#jcijI
Zanim zaczniecie mnie oceniać przeczytajcie do końca. Cała historia zaczęła się 5 lat temu. Poznałam mężczyznę, zakochałam się. Dość szybko. Okazało się że jestem w ciąży. Niestety ojciec dziecka zniknął bardzo szybko z naszego życia. Próbowałam utrzymać siebie i synka. Niestety było to dla mnie trudne. Opłacić rachunki, czynsz itp. Po roku walki o przetrwanie podjęłam pracę w klubie gogo. Z góry uprzedzam ze nigdy nie uprawiano tam sexu. Tancerka erotyczna to nie prostytutka. Niestety większość tego nie rozumie. Po paru latach kupiłam dom. Po sfinalizowaniu zakupu. Opuściłam miasto wyjechałam na drugi koniec kraju i chce żyć na nowo.boje się jednak ze przeszłość mnie dopadnie.
Zmieniłam wygląd. Podjęłam pewne kroki inwestycyjne dzięki których mam bezpieczną przyszłość. Przez jakiś czas mogę odpocząć od jakiejkolwiek pracy. Może część klientów o mnie zapomni. W końcu nigdy nie wiadomo. Czy którego kiedyś nie spotkam. Zastanawia mnie jednak jedno. Czy jest możliwość normalnie żyć. Przyszłość kiedyś mnie dopadnie i nie będzie już tak kolorowo. Dlaczego ludzie tak źle oceniają dziewczyny tak pracujące. Uwalam, że lepiej tańczyć przed kimś niż mu się oddać czy po prostu go okraść.niestety większość tak nie myśli..
Serio striptizerki, zarabiają aż tyle, że po kilku latach mozna sobie pozwolić na kupno domu, zainwestować jeszcze te pieniadze i żyć sobie teraz nie pracując przez jakis czas?
Najlepsze zarabiają prowizyjni nawet 3k tygodniowo. Razy 4= 12k. Liczmy że żyli skromnie z zasiłkami- wydawali 2k na jedzenie. 10k x 12 miesiecy- 120 000. Jakiś mały domek w słabej lokalizacji i za 400 000 da się kupić. Czyli w 4 lata ma domek.
Fakt, przy duzej dawce szczęścia i zaciskania pasa...
Miałam propozycje pracy w takim klubie 2 lata temu jako "barmanka".
Oferowali na początek 16zł/h+napiwki.
Ostatecznie się niezdecydowałam bo ciężko byłoby mi połączyć nocną prace ze studiami 😜
@Pianissimo dlaczego napisałaś barmanka w cudzysłowie? Na czymś innym by ta praca miała polegać?
Na "obsłudze" klientów ;)
Skądże. Standardowa striptizerka nie zarabia zbyt wiele. Dopiero najlepsze w prestiżowych klubach robią ogromną kasę na siebie. Sęk w tym, że one ciężko pracują tańcząc na rurze i inwestują w diety, ćwiczenia.
400 000 tys za maly dom w slabej lokalizacji?! Serio???
@milA00 W Anglii owszem. Moja znajoma, niezbyt ładna, ale wysportowana po roku tańczenia kupila nowego Mercedesa e klase(minimum 40tys funtów). Za noc można zarobic 200f bez dużego problemu
Opowieść natchniona jednym z ostatnich odcinków Dlaczego Ja czy czegoś tym stylu. Tam dziewczyna w noc wyciągała tysiaka. Często się tu pojawiają opowieści natchnione tym podobnymi programami. Nie zauważyliście?
Wiesz, mnie tam nie interesuje, jak zarabiasz, ale chciałbym, żeby opowiadaną przez ciebie historię dało się czytać, a tu jest średnio z tym. Nawet nie chodzi o "zaniknoł", ale mamy tu "sex", "gogo" (jak Boczek w odcinku "Opowieść o lekkim zabarwieniu erotycznym" ŚWK) i kropki zamiast przecinków gdzieniegdzie.
Dziwne że nikt nie zredagował tego wyznania, bo treść ok, ale słabo się czyta z takimi błędami.
Normalnych ludzi nie interesuje czyjeś życie. Kumaci rozumieją różnicę między striptizerką, a prostytutką. No i seks, a nie sex!
"Zaniknoł" powiadasz...
Po sposobie pisania nie chcę oceniać ale brzmisz jak tępa dzida, która do niczego innego się nie nadaje, sorry...kupilas dom i wyjechalas z miasta? Jaki sens porzucać nową nieruchomośc? Pomijam, że kilkaset tysięcy tak zarobić to raczej ciężko... I te byki ortograficzne... i ta naiwność...to, że ty nie byłaś prostytutką to skad wiesz co robiły inne?
Jest możliwe zarobienie dużych pieniędzy w ten sposób bo moja koleżanka w taki właśnie sposób kupiła mieszkanie i je wykończyła. Wtedy odeszła z klubu. Autorka nie wspominała o tym że zostawiła nowa posiadłość tylko że opuściła miasto więc może posiadłość ma tam gdzie wyjechała.
Tępa dzida, bo zrobiła błąd ortograficzny? Zluzuj poślady.
I doorientuj się w temacie zarobków w dobrych klubach ze striptizem. Zarobki rzędu kilkunastu tysięcy zł miesięcznie to nic nadzwyczajnego w tym biznesie.
Nie z powodu jednego błędu, ale również błędów gramatycznych, stylistycznych i interpunkcyjnych.
Ekoniks, Szubidubi (multikonto?).
I napisała to osoba, która sama zapomniała o interpunkcji, polskich znakach i nadużyła wielokropków. Szczyt hipokryzji.
Że niby mam 2 konta? Tak bo ja nie mam co robić tylko sama sobie odpisywać 🤦♀️ to, że ktoś się ze mną zgadza to znaczy że mam drugie.konto? A bo to pierwszy raz ktoś mi przyznał rację? Weź się zastanów. A między brakiem polskich znaków a błędami stylistycznymi i ortograficznymi jest ogromna różnica.
"Po paru latach kupilam dom. Po sfinalizowaniu zakupu. Opuściłam miasto wyjechałam na drugi koniec kraju i chce żyć na nowo" - albo ktoś nie umie napisać w prawidłowej kolejności albo ktoś nie czyta ze zrozumieniem.
A co, miała najpierw się wyprowadzić, a potem zastanawiać się nad kupnem domu? I gdzie przez ten czas miałaby mieszkać? Na ulicy? To przecież logiczne, że najpierw kupujesz dom, a potem tam zamieszkujesz.
Dlaczego źle oceniają? Bo idą na łatwiznę i wolą sprzedać ciało niż zakuwać. Bo to niemoralne itd. Ja cię nie oceniam, wiele ludzi pracuje w podobny sposób. Może nie są striptizerkami, ale dodają skąpe zdjecia na instagram. Czy to nie to samo?
Otóż to. Jak dla mnie akurat striptizerka, to nie zawód, który należy potępiać. Grunt, że uczciwie zarobione. Moim zdaniem każdy powinien sam zdecydować co, jak i z kim robi. A to czy jakiś facet pójdzie na striptiz, czy nie, to już nie jest wina striptizerek.
Czemu uważacie, że striptiz to iście na łatwiznę? Pracowałam w takim klubie na barze, duża kasa, ale nie uważam jej za łatwą. Powiem więcej, łatwiejsza pracę miałam na recepcji hotelu i na barze. Te dziewczyny serio muszą sporo się wysilić by dostać napiwki i nie raz popisać np. Znajomością języków.
Serio już wolę zakuwać, niż tak pracować.
Poza tym wiele z tych kobiet głupich nie jest i dla tego tam pracuje. Np. U mnie była dziewczyna, co studiowała prawo - 3-4 noce w tygodniu i mogła opłacić studia. Inna znała perfekcyjnie 3 języki i dobrze kolejny.
@livanir
Już tak nie demonizuj opłat za studia prawnicze.
Inna rzecz, że striptiz na prawie to ryzykowna rzecz. Warunkiem utrzymania się w zawodzie jest nienaganna moralność, a w naszym kraju akurat rozbieranie się dla pieniędzy jest społecznie traktowane jako niemoralne. Wprawdzie nie słyszałam jeszcze o przypadku, żeby adwokat czy radczyni mieli dyscyplinarkę z tytułu zarabiania gołym tyłkiem na studiach, ale ryzyko jest. A jak nie ryzyko dyscyplinarne, to utrata klientów - kto będzie korzystał z pomocy adwokat, która "w przeszłości była k..wą" (jak zauważacie, ludzie utożsamiają striptizerkę z prostytutką).
livanir Bycie striptizerka na pewno nie jest proste, ale to pójście na łatwiznę, bo to szybka kasa i to często niemała, a żeby zarabiać dużo pieniędzy albo trzeba być w uj kumatym albo uczyć się i zdobywać doświadczenie żeby móc pracować w opłacalnym zawodzie. Nie wiem jak to wygląda, ale wydaje mi się że w USA striptizerka zabarnia dużo więcej niż w Polsce i bardziej jej się opłaca. Nie wiem jak możesz porównywać wiele lat nauki do wymachiwania ciałkiem, owszem pani się spoci i namęczy żeby zadowolić gości, ale przy nauce o wiele bardziej się nameczysz i nastresujesz egzaminami . To dwie zupełne różne rzeczy i w sumie nie wiem czemu to porównujesz.
A wg mnie one nie robią nic złego. Właściwie jedyni oblesni to mężczyźni, którzy z tego korzystają. Dla lasek praca jak praca. Krzywdy nikomu nie robią.
Sama siebie źle oceniasz, bo się wstydzisz przeszłości. Jakby Ci to faktycznie nie przeszkadzało, nie kitrałabyś się z tym i nie bała, że spotkasz starych klientów.
Dobre, ale nie pisz już nic więcej.
Nie ma wiekiej różnicy pomiędzy prostytucją, a striptizem, w obu przypadkach sprzedaje się swoje ciało.
Osobiście nie oceniam żadnego z tych zawodów, jeśli komuś to pasuje, zdaje sobie sprawę z zagrożeń i nie oszukuje przy tym nikogo (np. partnera), to może sobie zarabiać jak chce.
Nie ma wielkiej różnicy między architektem a inżynierem budownictwa. Wprawdzie obaj pracują z budynkami.
Modelka też sprzedaje swoje ciało, a jednak różnica jest.
W jaki sposób striptizerka sprzedaje swoje ciało ?
W taki, że się rozbiera, pokazuje swoje ciało i za to dostaje pieniądze. Modelki nie sprzedają ciała, pokazują ubrania, a to spora różnica.
A czym się różni modelka w bikini od striptizerki w stringach ? Albo nawet i bez ?
Odkryte sutki zmieniają już kwestię "towaru" ? Jak wyślę komuś nagranie mojego mercedesa, jak fajnie wygląda i rusza spod garażu to też mogę powiedzieć, że sprzedałem mu samochód ?
Modelka nie sprzedaje swojego ciała? Tak jakby każda modelka przychodzi na casting i tak zostaje oceniona pod kątem dopasowania do kolekcji. Czyli tak jakby sprzedaje siebie na castingach.
Modelce w bikini bliżej do osoby w bikini na plaży. Osoby oglądające pokazy modelek w większości nastawione są na oglądanie ubrań, nie ich ciał. Modelki nie prowokują, nie przybierają "pornograficznych" póz, w tym zawodzie ciało jest na dalszym planie. Nawet fotomodelki, które nierzadko pozują choćby do aktów, różnią się od striptizerek, bo jest różnica pomiędzy nagością pornograficzną, a nagością artystyczną.
Natomiast striptizerki są nastawione stricte na pokazaniu swojego ciała, sprowokowania klientów, podniecenia ich, emanowania swoją seksualnoscią. Striptizerki wykonują ruchy i pozycje mające nawiązać do stosunku seksualnego (rozkładanie nóg, ocieranie się pośladkami i kroczem o rurę, itd.). Dla mnie striptiz i prostytucja stoją na tej samej linii, bo oba zawody mają związek z seksem, seksualnoscią. Dochodzą do nich jeszcze na przykład granie w filmach porno, czy praca na kamerkach.
Ale, jak już napisałam, ja nie oceniam żadnego z tych zawodów, ani ludzi je wykonujących, dla mnie to praca jak praca i na równi będę traktowała i myślała o człowieku, który jest kierowcą, lekarzem, sprzątaczką, czy prostytytką. Nie liczy się kim jesteś, jak zarabiasz, tylko jakim jesteś człowiekiem, jak traktujesz innych ludzi i zwierzęta, jakieś niesiesz wartości.
No i przestańcie ciągle szukać porównań do tego, co ja napisałam, bo piszecie trochę bezsensownie. Nie wszystko da się porównać.
A ja napisałam jak ja to widzę i tyle, wy możecie widzieć to zupełnie inaczej i nie zgadzać się z moją opinią, możecie mi o tym napisać, możecie napisać swoje opinie, a ja je uszanuję.
No i jeszcze tak tylko dodam, że wszystko zależy pod jakim kątem patrzycie. Oczywiście, że te zawody nie są takie same, bo w każdym masz inne obowiązki, tak samo jak innymi zawodami jest lekarz, pielęgniarka i ratownik medyczny, ale mogę powiedzieć, że nie różnią się one od siebie za bardzo, bo wszystkie są nastawione na pomaganie i ratowanie życia innym.
Stripriz też może być formą nagości artystycznej. To, że tobie kojarzy się obleśnie rodem z amerykańskich filmów, nie jest wyznacznikiem moralności całego świata.
Striptizerka zarabia w ten sam sposób co modelka. Eksponuje siebie. Ubrania można sobie pooglądać na witrynie H&Mu. Prostytutka sprzedaje swoje ciało na określony czas kiedy możesz z nim robić co chcesz w ramach oferty oczywiście. Właśnie porównałaś striptizerki do prostytucji i to baaaardzo ogólnym porównaniem więc nie dziw się, że ktoś odpowiada takimi samymi baaaardzo ogólnymi porównaniami. Jeszcze zarzucając, że to ktoś pisze bezsensownie :)
Striptiz nie ma w sobie nic artystycznego. Nie kojarzy mi się też obleśnie, tak samo jak i seks/prostytucja nie kojarzą mi się obleśnie. Nigdzie nic takiego nie napisałam. Dopóki nie przestaniesz nadinterpretować tego co piszę i przeinaczać moich słów, konwersacja z tobą będzie jałowa.
Przyszłość zawsze cię dopadnie choćby i za sekundę.
Może i lepiej przed kimś tanczyc niż mu się oddać, ale to nie znaczy, że teraz każdy będzie dla ciebie pełen zrozumienia. Ja mam w sumie w dupie w jaki sposób zarabiasz. Jednak można pomyśleć, że wiele kobiet było w podobnej sytuacji, ale dawały sobie radę inaczej, a ty po prostu poszłaś na łatwiznę. W tym też nie byłoby nic złego, gdyby nie to, że za wszelką cenę próbujesz usprawiedliwić swoją decyzję, niepowodzeniami, których doświadcza wiele osób.