#moaef
Pojechałem do niej na odczepnego, wziąłem te kilka zapisanych kartek, skserowałem na wszelki wypadek do dość dużego formatu A5 i schowałem na wszelki wypadek do marynarki. Następnego dnia kolega z podstawówki życzył mi „Powodzenia!”, a ja niezgodnie z etykietą szczęścia mu podziękowałem i już za chwilę siedziałem w drugiej ławce przed komisją na sali gimnastycznej.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy jeden z tematów okazał się tym, na którego miałem gotowca! Należało tylko dość uważnie przepisać i matura z polskiego wydawała się gotowa! Powiedzmy sobie szczerze – żadnym omnibusem polonistycznym nie byłem. Początkowo popisałem coś w brudnopisie, a potem jak komisja rozlazła się po sali, to mogłem spokojnie robić moje CTRL-C, CTRL-V na całego. Spisałem z dość dużej ściągi cały tekst nawet go nie czytając. Ludzie z komisji nie widzieli nigdy tak dużych ściąg, więc je sobie spokojnie pod tymi oficjalnymi kartkami pośród brulionu trzymałem.
Wypracowanie cioci, jako jedno z nielicznych w mojej klasie dostało 5. A drugiego dnia? Drugiego dnia pisałem matematykę, a że jako mat-fiz mieliśmy podwyższony poziom trudności i nic z tego nie pojmowałem, to podobnie jak większość ludzi z mojej klasy spisywałem zadania niewiele rozumiejąc. Dostałem znowu 5 podając z głowy zaledwie swoje imię i nazwisko. Samodzielnie zdałem tylko angielski na ocenę bardzo dobrą. Mało tego, z tymi wynikami jako jedna z trzech osób w klasie nie zdawałem matur ustnych i dostałem się od razu na studia.
Potem już tak w życiu kolorowo nie było.
Ostatnie zdanie. Idealne :)
Najlepsze podsumowanie xD
Konsekwencje Cię dopadły.
A potem się dziwicie, że pełno jest ludzi, którzy niby mają odpowiednie papiery i pokończone studia, a tak na prawdę nic nie potrafią zrobić. Aż mi się w trakcie czytania przykro zrobiło.
Aj tam, ważne aby mieć papierek ;]