Pomimo tego, że obostrzenie dotyczące noszenia maseczek kiedy wychodzi się z domu i przebywa się na dworze bądź w sklepie zostało zniesione (oczywiście nie całkowicie, ale część ludzi przestała przywiązywać jakąkolwiek wagę do ich noszenia, nawet w zatłoczonych miejscach) ja nadal je noszę - czy to na ulicy, czy w sklepie. Powód?
Wreszcie mogę się uśmiechać pełną gębą i nikt nie widzi moich żółtych zębów i pryszczatej twarzy.
Wreszcie nie mam oporów wychodzić do ludzi, i myślę, że przedmiot ten zostanie ze mną na dłużej! (nawet po skończeniu się pandemii).
Dodaj anonimowe wyznanie
A nie lepiej iść do dentysty i dermatologa?
No ale po co lepsze są maseczki niż dbanie o siebie 😜
Skąd pomysł, że nie była? Z tego co się orientuję to naprawa uzębienia i leczenie trądziku to wcale nie taka prosta i szybka sprawa. Na to potrzeba i czasu i kasy.
Plemnik - strasznie wkurza mnie ten argument. Żeby nie mieć problemów z zębami trzeba o nie dbać. Myć, nitkowac, chodzić na wizyty profilaktyczne i kontrolne. Na NFZ wiele rzeczy można zrobić za darmo. I wiele gabinetów na NFZ trzyma poziom i pod względem higieny mają się lepiej niż placówki prywatne. Na zęby wydaje się fortunę w momencie, gdy zaniedba się sprawę.
@PrzezSamoH Może też być tak, że autor wyznania ma z natury żółte zęby i dba o nie, myje, są czyste, ale ma z natury żółte i prócz mocnego wybielania nic się nie poradzi na kolor.
I to nie jest kwestia niedbalstwa, czy choroby, a normalna rzecz.
Keyle - Odpowiadałam na post Plemnika, nie odnosiłam się nawet do autora.
Oczywiście, że są osoby, które mają naturalnie bardziej żółte zęby ze względu na barwę zębiny. Na żółtą barwę zębów wpływa też nieprawidłowa higiena, palenie papierosów oraz rzeczy niezależne od nas jak wiek czy leki. To już trzeba sobie samemu szczerze odpowiedzieć.
Jeśli ktoś ma zdrowe zęby, ale przeszkadza mu ich kolor może tak jak napisałaś zęby wybielić. Wybielanie nakładkowe to koszt zwykle 500-800 zł (zależy od miasta i gabinetu). Tanio nie jest, ale jeśli dla kogoś to duży kompleks warto odłożyć i zainwestować. Za nakładki płacisz jednorazowo, można używać ich wielokrotnie, potem wystarczy dokupić u stomatologa specjalny żel (30-50 zł).
To by było zbyt proste
Hvafaen - pewnie, że są osoby z większą skłonnością do próchnicy. Słabsze zęby, które ciężej utrzymać w dobrym stanie. Tylko to nie jest wyczyn ponad ludzkie siły. Po prostu takie osoby muszą dbać o nie dużo bardziej. I mycie zębów to nie to samo co "umycie", bo wszyscy mamy tendencję do opuszczania trudniej dostępnych miejsc.
Z zębami to trochę jak z nadwagą. Wiadomo, że jak ktoś ma chorą tarczycę to może mieć problem z wejściem w rozmiar 38-42, ale stała, chorobliwa nadwaga to już zaniedbanie.
Nie wszystko jest takie proste jak sie wydaje. Ja tez zawsze mialam nie dość ze strasznie żółte zeby to jeszcze przez brak kasy w dzieciństwie zeby nan strasznie zniszczone. Leczenie kanałowe odpadalo a bylo mi potrzebne ale ze kostowalo minimum 200 zl to moi rodzice nie byli w stanie mi dac. Tsraz gdy sama pracuje to chodze do dentysty ale tych brakow z przed lat nie da sie juz nadrobic. Tak samo tradzik. Jak zostają blizny to tez cudu sie nie zdziala. Gdyby wszystko bylo takie proste jak myslisz...
Just - nie wiem, kiedy byłaś dzieckiem, ale od lat leczenie kanałowe osób do 18 roku życia jest za darmo, więc teraz to tylko kwestia zabrania potomstwa do dentysty. Co powinno być obowiązkowe.
Kurczę, nie twierdzę, że nie ma takich przypadków. Po prostu przez kilka lat pracy w gabinetach przez moje ręce przeszło kilka tysięcy pacjentów. I na palcach jednej ręki policzę tych "porządnie dbam, ale psują się". Za to spotkałam setki dorosłych, którzy mieli zaniedbane zęby w dzieciństwie, ale sami do dentysty zgłosili się dopiero koło 30 roku życia i później, bo w końcu zaczęło na tyle boleć albo uzbierali kasę (na takie leczenie, które można było zrobić dużo wcześniej na NFZ).
Zęby psują się każdemu i to normalne, ale od nas zależy, co z tym robimy. Sami sobie odpowiedzcie, kto z was chodzi do dentysty na przegląd dwa razy w roku. A NFZ opłaci wam nawet trzy takie wizyty! ;)
Profilaktyka w naszym kraju leży i kwiczy, bo nie jesteśmy przez nikogo uczeni, jak to powinno wyglądać.
Na twarz polecam olejek z drzewa herbacianego. Kosztuje 10 zł a działa cuda.
maska jest dalej obowiązkowa w sklepie i autobusie nawet jak ludzie olewają'
Nie jest obowiązkowa. Zalecana. Pomijając, że w sumie i zalecenie można olać, bo ingerencja w wygląd obywateli wpływający na identyfikacjilę może się odbyć tylko przez ustawę, a nie rozporządzenia.
StaraMadka maski są wspomniane w ustawie i w sklepach jest OBOWIĄZEK, z którego zwolnione są niektóre osoby. To wszystko jest w dzienniku ustaw, tylko ktoś woli się wymądrzać, zamiast to rzeczywiście sprawdzić.
A może maska zakrywająca całą twarz, kombinezon przeciwchemiczny, albo zamknij się w bunkrze, jak się wstydzisz swojego wyglądu i nic z tym nie chcesz zrobić.
Szkoda, że nie ma minusów
To byś wyłapał ich całą masę zerojeden@.
E, od kiedy niby maseczki w sklepach zostały zniesione, co?
Ostatnio babka za mną w kolejce w sklepie wyglądała na urażoną, bo zwróciłam jej uwagę na dystans społeczny (była tuż za mną, nawet nie 1m)
Gdyby tylko istniał dentysta i dermatolog...
To chyba dobrze
Też noszę, ale to przez to, że 1) nic się u nas nie zmienia w kwestii zachorowań, tylko ludzie zachowują się bezmyślnie, 2) jestem chora. Nie na covid, ale jakby się jeszcze covid przyplątał, to byłoby słabo.
Szkoda, że ludzie muszą się gapić jak debile. Ale jak zaczynam kaszleć, to nagle uciekają.
To Ci się udało.
Wiedzialem, że będą ludzie, którym to zostanie.
Zawsze to jakiś plus ;)