#mpUvm
Bardzo płakałam, nie chciałam jechać, bo niedługo miały być Święta Bożego Narodzenia. Jak to, święta w szpitalu? Pani doktor przekonała mnie, że im szybciej pojadę, tym szybciej wrócę - i zdążę na Święta rodzinne, w domu.
No więc pojechałam. Byłam na trzyosobowej sali, na której leżał tylko jeden chłopczyk. Był młodszy ode mnie, chyba o rok. Mimo chorób i szpitalnej atmosfery bawiliśmy się świetnie. Pożyczałam mu moje zabawki, on mi swoje. Nie jest to jednak historia o odnalezionej miłości po latach.
Dwa dni przed wypisem moja mama, jak co dzień, w odwiedziny przyniosła mi kilka smakołyków i korzystając z okazji, że chłopiec wyszedł na badania - powiedziała mi, żebym uważała podczas zabaw z chłopcem, że on ma wirus HIV...
Pewnie już wiecie, jak to się kończy? Uważałam. Uważałam tak, że prawie całe dwa dni unikałam dzieciaczka, bo bałam się zarazić. Przecież ma wirus.
Jemu było przykro, ale ja nie chciałam być jeszcze bardziej chora. Poza tym grzecznie słuchałam mamy.
Pamiętam, jak siedziałam na parapecie w sali, a on podchodził do mnie z misiami i zabawkami, pytając, czy się pobawimy. Nie? To może porysujemy? Nie? Aha... Szkoda...
Może i nic takiego się nie stało, może ten chłopiec mnie już nie pamięta... Ale ja czuję się strasznie, ilekroć o tym pomyślę. Bo przez taką głupotę, poprzez niewytłumaczenie dziecku spraw do końca - zraniłam go, unikałam wspólnych zabaw.
Nie obwiniam mamy. Mieszkaliśmy na wsi, bez internetu, były to wczesne lata dwutysięczne. Informacji oraz ich rozpowszechnienia nie było w takim stopniu jak dzisiaj. Dziś wiem, że wirus HIV można przenieść np. jeśli krew zdrowej osoby zetknie się z krwią osoby zarażonej - wtedy wydawało mi się, że wirus niesie się z powietrzem, z dotknięciem...
Chłopczyku z mojej sali, a raczej Mężczyzno, gdziekolwiek jesteś: Przepraszam.
Jeszcze w dzisiejszych czasach mnóstwo ludzi nie wie, że nie można się zarazić wirusem HIV np. przy podaniu ręki. Szkoda, bo chorzy czują się przez to inni, dyskryminowani.
Niektórzy to nawet myślą, ze od samego przebywania obok takiej osoby można sie zarazić
Najbardziej szkoda jest dzieci. To w końcu nie ich wina.
@PannaKot np. pielęgniarka pracująca z osobami chorującymi na to może się zarazić.
Zarazić można się jedynie gdy jakieś płyny ustrojowe dostaną się do płynów ustrojowych zdrowego np. krew chorego do rany zdrowego/tryśnie w oko/do ust, ale to i tak nie jest pewno - może dojść do zakażenia ale wcale nie musi - dodatkowo dostając odpowiednie zastrzyki o ile się orientuje można podjąć próbe niedopuszczenia do rozwoju choroby - o ile zastrzyk będzie podany w przeciąu bodajże 12 godzin.
Nie przejmuj się to nie wasza wina ;) pewnie teraz nie miałby ci tego za złe ;)
Szkoda troche chłopca 😧 ale to nie twoja wina
Mnie dziewczyny do dnia dzisiejszego tak traktują :(
Szkoda ciebie😦
hasan86, w sumie nie wiem dlaczego ale lubię Cię :D
Może się pobawimy? :D
Nie i dlatego to jeszcze bardziej smutne :/
Chętnie się pobawię, ostatnio z braku czasu na cokolwiek musiałam schować małą mnie, która jeszcze uwielbia zabawki ;) a że nie masz wirusa to chyba jeszcze lepiej, nie? :D
Tak myślę, więc tym bardziej możemy się bawić :D A masz jakieś zabawki? ;)
Klocki lego zawsze w moim sercu i w szafce <3 :D i nigdy nie lubiłam lalek (nie wspominajmy o wyrywaniu im głów i topieniu w kibelku), za to miałam prześwietne 2 tory dla samochodzików i pociągów, a nawet dalej mam :D
Też miałem tor dla samochodzików, taki że miał przycisk do ręki i jak się go wciskało to jeździły te samochodziki :D Moja ulubiona zabawka wczesnego dzieciństwa. Zawsze też chciałem mieć auto sterowane a rodzice nigdy nie chcieli mi go kupić. Będę miał kiedyś syna to sobie spełnię niespełnione fantazje z dzieciństwa ;D
Uwielbiam takie zabawki ^_^ w ogóle chyba nie ma Cię na forum, a zapraszam, fajnie tam i łatwiej pogadać ;)
to jest tu jakieś forum? :D
Mądra z ciebie dziewczyna :).
Tak na serio to szkoda chłopczyka ,ale to nie twoja wina😑
Byłaś jeszcze mała.
Strasznie szkoda mi tego chłopczyka 😞
Dziś dowiedziałam się o tym, że mój kuzyn zaraził się HIV dwa lata temu, był na moich urodzinach w grudniu ale myślał, że to tylko grypa żołądkowa w końcu z Hiszpanii przyleciał na tydzień do rodziny... Mimo wszystko głupio mi tak nagle po 4 miesiącach bez kontaktu napisać do niego. Przed moimi urodzinami ostatni raz widziałam go 10 lat wcześniej...
Przypuszczam ze mama i mając informacje, wolalaby nie ryzykowac. ALE z kad wiedziała na co choruje ten chłopiec?
Plotki. Tak myślę.
Dowiedziała się od mamy tego chłopca.