#nSjIx
Parę miesięcy temu wracałem pieszo z jednego z pokazów. Było gdzieś po 22, a do tego nieprzyjemny chłód i dość gęsta mgła, miałem blisko, więc wracałem w zbroi, czarnej tunice z krzyżem i w obszernym kapturze. Mijałem przystanek autobusowy, więc zatrzymałem się sprawdzić, o której mam następnego dnia autobus. Obok na ławce leżał półprzytomny żul. Zignorowałem go.
Nagle gdy już miałem odejść on się obudził i przerażony wybełkotał: "Ja pie******, czym ty ku*** jesteś?". A ja ponurym, niskim gardłowym głosem powiedziałem: "Jeszcze nie twój czas". Po czym obróciłem się i odszedłem dzwoniąc zbroją. Ostatnie co jeszcze usłyszałem to: "O ku***, więcej nie piję!". No i dźwięk rozbijanej butelki w koszu.
Wracając swego czasu z rekonstrukcji II WŚ, ubrany byłem w pełny mundur SS-mana. Przechodząc koło kościoła jakiś staruszek zaczepił mnie i powiedział "Zawsze w was wierzyłem, wiedziałem, że wrócicie." – Po czym zasalutował i odszedł w stronę parkingu. Ot, historia luźno związana z wyznaniem, ale również anegdotka dotycząca rekonstrukcji i dziwnych reakcji ludzi xd
Haha, ten kometarz o wiele lepszy od wyznania.
Stary kawał opowiedziany w kolejnej wersji, brawo.