#Jw67e

Pora dodać coś od siebie.

W moim domu nigdy się nie przelewało, głównie z powodu rozwodu rodziców. Mieszkałem z matką wraz z dwójką rodzeństwa, niestety nie mogę powiedzieć, że moja matka była dla mnie mamą. Lała mnie ręką czy pasem za słabe oceny (a zawsze powtarzała, że uczę się dla siebie), nawet gdy spotkałem się z ojcem, który mieszkał niedaleko.

Obiecałem sobie, że moje dzieci będą miały inaczej, po prostu lepiej. Po zakończeniu szkoły od razu poszedłem do pracy. Miałem dziewczynę, z którą planowałem wspólne życie. Szybko podjąłem decyzję o małżeństwie, ponieważ miałem dobra pracę i niezłe wynagrodzenie. Żona nigdy nie pracowała, zaraz po zakończeniu przez nią szkoły zamieszkaliśmy razem.

Niedługo potem urodził mi się syn, byłem przeszczęśliwy, w końcu mogę mu dać wszystko czego zapragnie i czego ja nie miałem. Zmieniłem pracę, dzięki temu więcej zarabiam, niestety jestem rzadziej w domu (kierowca zawodowy).

Kupiliśmy ładne mieszkanie, całkiem porządny samochód, na wszystko było nas stać. Wszystko robiłem dla nich, aby nigdy nie było sytuacji, w której czegoś nam zabraknie.

Zapragnąłem mieć coś dla siebie, samochód, nie z górnej półki, ale dość kosztowny. Dla żony był to zawsze drażliwy temat, bo "po co ci to, chcesz się tylko pokazać, nie stać nas..." (zarabiam dwie średnie krajowe).

Przez 8 lat mojej pracy nie kupiłem dla siebie praktycznie niczego, zawsze było dla nich lub wspólne. Żona nie pracowała, zajmowała się mieszkaniem i synem.

Często się kłóciliśmy, o wszystko, głównie o pieniądze. Nie z powodu ich braku, ale z nadmiaru. Ja chciałem żyć, korzystać z tego co mam teraz, bo nigdy nic nie miałem. Ona chciała oszczędzać, odkładać lub wydawać na siebie.

Właśnie jesteśmy w separacji i w najbliższym czasie będziemy brać rozwód.

Boli mnie to, że moje zdanie nigdy się nie liczyło, że to wszystko tak łatwo się popsuło. Tak naprawdę nigdy nie byłem ważny, ważna była "stabilność finansowa".
majer Odpowiedz

Podoba się mnie zdanie "Ona chciała oszczędzać, odkładać lub wydawać na siebie." :)

Kuudere

Szczególnie ten ostatni fragment :D

maxdevore

autor chyba na 6 glowe upadl skoro zarabiając 2 srednie krajowe jako kierowce ( mama dobrze uczyla zebys sie uczyl a teraz wozisz ziemniaki czy innego gówno) uwaza sie za bogacza. Jeszcze nie slyszalsm zeby moi znajomi którzy zarabiają kolo 9 tysięcy zloty skarzyli sie na nadmiar pieniędzy. Ja sam ostatnio wydalem 4 tysiące z hakiem na kurtke od gucciego a nie jestem milionerem a gdzie tu jeszcze kupic buty czy spodnie.

Yuukimura

maxdevore bo kurtka od gucciego to taka najważniejsza potrzeba...

xxyyzz

On nie uważa się za bogacza, tylko stwierdza, że nie jest biedny. Według mnie ma dobrą sytuację finansową bo wystarcza na jego potrzeby i jeszcze zostaje.

anonimowykawoholik

No fajny baicik z tą kurtką. Wiesz, dla niektórych "bogaty" znaczy po prostu "potrafi przeżyć bez pożyczek od wypłaty do wypłaty". Autor nie pisał zresztą, że jest bogaczem. Wspomniał jedynie, że stać go na różne zachcianki jego/żony/dzieci.

19941995 Odpowiedz

Zbyt wiele przeszedłeś, i za bardzo pracowity jesteś, aby być z kimś tak próżnym jak ona.

Akoi890

Ale w sumie z czego wynika, że była próżna? Bo nie pracowała? Zajmowała się dzieckiem, domem i autor nie widzi w tym jakiegoś wielkiego problemu. Bo nie chciała pozwolić mu kupić samochodu? Może wymyślił sobie jakiś drogi, niepraktyczny, a ona uważała, że lepiej te pieniądze oszczędzić na przyszłość, skoro mają już samochód i jest wystarczający. Wydawała na siebie? A na co? Na drogą biżuterię za kilka tysięcy? Czy może na jakieś mniejsze przyjemności, których jemu też by nie zabroniła. Pragnęła "stabilności finansowej"? A kto jej nie pragnie?
Bo nie chciała żyć tu i teraz jak autor? Może też miała trudną sytuację w domu rodzinnym i bała się, że jak będą wydawać pieniądze lekką ręką, to potem mogą być w trudnej sytuacji finansowej w razie np. utraty pracy przez męża?

Nie chcę jej bronić, może faktycznie nie zachowywała się sprawiedliwie wobec autora. Ale to wyznanie wygląda trochę jak takie typowe mówienie "nie wyszło nam, bierzemy rozwód, to wszystko wina drugiej strony, jaka ona zła i niedobra". Gdyby to żona autora napisała wyznanie być może byłoby to: "rozwodzę się z mężem, nie szanował tego, że chcę oszczędzać, wydawał pieniądze na przyjemności nie myśląc o przyszłości, miał drogie zachcianki - chciał kupić samochód, który nie był nam potrzebny, pokłóciliśmy się o to i on stwierdził, że skoro tak, to on chce rozwód". Czy coś takiego.

Ciężko oceniać takie sytuacje, znając tylko opinię jednej strony. Chociażby dlatego w sądzie wypowiadać się będzie i autor, i jego żona. Bo trzeba poznać wersję obu osób, nie tylko jednej.

xxyyzz

Akoi890 O tym samym pomyslalam czytając to wyznanie. My z moim chłopakiem oboje pracujemy. Jednak mamy całkiem inne podejście do pieniędzy. Ja raczej wolę oszczędzać, nie wydaje na rzeczy mi niepotrzebne. On za to lubi sprawiać sobie droższe przyjemności. Niby to jego pieniądze, jednak często kłócimy się w tej kwestii, ponieważ gdy np chcę pojechać gdzieś na wakacje, za pieniądze, które odkładałam przez dłuższy czas, to on nie ma zbytnio oszczędności.

Akoi890. Szanowałem to, że zajmuje się dzieckiem, nigdy nie mówiłem jej, aby już szukała pracy czy coś. Samochód wcale nie jest niepraktyczny i super drogi, taka mała zachcianka. Co do oszczędności, to mieliśmy tyle, ze bez pracy przeżylibyśmy spokojnie kilka miesięcy bez żadnej pomocy. Nigdy nie miała trudnej sytuacji finansowej, ale zawsze bała się o pieniądze. Nie mówię tutaj tylko o aucie, nie mówię też, że to tylko jej wina. Każdy mój pomysł lub idea na przyszłość była wyśmiewana, bo " i tak nam się nie uda". Co do stabilności finansowej, to czy nie miała jej przez wszystkie lata które ze mną była?

Yamanate

Jak urodziłam, sama przez długi okres nie pracowałam. Powiedzmy, że mąż zarabiał wtedy coś około tego co autor, mimo wszystko, że mówił iż to nasze wspólne pieniądze nie zabraniałam mu wydawac czasem na głupoty zwłaszcza, że też zawsze mieliśmy oszczędności. Rozumiem, że może jego ex uważała, że nie starczy czy coś w tym stylu. Ale w takim razie moim zdaniem było zapisać dziecko do żłobka, czy wynająć opiekunkę by też iść do pracy .

PurpleLila Odpowiedz

Brawo ze podjąłeś taką decyzję. Nie rozumiem kobiet, które decydując sie na założenie rodziny nawet nie spróbują pójść nigdzie do pracy. Dzieci nie będą potrzebowały opieki do konca życia więc nie ma co sprowadzać wszystkiego do nich. Sama.jestem w związku z kierowcą zawodowym, ale prscuje i nie.wyobrażam sobie tego rzucić choćby narzeczony zarabiał i 20 tysiecy miesięcznie. Lubię miec poczucie, że mam własne pieniądze i że nie muszę na nikim pasożytować

PurpleLila

Och nie bierz sformułowania ,,pójść do pracy'' dosłownie ;)

AnonimowaRuda Odpowiedz

Wiem co czujesz. Moj tata jest zawodowym kierowca. Jeździ na ciężarówkach odkad skończyłam roczek. 90% mojego zycia nie było go w domu bo miał taka prace. Teraz mam rocznikowo 20 lat i nie dogadywałam sie z nim do 18 roku zycia, bo nie spędzaliśmy ze sobą zbytnio czasu.. Ale wiem, ze robił to zeby mi i mamie było lepiej. Niestety ciężki zawód. Trzymaj sie, lepiej wziąć z nia rozwód niż zeby cie wykorzystywała w taki sposób.. szkoda tylko malucha, poświęcaj mu jak najwiecej uwagi jak tylko mozesz. Powodzenia!

GraczLoLa Odpowiedz

Trochę błahy problem jak na rozwód. Jakbym miał za żonę "księgową", to bym rozdzielał pieniądze na wszystko po równo (rachunki, jedzenie, oszczędności, matka, ojciec, syn) i to co każda osoba robi ze swoją działką, to tylko i wyłącznie jej/jego sprawa. Jeśli próbowałeś takich rozwiązań i ona dalej swoje, no to wtedy cóż... faktycznie brak dobrych rokowań. Raka trzeba wyciąć :-/

MogeWszystko91 Odpowiedz

Teraz będziesz mógł korzystać z życia i pozwalać na przyjemności których sobie ciągle odmawiałeś.Nie rozumiem osób które mają hajs i mogą sobie pozwolić na różne rzeczy to zamiast tego bidują, ciągle odkładają. Dzisiaj jesteśmy a jutro może nas nie być więc trzeba korzystać 😆

YenWitch

Ale z drugiej strony zapewnienie sobie jakiejś stabilności w razie, gdyby jednak dobra praca się skończyła nie jest głupie. Nie można szaleć. Co jakby autor stracił robotę, albo zachorował? Kasa by szybko stopniała bez oszczędności. I co z dziecmi?

MogeWszystko91

Zgadza się , zabezpieczenie finansowe powinno być, ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić na jakiś luksus , bo po co harować tyle żeby nic kompletnie z tego nie mieć? Osobiście znam małżeństwo , nie mają dzieci , na wysokich stanowiskach , na żadne wakacje nie pojadą, w dom nie inwestują a jak powiesz że w sklepie na drugim końcu miasta jest mleko 50 gr tańsze to leci jakby za darmo dawali.. A zarabiają razem kilkanaście tyś miesięcznie.

Vampire7 Odpowiedz

Czyli rozstajecie się przez pieniądze? Dobrze rozumiem? O związek trzeba walczyć i rozmawiać ze sobą, a kłótnie i inne zdania będą zawsze. Czy już dla Was nie ma ratunku? Zastanów się autorze, czy warto rozbijać rodzinę tylko ze względu na kasę? Może da się jeszcze uratować małżeństwo? Pójść na terapie dla par?

Swinia Odpowiedz

Stanislaw Wokulski, czy To Ty?

SchwartzeMargaritte Odpowiedz

Tak to się kończy, jak dwoje dzieci bierze ślub.

ThisLove Odpowiedz

W strasznym kraju żyjemy, jeśli ludziom w głowie przewraca się przez 7 tysiecy.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie