W liceum, kiedy omawialiśmy "Cierpienia młodego Wertera", udawałam, że podobnie jak resztę klasy ta książka mnie bawi i irytuje. W rzeczywistości nigdy nie utożsamiałam się tak bardzo z żadnym bohaterem.
Ja nawet w najgorszych chwilach nie uznam tej książki za dobrą, bo po prostu nie da się jej czytać, opowieść z motywem samobójstwa też może być dobrze napisana
Nie rozumiem czemu taki shit jak Werter trafił na listę lektur szkolnych. Jest mnóstwo innych powieści epistolarnych, które nie są tak tandetne. Czemu w ogóle ktoś zdecydował, że ludziom w okresie dorastania przyda się książka o przegrywie piszącym o tym, że go jakaś dziewczyna nie chciała? Ten gniot niczego nie przekazuje, a jedynie daje powód do tego, żeby wklepać komuś do głowy definicję powieści epistolarnej.
Nie wiem też o co chodzi w wyznaniu. Serce bywa łamane. Jesteś w liceum.
kociambe
w samo sedno:)
HellBlazer
Kociambe mnie poparł. Już wiem jak się czuł Jake Peralta z "Brooklyn 99" gdy Hitchcok go popierał.
Tak Kociambe - jesteś Hitchcokiem.
Ultraviolett
Hell: To przeslanie nie wprost. Wskazanie radykalnego sposobu rozwiazania rozterek milosnych.
Ebubu
By ukazać ducha epoki w której był napisany....
HellBlazer
Nie wiem czy ktoś z Was zauważył Ebubu czy Ultra, ale wyraźnie napisałem, że jest ogromna liczba książek lepszych do tego zamiast tego gnioty. Ultraviolet za to nie wiem czemu pisze o tym o czym pisze, bo ten wątek nie jest zupełnie ukryty i dosłownie jest napisany wprost, choć Ty tak nie uważasz. Dodatkowo w dalszym ciągu jest to argument za tym, żeby ta książka nie była lekturą szkolną. Wątek miłosnego cierpienia jest wszędzie i to w dodatku w lepszym wydaniu.
rutabo
Może chodzi o przybliżenie postaci danego pisarza, reszta jego dzieł jest jeszcze bardziej cięzkostrawna.
Ebubu
@hell
Ale w tamtej epoce to był hit. Ludzie to czytywali i się inspirowali.
Ja wiem... według dzisiejszych standardów to była epoka przerywów...
HellBlazer
Ale nie ma znaczenia czy coś było hitem, bo temat dotyczy tego czy ten shit nadaje się na lekturę szkolną oraz tego co wnosi jako ta lektura, a nie wnosi nic
Ebubu
Właśnie ma znaczenie, cytat:
"Wraz ze Zbójcami Friedricha Schillera uważana za najważniejsze dzieło tzw. okresu Sturm und Drang („burzy i naporu”) oraz preromantyzmu. "
Jest to dzieło reprezentujące tamten czas i co równie ważne, wielu autorów i ówczesnych i późniejszych inspirowało się tą powieścią oraz do niej nawiązywało, więc jest zasadne by młodzi ludzie znali to dzieło.
I nie ważne że komuś się nie podoba, Ja miałem alergię na Ferdydurke, ale rozumiem czemu ją w kanonie umieścili.
HellBlazer
Nie rozumiem Ebubu. Wyraźnie widać, że nie dyskutujemy na temat tego czy jakieś dzieło było kiedyś sławne czy też nie, bo sława nie ma tu żadnego znaczenia (mogę to poprzeć tysiącami przykładów), a na temat tego czy powinna być lekturą.
"Ferdydurke" akurat jest czystym geniuszem i zdecydowanie powinna być na liście lektur, z tą różnicą, że w pierwszej klasie, a nie ostatniej (fakt, że jest omawiana tak późno to czysta ironia)
Może współcześnie to ludzi bawi. Ale w swoim czasie to był fenomen. Autor trafił w sedno uczuć i rozterek ówczesnego czytelnika. Dlatego sie to przerabia.
Uwielbiam czytać i zawsze z chęcią czytałem wszystkie lektury. Werter to jedyna, przez którą nie udało mi się przebrnąć. Już nawet Żeromski i Orzeszkowa byli lepsi.
Bo to wszystko bzdura i pseudo-partiotyczne pranie mózgu...
I zeby nie bylo nie narzekam na nauczycieli ( a moglbym :p ) ale tzw. "jezyk polski" i historia to w olbrzymiej wiekszosci absolunie bzdurne marnotrawienie czasu.
W jezyku polskim mamy kłamstwa/łgarstwa (ktore jest wstanie przejrzec sam dzieciak o ile szkola nie jest jedynym miejscem kontaktu z kultura/literatura) i duza dawke subiektywizmu (moim osobistym faworytem jest "co myslal pan X", gdzie informacje wywnioskowane z biografi, wywiadow, jego wlasnych slow czasem! zawsze przegrywaly z PATRIOTYZMEM!!!).
W histori jest troche lepiej, a przecierz wszyscy wiemy o goracym romansie historii i ludzi ktorzy ja pisza... (co tylko uwydatnia patologie "jezyka polskiego") - w olbrzymiej ilosci jest to zapamietywanie tysiecy faktow o z-e-r-o-w-e-j wadze i wartosci, bez mozliwosci nawet poprawnego zrozumienia/zinterpretowania tego co faktycznie mialo miejsce w skutek muru absolutnych bzdur oczekujacych kazdego kto chcialby sie chociazby z czystej losowej ciekawosci dowiedziec co zaszlo. Mial miejsce PATRIOTYZM! A wszystkie nasze dzialania czy w bitwach czy calych wojnach byly obronne(sprowokowane/wymuszone) , uzasadnione, prawe, honorowe etc. etc....
Bardzo współczuję, ja gościa szczerze niecierpiałam.
Ja nawet w najgorszych chwilach nie uznam tej książki za dobrą, bo po prostu nie da się jej czytać, opowieść z motywem samobójstwa też może być dobrze napisana
Nie rozumiem czemu taki shit jak Werter trafił na listę lektur szkolnych. Jest mnóstwo innych powieści epistolarnych, które nie są tak tandetne. Czemu w ogóle ktoś zdecydował, że ludziom w okresie dorastania przyda się książka o przegrywie piszącym o tym, że go jakaś dziewczyna nie chciała? Ten gniot niczego nie przekazuje, a jedynie daje powód do tego, żeby wklepać komuś do głowy definicję powieści epistolarnej.
Nie wiem też o co chodzi w wyznaniu. Serce bywa łamane. Jesteś w liceum.
w samo sedno:)
Kociambe mnie poparł. Już wiem jak się czuł Jake Peralta z "Brooklyn 99" gdy Hitchcok go popierał.
Tak Kociambe - jesteś Hitchcokiem.
Hell: To przeslanie nie wprost. Wskazanie radykalnego sposobu rozwiazania rozterek milosnych.
By ukazać ducha epoki w której był napisany....
Nie wiem czy ktoś z Was zauważył Ebubu czy Ultra, ale wyraźnie napisałem, że jest ogromna liczba książek lepszych do tego zamiast tego gnioty. Ultraviolet za to nie wiem czemu pisze o tym o czym pisze, bo ten wątek nie jest zupełnie ukryty i dosłownie jest napisany wprost, choć Ty tak nie uważasz. Dodatkowo w dalszym ciągu jest to argument za tym, żeby ta książka nie była lekturą szkolną. Wątek miłosnego cierpienia jest wszędzie i to w dodatku w lepszym wydaniu.
Może chodzi o przybliżenie postaci danego pisarza, reszta jego dzieł jest jeszcze bardziej cięzkostrawna.
@hell
Ale w tamtej epoce to był hit. Ludzie to czytywali i się inspirowali.
Ja wiem... według dzisiejszych standardów to była epoka przerywów...
Ale nie ma znaczenia czy coś było hitem, bo temat dotyczy tego czy ten shit nadaje się na lekturę szkolną oraz tego co wnosi jako ta lektura, a nie wnosi nic
Właśnie ma znaczenie, cytat:
"Wraz ze Zbójcami Friedricha Schillera uważana za najważniejsze dzieło tzw. okresu Sturm und Drang („burzy i naporu”) oraz preromantyzmu. "
Jest to dzieło reprezentujące tamten czas i co równie ważne, wielu autorów i ówczesnych i późniejszych inspirowało się tą powieścią oraz do niej nawiązywało, więc jest zasadne by młodzi ludzie znali to dzieło.
I nie ważne że komuś się nie podoba, Ja miałem alergię na Ferdydurke, ale rozumiem czemu ją w kanonie umieścili.
Nie rozumiem Ebubu. Wyraźnie widać, że nie dyskutujemy na temat tego czy jakieś dzieło było kiedyś sławne czy też nie, bo sława nie ma tu żadnego znaczenia (mogę to poprzeć tysiącami przykładów), a na temat tego czy powinna być lekturą.
"Ferdydurke" akurat jest czystym geniuszem i zdecydowanie powinna być na liście lektur, z tą różnicą, że w pierwszej klasie, a nie ostatniej (fakt, że jest omawiana tak późno to czysta ironia)
Może współcześnie to ludzi bawi. Ale w swoim czasie to był fenomen. Autor trafił w sedno uczuć i rozterek ówczesnego czytelnika. Dlatego sie to przerabia.
Utożsamienie się z Werterem....intrygujące.:) Kurcze tylko z czym u tego barana można się utożsamiać?:).
Cierpiałem gdy musiałem to czytać.
Uwielbiam czytać i zawsze z chęcią czytałem wszystkie lektury. Werter to jedyna, przez którą nie udało mi się przebrnąć. Już nawet Żeromski i Orzeszkowa byli lepsi.
Też miałam takiego jednego kolegę, który utożsamiał się z Werterem, ale to był naprawdę smutny przegryw, więc ogólnie nie zazdroszczę.
Aż sobie przypomniałam jak fascynowałam się Rodionem Raskolnikowem XDD
Tego się nie dało czytać, to było straszne.
Bo to wszystko bzdura i pseudo-partiotyczne pranie mózgu...
I zeby nie bylo nie narzekam na nauczycieli ( a moglbym :p ) ale tzw. "jezyk polski" i historia to w olbrzymiej wiekszosci absolunie bzdurne marnotrawienie czasu.
W jezyku polskim mamy kłamstwa/łgarstwa (ktore jest wstanie przejrzec sam dzieciak o ile szkola nie jest jedynym miejscem kontaktu z kultura/literatura) i duza dawke subiektywizmu (moim osobistym faworytem jest "co myslal pan X", gdzie informacje wywnioskowane z biografi, wywiadow, jego wlasnych slow czasem! zawsze przegrywaly z PATRIOTYZMEM!!!).
W histori jest troche lepiej, a przecierz wszyscy wiemy o goracym romansie historii i ludzi ktorzy ja pisza... (co tylko uwydatnia patologie "jezyka polskiego") - w olbrzymiej ilosci jest to zapamietywanie tysiecy faktow o z-e-r-o-w-e-j wadze i wartosci, bez mozliwosci nawet poprawnego zrozumienia/zinterpretowania tego co faktycznie mialo miejsce w skutek muru absolutnych bzdur oczekujacych kazdego kto chcialby sie chociazby z czystej losowej ciekawosci dowiedziec co zaszlo. Mial miejsce PATRIOTYZM! A wszystkie nasze dzialania czy w bitwach czy calych wojnach byly obronne(sprowokowane/wymuszone) , uzasadnione, prawe, honorowe etc. etc....