#mpGbW

Właśnie kończy się coś ważnego w moim życiu.

Mam 30 lat, od 12. jestem w związku. Właściwie od początku rozmawialiśmy z moim mężem Remikiem na temat dziecka. Moje podejście zawsze było takie samo - chcę mieć dziecko, ale adoptowane. Jestem obciążona genetycznie poważną chorobą, nie chcę tego przekazywać dalej. Ciąży i porodu zawsze się bałam. I na dodatek mogłabym zapewnić dom dziecku, które go potrzebuje. Remik zawsze powtarzał, że mi się odmieni, a po moich stanowczych przeczeniach przytakiwał mi i stwierdzał, że czy swoje, czy adoptowane - on każde dziecko pokocha. Wierzyłam mu, bo czemu miałabym nie wierzyć?

Problem pojawił się po naszym ślubie. Remik zaczął nalegać na to, żebyśmy zrobili sobie dziecko. Ja próbując sprowadzić go na ziemię powtarzałam mu, że nie tak się umawialiśmy. Że mówił mi, że możemy adoptować dziecko i dla niego nie będzie miało to żadnego znaczenia. Wtedy przyznał mi się, że tylko tak mówił, żeby się o to ze mną nie kłócić. Zajebiście. W tym wszystkim zapomniał, że to ja byłabym matką, a jak wiadomo, na matce ciąży dużo większą odpowiedzialność i to od samego poczęcia. Powiedział mi, że nie wyobraża sobie życia bez NASZEGO dziecka, a na adopcję nie ma szans.
Po tych słowach wyszłam do pokoju i zaczęłam się pakować.

Za kilka dni ostatnia rozprawa. Bierzemy rozwód za porozumieniem stron.
Fredrica Odpowiedz

Autorko, prezentujesz bardzo mądrą i odpowiedzialną postawę. Masz schorzenie genetyczne, nie chcesz tego przekazywać. No kuźwa, żeby wszyscy rodzice mieli takie podejście.
Bardzo mi przykro, że taka sytuacja Cię spotkała. Z drugiej strony, coraz bardziej się boję zaufać. Własne doświadczenia, plus to co słyszę, wszystko mnie zniechęca do angażowania się w związek. Co jak trafię na nawiedzonego też? (Z moim szczęściem).

Niob

Mam tak samo. Co jak trafi się ktoś, kto cie perfidnie oszuka. Aż człowieka ogarnia jedna wielka rezygnacja.

Luuuuuuzik

Może niektórzy się ze mną nie zgodzą, ale uważam że będąc obciążonym genetycznie nie powinno się mieć dzieci i powinno to być nielegalne. Oczywiście, nie mówię o ludziach, którzy dowiadują się o takim obciążeniu genetycznym po urodzeniu dziecka. Nie rozumiem jednak, jak osoba która wie, że może skazać swoje dziecko na cierpienie, a nawet śmierć z premedytacją stara się o dziecko. Jak można być tak egoistycznym?

DODA

Luuuuuuzik według mnie masz rację, ale nie do końca. Zależy to od tego, jak duża szansa jest na urodzenie się dziecka z tą chorobą, jak przygotowani są rodzice i jaka to choroba. Ponadto nie możemy decydować w imieniu chorych osób, czy lepiej by było, gdyby żyły, czy nie żyły. I przyznam szczerze, pierwsza część twojej wypowiedzi zabrzmiał trochę jak chęć wprowadzenia jakiegoś systemu, który miałby wybierać osoby do rozrodu. Coś w stylu: rozmnażają się tylko najlepsze, przebadany jednostki. Zapewne nie chodziło Ci o cos takiego, ale niestety skojarzyło mi się to z właśnie taką wizją. Jak już wspomniałam, masz rację, ale trzeba by było takie prawo porządnie przygotować. Z kolei postawa autorki zasługuje dla mnie na brawa. Tyle tu było dziwnych i strasznych historii, że tylko czekałam.na coś w stylu "przebił prezerwatywę, razem z rodziną zmusiło mnie do rodzenia, mam traumę i nienawidzę tego dziecka". Na szczęście nic takiego nie miało miejsca.

Jacek91

@Luuuuuuzik to o czym mówisz nazywa się eugenika i wielu wybitnych naukowców, artystów, itd posiadało choroby genetyczne - gdyby ich rodzice mieli zakaz rozmnażania to ludzkość byłaby uboższa i zacofana o całe dekady.

CyraneczkaZKoviru

@Jacek91
Twój tok jest błędny, więc co? Szkoda że w erze kamienia łupanego nie urodził się Einstein? Mamy tyle tysięcy lat za sobą, a nie mamy latających samochodów;) to czy dużo czasu upłynęło to tylko względność. Więc to co piszesz nie ma racji bytu. Tak samo do dzisiaj mało ludzi wie że czas dla każdego płynie inaczej.

PrzezSamoH Odpowiedz

Bardzo Ci współczuję. Szkoda, że taka dojrzała i odpowiedzialna osoba trafiła na mentalnego bachora.

GoMiNam Odpowiedz

Smutne.
Takie kwestie nie są na "przytaknę, to da mi spokój, bo kiedyś jej się odmieni i moje będzie na wierzchu".

Współczuję Ci. Powodzenia na nowej drodze życia. :-)
Trzymam kciuki!

Igraszka Odpowiedz

Okropne

Pelikanowa Odpowiedz

Ciekawe kto by chore dziecko wychowywał

matriarchat Odpowiedz

Strasznie Ci dziewczyno współczuję. 12 lat zmarnowanych z takim kretynem i egoistycznym dupkiem. To szmat czasu. Całe szczęście, że nie był aż tak zdeterminowany, żeby wrobić Cię w dziecko. Jesteś jeszcze młoda, na pewno poznasz kogoś, kto zrozumie Twoje podejście i stworzy z Tobą rodzinę. Ciepło pozdrawiam :)

CyraneczkaZKoviru Odpowiedz

Cóż autorko współczuje. Mam nadzieje że w przyszłości znajdziesz prawdziwe szczęście. Mimo wszystko dobrze że się tak skończyło, a nie jak w wielu wyznaniach tutaj że facet przebijał prezerwatywę, i pakował żonę w niechciane dziecko. Powodzenia autorko.

Heppy Odpowiedz

Ja nie wiem co ludzie maja do tych adopcji. Przecież to normalne dziecko jak każde. Ja tez bym chętnie adoptowała, nawet jakieś starsze. Mogłabym mieć i swoje i adoptowane. Ale mój partner tak samo nie chciałby.

anakonda257 Odpowiedz

Niedojrzałe jest to, że ludzie gadają przed ślubem niby na poważnie i szczerze, a po się okazuje że jedna ze stron nie brała tego na poważnie, bo jak sądziła "tylko tak mówisz, kiedyś ci się odmieni". Nie po to się rozmawia by się oszukiwać :V

Niedojrzały facet... Dobrze że go zostawiasz.

Anonimek112 Odpowiedz

Jeśli macie kościelny, to da chyba nawet udałoby się takie małżeństwo unieważnić.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie