#nTGpH
Przez służbowy telefon dostałem informację, że w wagonie 10 w przedziale 6 znajdują się walizki należące do dwóch dziewczyn, które wysiadły i zapomniały ich zabrać z pociągu. Walizki miałem zostawić u dyżurnej na następnej stacji, a one miały je później od niej odebrać. W pustym już przedziale znalazłem leżący samotnie bagaż. Zaniosłem go do dyżurnej, i z poczuciem dobrze spełnionego zadania wróciłem do przedziału służbowego.
Kilka minut później przyszedł do mnie spanikowany Niemiec. Zgłosił mi, że został okradziony, i to najprawdopodobniej przez dwie dziewczyny, które razem z nim jechały w przedziale. Wyszedł zjeść obiad w Warsie i jak wrócił to ani dziewczyn, ani walizki już nie było. Gdy dowiedziałem się gdzie siedział i jak wyglądała walizka, wszystko stało się jasne.
Razem z walizkami dziewczyn wyjąłem z pociągu także jego walizkę.
Zadzwoniłem do dyżurnej żeby przypadkiem nie oddała dziewczynom jego własności.
- Pana walizka się znalazła. Jest do odbioru u dyżurnej na stacji X!
Niemiec zaczął mi ogromnie dziękować, ponieważ miał w środku jakieś ważne dokumenty. Na sam koniec wsadził mi do kieszeni 100 Euro.
Odliczą stówę od reparacji.
Czyli dałeś mu walizkę, bo powiedział że został okradziony. A jakieś dowody, nagrania? W takiej sytuacji powinieneś wezwać policję
Miał dowody takie jak my na to, że masz konto na onlyfansie i publikujesz tam treści, a nie sam subskrybujesz marszcząc freda :)
Ta strona to jednak trochę coś innego niż praca z czyimś mieniem. Spotykałam się kiedyś z typem, który pracował w PKP. Za takie zachowanie jak w wyznaniu zostałby zwolniony z dnia na dzień. Kradzież trzeba najpierw zgłosić i dopiero po ustaleniu faktów ewentualnie oddawać walizkę
Przecież to jasna sytuacja. Nikt nikogo nie okradł, tylko konduktor jego walizkę wyjął razem z walizkami dziewczyn. Dziewczyny zabiorą swoje, zostanie jedna, która nie jest ich, czyli Niemca, Niemiec weźmie swoją i tyle.