#mrwx2

W sierpniu byłam z chłopakiem i koleżanką na starówce w Warszawie, na małym wypadzie na rowery. Przystanęliśmy na chwilę przy budce z frytkami. Podczas gdy oni zamawiali przekąskę, ja stałam z boku i obserwowałam dwie na oko dziewięcioletnie dziewczynki. Piszczały i biegały obok ogródka, w którym siedzieli ludzie z restauracji obok. Oblewały się wodą z butelek i były naprawdę wyjątkowo niegrzeczne. Stwierdziłam, że nie będę im zwracać uwagi, bo i tak po zamówieniu frytek się stamtąd zmyjemy. Jednak miarka się przebrała, gdy zostały zwołane przez swoją mamę i jej koleżanki. Dziewczynki rzuciły dwie puste butelki po wodzie na ziemię i pobiegły do rodzicielki. Tego było za wiele. Ruszyłam pewnym krokiem w stronę bohaterek wyznania. Ich mama zauważyła, że zbliżam się do nich, a mój nerwowy krok nie zapowiada, że mam miłe intencje. Zerknęłam na matkę, po czym zwróciłam się do jej córek: „Dziewczyny! Zostawiłyście tam puste butelki po wodzie. Na ZIEMI”. I wskazałam palcem za siebie. Matka spojrzała na nie z wyrzutem, po czym małe księżniczki zaczęły się przekrzykiwać: „To ona, to ona! Nie ja!”. I poszły posprzątać.

Nie cierpię takich sytuacji, jestem od dziecka nauczona przez rodziców, by zostawiać po sobie porządek, by mówić „dzień dobry” i „do widzenia”, by zachowywać się kulturalnie i zgodnie z zasadami obowiązującymi w miejscu, w którym się akurat znajduję. Dlatego nie jestem w stanie obojętnie przejść obok takich niby drobnych, ale jednak bardzo nieprzyjemnych sytuacji.
Diddl Odpowiedz

Spodziewałam się, że matka zacznie na ciebie krzyczeć, że jak śmiesz zwracać uwagę jej bombelkom. XD A tu jednak nie. Co prawda poza spojrzeniem na nie z wyrzutem nic nie zrobiła, nie powiedziała, że mają iść posprzątać, no i wcześniej powinna zwracać uwagę na ich zachowanie, ale jednak.

PaulineSanne Odpowiedz

Bez przesady, to tylko dzieci i aż tak strasznie wyprowadzily Cie z równowagi? Oczywiście, że należy zareagować ale można zwrócić uwagę spokojnie i bez wyolbrzymionych nerwów. Nie znoszę takich delikatnych kwiatuszków....

Dodaj anonimowe wyznanie