W klasie 1-3 podstawówki miałam zwierzątko - świnkę morską. Pewnego dnia mama wysłała mnie do sklepu zoologicznego po żwirek dla gryzonia. Po udanym zakupie ruszyłam do domu, jednak daleko nie zaszłam, a reklamówka, w której niosłam żwirek pękła, a jej zawartość wysypała się na ulicę. Na szczęście droga nie była ruchliwa. Ze łzami w oczach zaczęłam zbierać ten nieszczęsny żwir. Siedziałam, wstrzymywałam łzy i zbierałam. W pewnym momencie do samochodu na parkingu obok zeszła para. Chwilę się popatrzeli i kobieta wyciągnęła z bagażnika miotełkę i łopatkę. Podeszła do mnie, przykucnęła i pomogła mi zbierać żwirek z asfaltu. Chwilę próbowała ze mną rozmawiać, ale przez łzy ciężko było mi się odezwać. Jedyne słowa jakie ode mnie usłyszała było ciche "Dziękuję". I ruszyłam do domu.
Była to jedna z naprawdę nielicznych miłych sytuacji, jakie mnie w życiu spotkały.
Pani raczej mnie nie pamięta, ale dziękuję!
Dodaj anonimowe wyznanie
Przypomniała mi się sytuacja z dzieciństwa jak to babcia wysłała mnie do sklepu, miałam kupić 2 chleby i mleko. Kupiłam 2 mleka i 1 chleb, bardzo bałam się, że będzie zła dlatego zaczęłam krążyć wokół sklepu z nadzieją, że znajdę złotoweczke na chleb. Po jakimś czasie kochana Pani ze sklepu zainteresowała się co ja robię, po uslyszeniu odpowiedzi wymieniła mi to nieszczęsne mleko na chlebek :)
Babcia się dowiedziała i do dzisiaj ma ubaw
Zamiast zbierać żwirek z ulicy i włożyć go śwince do klatki, wystarczyło połóżyć świnkę na żwirek na ulicy
Ciebie przydało by się położyc na ten żwirek. A potem przewalcować w te i nazad :). Żadnego żwirku dla świnek morskich ! Tylko trociny, drybed lub podkłady higieniczne. Tak jestem uczulony na wypisywanie pierdóło świnkach.
Ja chyba jestem uczulony na Ciebie
Ale kiedyś nie było takiej świadomości o zwierzakach, moja mama dawała naszej śwince herbatę
Trociny, żeby sobie nasikała i siedziała w wilgotnym na zapalenie pęcherza, czy po zapalenie spojówek od jakiegoś syfu ;)?
Kizimizi27, a nie przyszło ci do głowy, że żwirek mógł być jedynie do kuwety, a nie jako ściółka w całej klatce?
To jak się czepiasz, to chociaż używaj prawidłowej nazwy - kawia domowa:)
Chwila... skoro reklamówka pękła, to co ty zrobiłaś z tym pozbieranym żwirkiem?
Pęknięta reklamówka to wciąż kawałek folii, nie takiej, w której można coś nieść wygodnie, ale wciąż można zawinąć jakoś i nieść inaczej
szach mat anonimiści
Nie wiem dlaczego, ale byłam przekonana, że wyznanie skończy się tym, że kobieta najpierw pomogła zbierać żwirek i później go wyrzuciła, a że autorka płakała, to jej łkające protesty nie zostały zrozumiane i musiała iść po nowy
Kiepska reklamowe miałaś
Ciekawe czy potem swinka tez tak plakala bo miala brudny żwirek.
Po co ten zwirek zbierales? przeciez to grosze kosztuje.
Może po prostu nie chciała zostawiać syfu na ulicy?