#nHqzn
Mam kumpla, który zachowuje się dokładnie jak Rick.
Jesteśmy rówieśnikami, mamy po 19 lat i razem wynajmujemy stancję. Kolega zawsze miał zacięcia typowo fizyczne/techniczne/astronomiczne itd. Ale to co się dzieje teraz przechodzi ludzkie pojęcie.
Zacznę od tego, że nie wychodzi poza swój pokój nigdy, nie wliczając w to wyjść na zajęcia albo do kibla (do kuchni nie wychodzi, bo zabrał mikrofalówkę do pokoju i ma co jeść). Jego ''kryjówka'' to istny burdel na kółkach. Części silników, jakieś kable, miliardy monitorów, klawiatur, śrubokrętów, pstryczków, lutownic, światełek i wszystkiego innego, z czego da się skonstruować coś, co może pierdolnąć. Wywalanie korków w całym bloku to norma, sąsiedzi przestali nawet interweniować, bo kumpel zaraz wszystko odkręca.
Chociaż całość tego wszystkiego jest niczym w porównaniu do wczorajszego incydentu.
Wracając z zajęć już od parteru słyszałem okrzyki radości i podekscytowania, wchodząc do mieszkania od razu skierowałem się do niego, żeby zobaczyć, co za epokowe odkrycie się dokonało po tylu tygodniach męki. Był już laser palący drewno na wylot, było parę ładunków wybuchowych odpalanych na czujnik ruchu, prototyp silnika odrzutowego zrobionego z puszki po orzeszkach, panele słoneczne zasilające automatyczną konewkę, ale robota do masturbacji jeszcze w życiu nie widziałem... Bezprzewodowym pilotem z powyciąganymi kabelkami można modulować nacisk ramienia, prędkość suwnicy, temperaturę ''trzymacza'' i częstotliwość wibracji.
Uprzedzam pytania: tak, słychać, jak chodzi, na tyle słychać, że przeszkadza mi w nauce. Nie, nie próbowałem jak działa i nie zamierzam. Ja pierdolę, co mu powiedzieć, to już nie są żarty i to nie jest normalne. Znamy się dosłownie od urodzenia i zawsze go wspieram, bo widzę, jaki jest zajarany nauką, robotami i liczeniem, ale no...
Rozmowa nie działa, "to jego królestwo i może sobie robić dobrze czym chce".
Czytanie o tym jest ok.
Wyobrażenie powoduje mindfuck.
Ale dłuższa refleksja nad tym, że robot może wykonywać za Ciebie tę czynność jest przerażająca. A co jeśli nacisk ramienia się popsuje w niekorzystną stronę? Co jeśli jednocześnie posuw będzie za szybki i z zbyt dużymi odchylami?
Przerażająca wizja przyszłości.
tyle codziennych sprzętów może ci zrobić krzywdę, ale i tak się nad tym nie zastanawiasz
Tylko że trzepaczka konia nie jest codziennym sprzętem.
Zależy dla kogo.
Automatycznie trzepaczki konia juz istniały : D
@MefedronoweLove ale jednak do sprzętów codziennego użytku nie wkładasz swojego interesu :P
Rudazbkokow ma rację - wsadziłeś kiedyś kutasa w toster ?
teraz tylko czekać na bunt maszyn
To mi przypomniało odcinek Teorii Wielkiego Podrywu jak Howard uzyl mechanicznego ramienia do masturbacji, a ono sie zablokowalo i musial jechac na pogotowie z tym robotem zeby mu go zdjeli 😂😂
Potrzeba matką wynalazków.
od razu przychodzi na myśl odcinek "The Big Bang Theory", gdzie dokladnie taki robot po prostu sie zaciął na amen.... i teraz jedź w takim stanie do szpitala XD
Wiesz który odcinek? Bo zaciekawiłaś a nie mogę sobie przypomnieć
kapturek3smerfa Ja też dokładnie nie pamiętam, ale chyba jakoś 4. sezon.
Kolega właśnie stracił ostatni (i jedynie ewentualny) powód do wyjścia kiedykolwiek ze swojego pokoju.
Może powiedz mu żeby dopracował to mechaniczne ramie, żeby pracowało po cichu. Bo to wydaje sie mieć duży potencjał.😂
Teoria Wielkiego Podrywu - Howard był pierwszym wynalazcą, czyżby mentor Twojego kolegi? 😆
Mój współlokator to fanatyk nauki.Całe mieszkanie zawalone kablami, monitorami, pstryczkami...
To wyznanie ma duży pastowy potencjał 🙃
"Zachowuje się jak Rick" - pierwsze myśli pognały w kierunku bekania, pierdzenia, uprawiania dzikiego seksu w stroju wujka Sama z dziurą na siusiaka, a Ty piszesz o naukowych ciągotach. Ech, coś jest ze mną nie tak.
Ufff. Myslalam ze tylko ja o tym pomyslalam :D
Miałam tak samo :D
Tak działają wynalazcy :D później będziesz dumny, że miałeś takiego współlokatora.
Kolega pyta o kontakt do twojego kolegi...