#nQI0W

Macierzyństwo... Ostatnio weszłam na pewne forum i zobaczyłam, jak wiele jest takich kobiet jak ja. Zaszły w ciążę, bo mąż chciał, bo rodzina naciskała, bo już po 30., bo lekarz powiedział, że to ostatni moment. Myślałam, że tylko ja jestem jakaś dziwna, bo nie kocham swojego dziecka.

Ciążę przeszłam bez żadnych dolegliwości, przytyłam raptem 7 kg, nie nie wierzył, że rodzę za dwa tygodnie. Poród też sobie zaplanowałam, cesarka, raz-dwa i było po wszystkim, a na następny dzień do domu. Rana troszkę ciągnęła, ale już po dwóch dniach latałam z odkurzaczem po domu. I wtedy endorfiny zaczęły spadać, a ja zderzyłam się z rzeczywistością. Od razu wiedziałam, że macierzyństwo jest nie dla mnie i jestem udupiona na kolejne 10 lat. Po dwóch tygodniach miałam tak dość, że błagałam męża o oddanie syna. Wszyscy powtarzali mi, że z czasem będzie lepiej. Minął miesiąc, trzy, pół roku, a ja nienawidziłam swojego życia i swojego dziecka. Kiedy Antoś skończył 10 miesięcy, było jeszcze gorzej. Rzucanie zabawkami, ząbkowanie, gryzienie, szczypanie, wiszenie na mnie przez cały dzień. Powiedziałam szczerze mężowi, że nie chcę być mamą, że to nie dla mnie, że jeśli dalej tak będzie, to się zabiję. Wyśmiał mnie, powiedział, że przesadzam. Odeszłam, wyprowadziłam się, bo nie potrafiłam tak żyć. Nie mówię, że było to proste, bo jednak przywiązałam się do swojego dziecka, do tego musiałam porzucić męża, którego bardzo kochałam, swój dom i dotychczasowe życie.

Antek ma dziś 5 lat. Mąż ułożył sobie życie i razem z nową partnerką wychowują syna. Nie wtrącam się, wolę żeby Antoś miał normalną rodzinę i myślał, że ta kobieta jest jego mamą. Płacę alimenty i mąż czasem wysyła mi jego zdjęcia, ale to tyle. Nie żałuję, że to zrobiłam. Moje życie wróciło do normy, pracuję, mam hobby i mężczyznę, który podziela moje poglądy i nie rwie się do bycia tatusiem.

Myślę, że czas przestać słodzić macierzyństwo. Prababki powielały te kłamstwa babciom, babcie mamom, a mamy nam. Bo to takie cudowne, bo tak trzeba. Nie wrzucam wszystkich kobiet do jednego worka i wiem, że pewnie więcej mam lubi tę rolę, ale jest dużo kobiet, które myślą podobnie tak jak ja, że macierzyństwo niszczy nam życie. Niestety większość z poczucia obowiązku nie porzuci dziecka i tkwi w tym nieszczęśliwym „związku” długie lata.

Do osób, które nie mają dzieci, ale mnie skrytykują, że przecież nie musiałam sobie rodzić dzieci, mogę się jedynie uśmiechnąć i życzyć, żeby wam (jeśli się zdecydujecie) rodzicielstwo się udało i powiedzieć, że nie wszystko jest albo tylko czarne, albo tylko białe.
JMoriarty Odpowiedz

Nie ma nic złego w niechęci do macierzyństwa. Normalna sprawa, i totalnie twój wybór. Ale nie chcieć być matką, a i tak dać sobie zrobić dziecko, bo "ludzie chcą" jest żałosne, nieodpowiedzialne i jest tylko i wyłącznie twoją winą. Nikt nie steruje twoim mózgiem, mogłaś powiedzieć nie i koniec. Przestań się nad sobą użalać, bo tu jedyną ofiarą jest to dziecko.

Iguannna

Dokładnie. Mam 33 lata i notorycznie wszyscy naciskają mnie na dziecko. Musiałabym upaść na głowę 100 razy pod rząd żeby się zgodzić wbrew własnej woli ryzykując nie tylko swoim szczęściem ale przede wszystkim dziecka.

Ifyoulikeme

Dokładnie tak. Gdyby tu facet przyszedł łkać, że zostawił żonę z dzieckiem, bo on w sumie to się nigdy nie chciał żenić i nie chciał dzieci, ale mu mama i narzeczona kazały, to zostałby zjedzony żywcem. Serio, kogo kobieto obwiniasz? Babcie i matki, bo chwalą macierzyństwo? Każdy ma swój rozsądek i wybiera sam, a potem powinien brać odpowiedzialność za swoje wybory. Gdybyś jeszcze była młodziutką dziewczyną gdzieś tam na wygwizdowie, to jeszcze można by współczuć, że nie miałaś dostępu do wiedzy i wzorców że można żyć inaczej. Ale to nie jest taki przypadek. Reklamy też obwiniasz, bo sprawiają, że kupujesz rzeczy wbrew swojej woli?

Frog Odpowiedz

"Kobieta po cesarskim cięciu zostaje w szpitalu od 3 do 6 dni, z czego pierwsze kilkadziesiąt godzin spędza w sali pooperacyjnej pod ścisłą opieką lekarzy i pielęgniarek."
versus
"Poród też sobie zaplanowałam, cesarka, raz-dwa i było po wszystkim, a na następny dzień do domu. Rana troszkę ciągnęła, ale już po dwóch dniach latałam z odkurzaczem po domu."

Nie ma to jak Robocop w spódnicy.

Cystof

Tak z ciekawości skąd Tyś wziął ten pierwszy cytat? Jak żyję (a trochę już żyję) to jeszcze nie słyszałem by każdą mamę po cięciu trzymali trzy dni na sali pooperacyjnej.

Busiolka

Ja dwa dni, ale tylko dlatego, że musieli jakieś badanie zrobić w drugim dniu życia.

Frog

@Cystof
Z internetów, rzecz jasna. Wystarczy wpisać w gugla "ile dni w szpitalu po cc".
Lecz zwróć uwagę, proszę, że kilkadziesiąt godzin =/= trzy dni.
Ale w kolejnym cytacie pokazało mi, że:
"Po upływie około 6 godzin personel zachęca matkę do pionizacji. Zanim kobieta wstanie z łóżka, powinna wykonać kilkanaście ćwiczeń oddechowych torem brzusznym i piersiowym, aby uruchomić przeponę i mięśnie międzyżebrowe."

Tym niemniej, żadna z powyższych aktywności nie jest "następny dzień do domu" ani "już po dwóch dniach latałam z odkurzaczem po domu". Nie sądzę, by jakikolwiek szpital wypuścił kobietę do domu nazajutrz po cc.

Cystof

Nie sądź, nie sądź, zwłaszcza jeśli jedyną wiedzę czerpiesz z losowych artykułów które google wypluje. Zwłaszcza że artykuły sprzed pandemii mogę już nieco tracić myszką, bo tak się składa że to wydarzenie trochę zmieniło organizację placówek medycznych. Jeden z dalszych artykułów do których najwyraźniej nie dojechałeś:

"To, ile dni spędzisz w szpitalu po cesarskim cięciu, zależy od tego, jak szybko wracasz do zdrowia, a także od zwyczajów przyjętych w twoim szpitalu"

Przykład z życia. Moja własna prywatna małżonka po drugim porodzie na trzeci dzień w domu skręcała łóżeczko młodego.

Można? Można.

W tej chwili idea jest taka by aktywizować pacjentki po porodzie jak najszybciej oraz wysyłać do domu jak najszybciej. Jest po temu masa powodów od komfortu pacjentki, poprzez zmniejszenie ryzyka wystąpienia depresji poporodowej, aż do minimalizowania ryzyka zakażenia.

Frog

@ Cystof
Powtórzę - Nie sądzę, by jakikolwiek szpital wypuścił kobietę do domu nazajutrz po cc.
To już nie z internetów - a wiąże się z odpowiedzialnością, jaką bierze na siebie szpital oraz lekarz, pieczętujący wpis. Pewnym wyjątkiem jest tzw "wyjście na własne żądanie".

Wróćmy do sieci:
- Czy po cc można wyjść na własne żądanie?
- Może Pani opuścić szpital na własną prośbę po 12 godzinach, jeżeli nie ma do tego przeciwwskazań. Planowo pacjentki opuszczają szpital po dwóch dobach od porodu.

Ok. Przyjmujemy, ze pani autorka wyszła na własne żądanie.
A wszystkim paniom, skręcającym łóżeczka, odkurzającym, szykującym obiadek dla rodziny na trzeci dzień po porodzie, gratuluję kondycji fizycznej i psychicznej. Bez ironii.

Cystof

"Wróćmy do sieci:
- Czy po cc można wyjść na własne żądanie?
- Może Pani opuścić szpital na własną prośbę po 12 godzinach, jeżeli nie ma do tego przeciwwskazań. Planowo pacjentki opuszczają szpital po dwóch dobach od porodu."

Nie żeby coś ale właśnie sam sobie udowodniłeś że odkurzanie dwa dni po porodzie cc jest jak najbardziej możliwe. Dla przykładu:

Jeżeli kobieta ma cięcie o godzinie 10.00 we wtorek to, zgodnie z tym co sam wkleiłeś, poza jej własnym samopoczuciem i stanem zdrowia absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie by odkurzała w czwartek o 15.00.

Dilofosaurus

Rodziłam w prywatnym szpitalu. CC o 7 rano, następnego dnia o 13 idziemy do domu. Jeśli zabieg udał się bez powikłań, a stan dziecka jest dobry, wychodzisz. Sami specjaliści z porodówki w komentarzach, jak zwykle :)

Pers

To akurat jest zmyślone wyznanie żeby wywołać gownoburzę w komentarzach osób, które nie znają się na życiu i nie wiedzą jak wygląda cesarka xD

Pers

Dla niewtajemniczonych, cesarskie cięcie to operacja polegająca na rozcięciu skóry, mięśni i wyciągnięciu przez powstałą dziurę dziecka, a następnie zszyciu wszystkiego. Nie ma szans żeby na drugi dzień pozwolili wstać, a co dopiero wypuścić ze szpitala ;)

Ckawka

Frog
Artykuł w necie a rzeczywistość to co innego. Moje znajome też rodziły przez cesarkę. Jedna wyszła tego samego dnia, bo cesarka jakoś przed świtem była, a druga miała zabieg o 15, więc wychodziła następnego dnia w godzinach wypisu. Obie z decyzji lekarza, a nie swojej. I szpital też w porządku, a nie jakaś umieralnia. Personel opiekuńczy, pomocny, bez krzyków i pretensji.
Artykuły z neta to sobie między bajki można włożyć

Zobacz więcej odpowiedzi (7)
naszapasza Odpowiedz

chyba duzo kobiet dotyka baby blues czy depresja poporodowa. tez przez to przechodzilam ale duzo pomogla mi mama. Po pol roku bylo juz o wiele latwiej. Sporo tez czytalam o snie dzieci, o karmieniu, o tym jak zyc i nie zatracic siebie po takiej wielkiej rewolucji. syn jak skonczyl 4msc to wstawal tylko raz na karmienie a jak mial pol roku to spal od 20 do 7 rano. to bardzo odciazylo moja psychike.
Tak zgadzam sie, ze trzeba przestac lukrowac macierzynstwo jednak ja nie wyobrazam sobie porzucenia dziecka. Nie potepiam, faceci tez nie raz odchodza i nie robi nikt z tego wielkiego halo.

JMoriarty

Zabawne, że uważasz, że kobieta nie ma prawa naprawdę nie chcieć dziecka, to zawsze tylko "depresja poporodowa".
Chociaż tak naprawdę to smutne, nie zabawne.

PoraNaPiwo

Hvafaen, chyba nie masz pojęcia jak silną presje potrafi wywrzeć partner, czy rodzina.

Anonimowane

Hvafaen Można być pewnym i skończyć tak samo, a można nie być pewnym i odnaleźć powołanie. Znam wiele kobiet, które szczerze nienawidzą wszystkich dzieci, oprócz swoich. A swoje kochają nad życie. Są też kobiety, które wpadły i wcale nie chciały dziecka i się odnalazły w tej roli. A są i takie co całe życie chciały, a potem się okazało, że jednak wcale nie.

Dragomir

Ją partner bije po twarzy a ona się na to zgadza. Chyba jednak coś wie na temat presji.

Pers

Otóż nie tak łatwo odciąć się od naciskającej rodziny, gdyby to było takie proste to ludzie z dnia na dzień potrafiliby rzucić palenie, alkohol, odejść od bijącego partnera, postawić na swoim itp, itd

baba2 Odpowiedz

Mam 40 lat i dwójkę już właściwie dorosłych dzieci (16 i 19). Bardzo chciałam być mama, bo tak jak mówisz, wszyscy opowiadali jakie to piękne. U mnie w rodzinie zawsze było dużo dzieci, a ja miałam rękę do dzieci. Jak urodził się Bartek to wpadłam w depresje poporodowa. Teraz można iść do psychologa, na terapie, ale kiedyś to był powód do wstydu, bo matka musi kochać swoje dziecko. Odżyłam dopiero jak młody skończył rok. Naprawdę się polubiliśmy. Potem zaszłam w druga planowana ciążę. Doskonale cię rozumiem, bo to, co przechodziłaś to była nieleczona depresja. Nikt nie wyciągnął do ciebie reki, nie pomógł. Może gdybyś spotkała się z psychologiem twoje macierzyństwo potoczyłoby się inaczej. Ja miała dużo szczęścia, ze sama sobie z tym poradziłam, plus ogromne wsparcie męża i teściowej . Dopiero jak maluchy były już starsze (3/4lata) to w pełni, naprawdę polubiłam role mamy.

karlitoska

Dużą różnicę między Tobą, a autorką robi ,,Bardzo chciałam być mama (...)". Ona od początku spełniała czyjeś ambicję, więc może to nie była depresja tylko ona serio tego dziecka nie chce

Kilian Odpowiedz

Jeśli opinie innych ludzi były ważniejsze, niż twoje własne życie, to jesteś głupia.

Lyssa Odpowiedz

Ludzie to jedyny gatunek, który "dzięki" (rzekomej) inteligencji doprowadzają swój własny gatunek do reewolucji. Poza masowym mnożeniem się najgorszego chłamu - jest właśnie zmuszanie się do rozmnażania "bo tak wypada".

btw - sztuczne zapładnianie też jest pieknym krokiem do powielania kalectwa. Natura jest tak pieknie skonstruowana, ze w zazwyczaj, gdy cos nie powinno sie rozmnazac - to nie jest w stanie tego zrobc, albo pomlki schodza zaraz po urodzeniu sie.

sllen

Dzięki ewolucji doprowadziliśmy do sytuacji gdzie jesteśmy w stanie ratować życie jeszcze nienarodzonych dzieci, uzdrawiać ludzi nieuleczalnie chorych w XV wieku. Ta inteligencja daje nam odpowiedni poziom życia (pralki, koparki, ba żarówka). Czy dzieci rodzące się dzięki "technologii" są gorsze? Chciałbym zauważyć iż rozmnażanie nie jest obowiązkiem a może być wymuszane przez otoczenie. Lyssa jeżeli są naciski to zmień otoczenie. Nasza inteligencja wiąże się również z asertywnością lub empatią. W pierwszym przypadku mówisz stanowcze nie a w kolejnym rozumiesz ludzi którzy mają silną potrzebę posiadania potomstwa. Jestem ojcem trójki dzieci jednemu "technologia" uratowała życie więc subiektywnie.
Bardzo przykro czyta się twój komentarz.

ps.
Jeżeli przeszkadza ci rozwój i inteligencja to wyłącz światło, przestań korzystać z urządzeń telekomunikacyjnych, i przenieś się do ziemianki. Źle ziemianka to też twór inteligenci do jaskini należy się przenieść.

jestemautorka Odpowiedz

***Do wszystkich, ktorzy wmawiaja mi, ze nie chcialam dziecka a zrobilam to za namowa otoczenia i teraz zaluje***
Chcialam miec dzieci za jakis czas, moze za 3, moze za 5 lat. Majac 31 lat postanowilam zrobic kompleksowe badania i ogolnie sprawdzic czy wszystko jest ok z moja plodnoscia.
Wyszlo bardzo niskie AMH i lekarz stwierdzil, ze jesli chce miec jakas szanse na naturalna ciaze to trzeba sie spieszyc. Stwierdzilam, ze ok skoro i tak chce miec dzieci za jakis czas.
Ja po prostu sie nie odnalazlam w macierzynstwie. Wiem, ze brzmi to okropnie jak jakas zachcianka, ktora pozniej mi sie znudzila. Jednak wiem, ze moje dziecko jest teraz szczesliwe z osobami, ktore je kochaja.

CentralnyMan Odpowiedz

To trzeba było nie ustępować i nie zachodzić w ciążę. Dobrze chociaż że twój syn ma kochającą rodzinę

Dodaj anonimowe wyznanie