#nAn1D
W ostatnie Walentynki wyszedłem rano z mieszkania i jak zwykle skierowałem się do windy. W jednym z mieszkań wiem, że mieszka matka z nastoletnią córką (może 14-15 lat). Przed drzwiami ich mieszkania zauważyłem, że ktoś zostawił bukiet kwiatów z karteczką. Urocze. Zaciekawiony kucnąłem, żeby przeczytać karteczkę. Było tam napisane tylko “Dla Weroniki <3 od wielbiciela”.
W tym momencie, akurat jak wstawałem, otworzyły się drzwi windy i wysiadła ta właśnie dziewczyna z matką. Było mi wstyd, że wyszedłem na wścibskiego sąsiada, który interesuje się nie swoimi sprawami. Nerwowo się uśmiechnąłem i powiedziałem “Wesołych walentynek Weroniko”. Żeby jakoś miło nawiązać do tych kwiatów. Jej matka momentalnie objęła córkę ramieniem i zmierzyła mnie zdegustowanym spojrzeniem. Szybkim krokiem bez słowa podeszły do swoich drzwi.
Wsiadłem do windy i poszedłem do sklepu. Gdy wróciłem, znalazłem te kwiaty na swojej wycieraczce. Pomyślałem, że tylko czekać, aż na moich drzwiach pojawi się napis “Uwaga pedofil”.
Całe szczęście, że prawdziwy wielbiciel ujawnił się później tego samego dnia. Matka wróciła po kwiaty, ja przeprosiłem za wścibianie nosa i oboje śmialiśmy się z sytuacji. Uff.
Łał. Normalnie rozwiązane nieporozumienie. Niezwykłe, jak na anonimowe ;)
Jest potencjał na miłą znajomość z mamą :)
A wystarczyło od razu powiedzieć, że to nie kwiaty od Ciebie a tylko czytałeś liścik. Pewnie i tak by nie uwierzyły ale po życzeniach walentynkowych tylko utwierdziły się w przekonaniu, że to od Ciebie.
A tak w ogóle to nie trzeba było pchać nosa w nie swoje sprawy.
Powinieneś się cieszyć, że policja nie została zawiadomiona.
Nie mówiąc o tym, że takie zaglądanie do cudzej korespondencji jest karalne. Cudze listy też czytasz, bo możesz? Zgłosiłabym takiego sąsiada, który nie rozumie granic do spółdzielni albo wspólnoty.
Lubię kiedy każdy dostaje to na co zasłużył