#mtzIV

Dobre kilka lat temu, czasy gimnazjalne. Pomagałem mamie sprzątać w prywatnej przychodni gabinety lekarskie. Akurat zrobiliśmy sobie przerwę na posiłek. A że to było lato, mama kupiła śliwki. A ja kupiłem jogurt.... W pierwszej kolejności zjadłem więc jej śliwki i popiłem to swoim jogurtem.

Wracam do domu, mieszkam na 10 piętrze. W nocy zachciało mi się po tej mieszance wymiotować. Łazienkę miałem za daleko, nie zdążyłbym dobiec. Dwa kroki od łóżka było okno, więc szybkim susem do okna i wypuściłem całą mieszankę z żołądka.

Z rana puka sąsiad z piętra niżej i pyta, co to za impreza u nas była, że tak cicho było, a okno ma zarzygane... Wstałem i pochodziłem po piętrach niżej z ręcznikiem papierowym i płynem do mycia okien. Było mi wtedy bardzo głupio. Sąsiedzi mieli ze mnie polewkę i nie bardzo wierzyli w śliwki i jogurt.

A uchodziłem za spokojnego chłopaka...
karlitoska Odpowiedz

Dobrze Cię rodzice wychowali, że posprzątałeś po sobie :)

HansVanDanz Odpowiedz

Jedzenie było popsute czy co?
Zjadłeś w dzień owoce oraz jogurt i w nocy się nagle tym zatrułeś?
Nie rozumiem tego.

Dodaj anonimowe wyznanie