Ostatnio u dziadka na strychu wśród starych książek i dokumentów znalazłem pamiętnik mojego prapradziadka. Z trudem go odczytałem. Był on znanym XIX wiecznym lekarzem, podróżującym często po Europie. Wśród jego bliskich przyjaciół, z którym jak przeczytałem znajdował się niejaki holenderski doktor Van Helsing.....
Czy powinienem najpierw na strychu poszukać osikowych kołków i srebrnych naboi, czy może od razu na żywioł iść polować na nieumarłych?
Dodaj anonimowe wyznanie
To może być ciekawe, weź pokaż to komuś, opublikuj to gdzieś jakieś fragmenty w internecie. Na pewno są osoby, którym to się spodoba. Szkoda marnować fajne historie.
Jakiś czas temu jedna dziewczyna tu pisała, chociaż może niedokładnie zapamiętałem, że jako nastolatka rysowała komiksy, dosłownie setki, ale wstydziła się przed rodzicami i to zniszczyła. Ale scenariusze, jakie tam opisywała były tak pokręcone, kompletnie odjechane. Dzisiaj mogłaby z tego mieć nawet jakąś kasę.
Pamiętaj NIGDY nie urządzaj takich akcji bez przygotowania! To zbyt niebezpieczne. Najpierw faktycznie poszukaj na strychu tych naboi, może przy okazji znajdziesz jeszcze inne przydatne itemy. Przed wejściem na teren występowania nieumarłych, pamiętaj o eliksirach, ich działanie może być pomocne.
A tak na serio to zazdroszczę znaleziska, ja nie mam żadnych pamiątek po przodkach.
niech poszuka księgi zaklęć ''aura stendara '' powinno być pomocne
Też żadnych takich pamiątek nie mam. Nawet nie wiem kim byli, jak się nazywali. Imiona znam tylko do pradziadków. Chciałabym się coś o tym dowiedzieć, ale nikt z rodziny nic nie wie.
A może... pradziadek pisał fanfiki. Jeśli faktycznie podróżował po Europie w XIX wieku, to może znał powieść Stokera i się nią trochę zainspirował.
Oczywiście, równie dobrze to może być najzwyklejsza w świecie zbieżność nazwisk.
Tylko że Van Helsing był postacią fikcyjną...
Hmmm może prapradziadek autora też był postacią fikcyjną? 😮🤔
Równie dobrze może to być zbieżność nzawisk.
Tak też może być, ale wtedy nie miałoby sensu podkreślanie, kim był ten holenderski doktor, bo niestety ten nie-fikcyny nie jest raczej nikomu znany. A w wyznaniu ma to taki ton, jakby był to ktoś szczególnie znany, nawet współcześnie.
To wyznanie jest prawdopodobnie tak prawdziwe jak fakt że przez mój pokój przegalopował właśnie jednorożec :/
Ale jednorożce istnieją :'(
Ten pamiętnik bardzo możliwe, że nadaje się do muzeum :)
Chyba lepiej, że Van Helsing niż gdyby miał się nazywać Frankenstein ;)
Najpierw się obudź.
Powodzenia w kontynuowaniu rodzinnej tradycji.
Van helsing nie jest postaciom fikcyjna? Xd
Nie jest postaciom.
Zdecydowanie nie jest "postaciom"...