#1ryha
Mam 20 lat i od niedawna mam więcej grosza dzięki spadkowi po babci. Nie są to miliony, ale wystarczy na utrzymanie na studiach. Te są ciężkie i drogie (materiały, wyjazdy, dodatkowe kursy), ale marzyłam o nich od dzieciaka! Rodzice z różnych dziwnych powodów od początku się na ten kierunek nie godzili i nie chcieli mi dać pieniędzy. Nie chciałam się szarpać o alimenty sądownie, musiałam więc dorabiać już w liceum, żeby przetrwać samodzielnie od pierwszego roku (wiedziałam, że jeśli będę studiować, muszę się wyprowadzić).
Babcia wspierała mój wybór tyle o ile, więc spadek był dla mnie zaskoczeniem. Po pierwsze nie wiedziałam, że babcia ma tyle kasy, a po drugie - że da ją mi. Niby dar z nieba w tej sytuacji, nie? No NIE!
1. Matka się na mnie obraziła, obgadała przed rodziną i nie odzywa się do mnie, bo nie dałam jej połowy, której oficjalnie zrzekła się w sądzie (!), żeby nie dzielić się kasą z ojcem (nie mieszkają razem, ale przez brak rozwodu nadal mają wspólny majątek). Mówiłam jej, że jeśli z chciwości nie przyjmie zachowku oficjalnie, to ja się nie będę dzielić sama z siebie (bo niby czemu? Babcia zapisała pieniądze mi, mam konkretny cel, na który chcę je wydać i mam pełne legalne prawo rozporządzać nimi, jak mi się podoba).
2. Rodzina. Jak tylko dowiedzieli się o spadku, zaczęło się pisanie o pożyczki, darowizny i prezenty. Gdybym miała je spełnić, ze spadku nie zostałoby ani grosza, bo, jak mówiłam, nie są to miliony. Co więcej - większości osób, które do mnie dzwoniły i pisały nawet nie znałam za dobrze. Odmawianie jest męczące i nieprzyjemne, bo część z tych ludzi jest mega nachalna i niegrzeczna.
3. Ojciec uważa z kolei, że młodej kobiecie pieniądze się nie należą, więc powinnam dać je mu na "przechowanie" (bank i lokata to czyste złodziejstwo, u niego w materacu będzie bezpieczniej przecież), aż, uwaga! urodzę dziecko i będzie w końcu dobry cel na wydatki. Już pomijając ten średniowieczny argument, kasy i tak pewnie nigdy więcej bym nie zobaczyła, gdyby położył na niej łapy.
4. Po takich doświadczeniach nie poruszam tematu spadku ze znajomymi ani nawet z najbliższą przyjaciółką, która teoretycznie wie o mnie wszystko i zawsze mnie wspierała. Boję się, że pieniądze zatrują naszą relację, tak jak zatruły moje kontakty z rodzicami. A jednocześnie gryzę się, że okazuję jej taki brak zaufania...
Więc póki co nadal pracuję weekendowo, nie robię dużych zakupów (zero nowych ciuchów czy sprzętu), jeżdżę na uczelnię i po mieście starym rowerem, planuję w wakacje wyjazd do pracy sezonowej, mieszkam w tanim pokoju studenckim.
Niby mam kasę, nie martwię się, czy będę w stanie wyżyć w obcym mieście i spełniam marzenie, ale nie mogę się tym cieszyć za głośno, bo boję się negatywnych reakcji otoczenia. I czuję się z tą tajemnicą bardzo samotna!
moim zdaniem to nic złego, że nie wydajesz tej kasy. bo skoro radzisz sobie dobrze bez niej, to znaczy że nie jest ci potrzebna. dobrze mieć zapas pieniędzy i oszczędności na czarną godzinę. nie ma sensu ich rozwalać tylko dlatego, że są. więc jeśli kiedyś nie będziesz mogła dorabiać to wtedy z ich korzystaj, a teraz jeśli idzie ci dobrze to pracuj dalej. to nauczy cię dyscypliny w życiu i przygotuje na przyszłość. a kasa może się przydać na zakup mieszkania w przyszłości.
Ile w Polsce jest tajemniczych kierunków. Zawsze jeśli wyznanie zahacza o temat studiowania to kierunek jest:
-jeden z najtrudniejszych
-wymagający
-drogi
-wymagający kursów i innych cuda wianków.
Gdzie realia są takie, że poziom naszych uczelni jest śmieszny, szczególnie studiów pierwszego stopnia.
Po co ta tajemnica? Po prostu napisz co studiujesz. :(
haha:) dobre spostrzeżenie:))
Z tym "śmiesznym" poziomem to bym jednak nie przesadzał bo o ile nie mówimy o trzeciej filii trzeciego oddziału "uczelni" w Zamościu czy innym zadupiu gdzie faktycznie trwa przepychanie przez kolejne lata a dla wykładowców to kopalnia pieniędzy, to jednak na wyższych uczelniach w dużych miastach ten poziom jest wysoki.
Oczywiście są różne kierunki i cięzko oczekiwać, że poziom stresu na 1szym roku socjologii będzie taki sam jak na medycynie to jednak raczej nie jest zbyt "śmiesznie", może bardziej na drugim/trzecim roku jak już przesieją i wiadomo o co chodzi.
Właściwie to na każdym kierunku może być ciężko jeżeli podchodzi się do sprawy na poważnie i wiąże się z tym kierunkiem\uczelnią przyszłość.
Zgadzam się, że jeśli ktoś chce się faktycznie uczyć (a nie na zasadzie- nie uczę się na 'niepotrzebne' przedmioty ale chcem z nich pięć więc muszę ściągać) to studia wymagają pracy. Problem jest taki że w skali światowej Polska nie posiada mocnych kandydatów. Ogólnym poziomem nie mamy szans gonić się z państwami które aktualnie zgarniają wszystkie Noble. Nie ma też u nas programów, które wyłapują ambitnych i zdolnych studentów z setek tysięcy ludzi którzy aktualnie są na studiach bo tak.
ASP, architektura? farby, plotna, pedzle, glina, papier do makiet..
nawet na medycynie trzeba ogarnac np czaszki czy modele do nauki anatomii
do tego ksiazki, kserowki
studia wbrew pozrom nie sa darmowe
Są takie kierunki, które na przykład są tylko w jednym miejscu w kraju. W takim przypadku, znajomi autorów historii mogą połączyć kropki i ich rozpoznać, a to w końcu anonimowe
@Toniec- rzeczywiście tych programów brakuje, ruszył co prawda Erasmus ale to znowu bardziej z praktykami i wymianą związane jest.
Powoli zmienia się podejście do studiów ale jeszcze trochę brakuje do poziomu krajów bardziej zaawansowanych, powoduje to również wykolejenia typu darmowe staże gdzie firmy znajdują tanią siłę roboczą wcale nie ułątwiając potem zatrudnienia.
Całe szczęście, że nie ma już poboru do wojska i można w czasie studiów albo po dyplomie zrobić sobie "gap year".
Tylko pamiętaj ze jak odmawiasz to sie nie tłumacz. Nigdy sie nie tłumacz!
Co do punktu pierwszego. Może i twoja matka ma wspólny majątek z ojcem, ale spadek w niego nie wchodzi. Więc całe to zrzeczenie się go przez nią, żeby nie dzielić się z ojcem jest bez sensu, bo ojciec i tak nie miałby do jej spadku prawa.
@Wukupka dokladnie, przy podziale majątku po rozwodzie spadek jest własnością "osobistą" A nie wspólną
To Twoje pieniądze, a tylko chamy zaglądają innym do portfela. Na Twoim miejscu przerobionym to wyznanie na indywidualne SMSy i wysłał tym chamom.
nie jestes im nic winna
przynajmniej nastapia szybka weryfikacja
spelniaj marzenia :)
tak to jest jak patologia chociaż na chwilę poczuje pieniądze...
Babacia wiedziala co robi… ty sie nie musisz dzielic z rodzicam, ani pozyczac… ludzie zawsze beda gadac, wiec lepiej sie tym nie przejmowac, Skup sie na swoim celu.
Gdybyś była starsza i miała więcej doswiadczenia to byś wiedziała jedną rzecz. Rodziny się nie wybiera. A jak ma się w rodzinie osoby na granicy patologii nie należy chwalić się spadkami ani w ogóle pieniędzmi.
Nie musiała się chwalić. Była sprawa w sądzie o zachowek, matka się go zrzekła, więc musiała wiedzieć. A rodzinie rozpowiedziała nie autorka tylko właśnie matka, jest powiedziane,że obgadała ją po rodzinie
Zauważyliście, że każdy autor, który tu publikuje chodzi na "ciężkie i drogie studia"?
A tak na poważnie to trzymaj kasę przy sobie i tyle, wydasz na co chcesz - w końcu twoje.
Każde studia są ciężkie i drogie jak musisz się utrzymać z własnej pracy i jeszcze studiować (uczyć).