#cXFbA
Poznałem kiedyś taką szarą myszkę, dobra figura z bardzo średnią twarzą, ale że byłem nawalony i mi się chciało, to poszliśmy do niej. Utrzymywaliśmy znajomość, liczyła na coś więcej, ale mi ona na tamtą chwilę służyła tylko do jednego... 4 lata się o mnie starała i któregoś razu, gdy siedziałem z kumplem przy piwie, on przekonał mnie, że może warto spróbować.
Pięć miesięcy już minęło, jak jesteśmy razem, ona jest we mnie zakochana na zabój, a ja sam nie wiem, co tak naprawdę do niej czuję. Powinienem już się zakochiwać, bo to złota kobieta - ugotuje, posprząta, wyprasuje, żadne obowiązki domowe mnie nie interesują. Nigdy nie boli ją głowa, w sypialni wymyśla czasem takie rzeczy, że ja nie wiem co się dzieje. Robi wszystko to na co mam ochotę, nie ma humorów, fochów i przeprasza mnie nawet za rzeczy, które wie, że mogłaby zrobić dla mnie lepiej.
Zastanawiam się, czy brnąć w to dalej, teoretycznie jest wspaniale, a wręcz idealnie, ale jakoś czuję, że czegoś tu brakuje. Z drugiej strony nie mam już 20 lat i pora w końcu się ustatkować. Moi znajomi, choć na początku byli mocno zdziwieni, że wybrałem sobie taką kobietę, bardzo ją polubili. Nie wyobrażam sobie pchać się znów w jakiś toksyczny związek z pustawą panną, która będzie strzelała fochy i spędzała 3 godziny w łazience, żeby wyjść do sklepu po mleko.
Nie wiem co mnie tknęło, żeby żalić się na internecie, może nadzieja, że ktoś z czytających to był lub jest w podobnej sytuacji i się wypowie.
Daj jej spokój, im później tym bardziej ją zranisz. Po prostu jej nie kochasz, nie Twoja wina. Twój poziom to pustaki, bo sam taki jesteś.
W samo sedno!
Ależ Ty jesteś w toksycznym związku! Tylko toksycznym dla tej dziewczyny. Oczywiście, to nie Twoja wina, że ona się w tej relacji totalnie zatraciła, ale świadomie to ślepe zauroczenie Tobą wykorzystujesz.
A tak w ogóle, ten wstęp był strasznie dziecinny, jest mnóstwo ładnych kobiet z fajnym charakterem. Może po prostu Cię omijają szerokim łukiem?
Problemem wielu mężczyzn jest to, że kobieta o charakterze / usposobieniu, jakiego szukają jest w ciele, które im z jakiegoś powodu nie odpowiada.
Z wyznania wynika, że wystarczy tylko "średnia" twarz. ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
@dnoiwodorosty1 Szkoda, że jeszcze nie ocenił w skali od 1 do 10.
@SokoliWzrok
Niby nie, ale jednak o wiele rzadziej widzi się brzydkie dziewczyny z przystojnymi facetami niż ładne dziewczyny z brzydkimi facetami.
Ja często widuje facetów, którzy są średni ale wydają się brzydcy przez tragiczna fryzurę, ciuchy, zaniedbanie się np brudne pazury, zapocenie, utycie itp. Poza skrajnymi przypadkami gdyby taki typ poćwiczył, dobrał estetyczny strój, odpowiedni zarost i fryzurę to byłby w porządku.
Nie napisałam, że ktoś kto nie dostał urody w genach będzie ciachem czy przystojniakiem. Napisałam że będzie średni i jego wygląd w większości wypadków nie będzie go dyskwalifikował na początku. Koleś który łysieje i robi sobie dziwaczna zaczeske, ubiera się jak Janusz, jest gruby sprawia jednak inne wrażenie niż koleś który ostrzyze się na łyso, zadba o ubiór i szczupła sylwetkę. Gusta są różne, nie ma osób, które podobają się wszystkim. Nie jestem żadnym aniołkiem patrzącym tylko w serduszko, ale wizualnie nie podobają mi się typowi mięśniacy i przystojniacy typu Pitt czy DiCaprio. Wolę typ urody jak u aktorów np Tom cavangh czy odtwórca roli Lokiego z Marvela. Po prostu wielu kolesi zapuszcza się, tyje, nie dba o higienę, włosy obcina im mama i narzekają że baby ich nie chcą. No nic dziwnego.
Nie wypowiem się o tym bo nie wiem co znaczy w twoim pojęciu bardzo dziecinna łagodna twarz. Ja mam gust raczej specyficzny lubię facetów w typie nerdów (nie piwniczakow) dla mnie też ci z młodzieńcza twarzą są ok, jako panna umawiałam się z młodszymi ode mnie, moj mąż też jest młodszy. Ale ok rozumiem że być moze faktycznie masz urodę dla koneserek.
Toksyczny to jesteś ty! Daj lasce spokój, ona zasługuje na kogoś, kto ją pokocha. A nie na kogoś kto się cieszy, że ugotuje, posprząta i obciągnie pałę. Jesteś beznadziejny.
Wiesz co, skoro po 4 latach, czy choćby kilku miesiącach nadal jest w Twoich oczach "szarą myszką", to wstydź się chłopie. Kobieta w satysfakcjonującym związku rozkwita. Nic z siebie nie dajesz.
A daj jej spokój. Zranisz ją tylko. Wydaje mi się, że dziewczyna ma strasznie niskie poczucie własnej wartości, że daje sobą tak posługiwać.. Masz pewne wymagania, nie kochasz tej dziewczyny, to po co zajmować jej i sobie czas?
Byłam taką dziewczyną. Opcją zapasową przez 3 lata. Jeśli choć trochę Ci na niej zależy to lepiej odejdź teraz. Tylko zrób to po męsku, konkretnie i wyraźnie. Żadnej przyjaźni z bonusem, żadnego zostańmy przyjaciółmi bo dasz jej tylko nadzieję.
Laska skacze koło ciebie, bo raz że cię kocha, a dwa pewnie ma kompleksy (myślę, że wie z jakimi kobietami się umawiałeś wcześniej) i boi się że cię straci. Tobie jest po prostu wygodnie, nie kochasz jej i raczej kochać nie będziesz, bo nie ma tego 'czegoś' (czyli pewnie walniętej laski z borderem, ale ładnej).
"ładna więcej wymaga i na więcej może sobie pozwolić" - Masz spaczony system wartosci. Prawie mi cie troche szkoda. Ale tylko prawie.
Może potrzebujesz normalnej kobiety, a nie skrajności? Sfochowane, puste lale to jeden biegun, bezwolna, szaro-mysia posługaczka to biegun drugi, a pomiędzy nimi morze możliwości. Wygodnie żyć z kimś, kto we wszystkim usługuje i jest na każde skinienie, ale taki układ niby idealny może być nudny jak flaki z olejem, bo brakuje w nim iskry. Nie każda atrakcyjna babka z wyrazistym charakterem ma nasrane w głowie, więc nie wiem dlaczego akurat takimi się interesowałeś.
Bo on sam ma nasrane w głowie. Fajne babki się nim nie interesują, a ta, z którą jest teraz ma po prostu skłonności do bycia służącą.