U mojej mamy wykryto przewlekłe zapalenie trzustki. Mam 15 lat, młodsza siostra zaledwie 3 i boję się, bardzo. Czytałam, że chorzy żyją maksymalnie 10 lat, moja mama ma 39 i nie chcę jej stracić. Nie macie pojęcia jak mnie boli, że osoba, którą kocham nad życie, moja najlepsza przyjaciółka umrze w wieku niecałych 50 lat.
Przepraszam, że to piszę tutaj, ale nie mam nikogo, aby się wyżalić. Nie chcę, by moja mama odeszła i zostawiła mnie samą.
Dodaj anonimowe wyznanie
spokojnie, może już jutro, za miesiąc, za rok ktoś nagle wymyśli, jak to wyleczyć, albo jak mozna z tym zyć dłużej. I maksymalnie 10 lat to nie prawda, prawie połowa chorych przeżywa nawet i 20.
Scisla dieta do konca zycia i nic jej nie bedzie
No tylko ciekawe kiedy ten koniec nastąpi...
to ja już bym wolał umrzeć 30 lat wcześniej niż przestać odczuwać przyjemność z jedzenia
Mój ojciec chyba ze 40 lat z tym zyje.
rokowania bywaja rozne w zaleznosci od osoby, organizmu, srodkow ostroznosci (dieta), jesli bedzie sie stosowac do zalecen lekarza, mozna ten czas znaczaco wydluzyc :)
przytulam :)
Oficjalnie może i tak żyją, ale w rzeczywistości jest z tym różnie. Mój wujek miał umrzeć rok po swojej diagnozie (nie zapalenie trzustki, ale też ciężka, przewlekła choroba), a żył jeszcze dobre 10 lat i w końcu zamiast się zawinąć na tę swoją chorobę, zszedł na zawał.
U mojego (świętej pamięci) Taty zdiagnozowano raka jelita grubego. Wyrok śmierci w ciągu pięciu lat, także rozumiem Twoją sytuację.
Ścisła dieta, może nawet wycięcie trzustki. Lepsze zastrzyki z insuliny niż męczenie się.
Spokojnie, rozwiązań jest wiele.
Może nie będzie aż tak źle...
Tak bardzo Ci współczuje, trzymaj się ciepło i walczcie. Nie nastawiajcie się na najgorsze, wcale nie musi się sprawdzić ten zły scenariusz.
Selfish jean