunastu już zarzutów).
Piotr do dziecka nie przyjeżdża, z alimentami mu nie po drodze – ale dla niego jest najważniejsze, że Kaśka ma ciężko.
Wyrazy współczucia dla Kasi. Dobrze, że w końcu odeszła. Żeby wrócić do psychicznej formy, Kasia powinna iść na terapię. U mnie w domu też działy się różne złe rzeczy, ale w końcu ja i mama wyprowadziłyśmy się i jest dobrze. Przemoc, nawet psychiczna, potrafi podkopać wiarę w siebie i swoje możliwości, a przecież ofiara przemocy zasługuje na szczęśliwe życie, na życie z godnością człowieka. Dla przemocowców powinny być wysokie kary.