#mlNHX
Był upalny letni wieczór, ja już po prysznicu, leżę na łóżku, oglądam jakieś bzdety w telewizji. Nagle jakiś wierutny rumor na klatce schodowej, ale taki, jakby kogoś żywcem przypiekali i obdzierali ze skóry jednocześnie, łamiąc mu przy okazji kości. Nie patrząc na okoliczności, zerwałem się z łóżka i wyleciałem na klatkę schodową, nie wiedząc, czy kogoś trzeba ratować, czy co tam się dzieje. W tym samym momencie otworzyły się drzwi z mieszkania obok i również jak rażony piorunem wyleciał z nich młody chłopak. Wrzask na klatce okazał się być... naprutą i naćpaną Karyną z piętra niżej, która właśnie wróciła do domu (naprawdę nie wiem, skąd wątłe dziewczę i dlaczego wydobyło z siebie taki ryk, który wyrwał mieszkańców z ich domostw). No cóż, Karyna jak szybko się pojawiła, tak szybko zniknęła w czeluściach swojej przestrzeni i chyba ktoś ją przejął, bo się uciszyła (nie, nie umarła, widywałem ją później. Co najwyżej zaliczyła zgon w przedpokoju). A na klatce zostałem ja i mój sąsiad, Przemek, jak się okazało. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że obaj wyglądaliśmy nieco śmiesznie: ja w samych kolorowych bokserkach, a on w czarnych spodenkach i jednej skarpetce. Popatrzyliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem. Okazało się, że Karyna swoim wrzaskiem zerwała mnie z łóżka, a sąsiada z łazienki, gdzie miał zamiar wziąć prysznic i był w połowie rozbierania się. Jak już obaj ogarnęliśmy sytuację, każdy poszedł do siebie. Za jakieś pół godziny pukanie do drzwi, otwieram, a tam Przemek, z czteropakiem piwa i słowami, że skoro mieszkamy obok siebie, to może poznajmy się jak sąsiedzi, po ludzku. Spoko z niego ziomek. A z historii śmiejemy się nadal. Karyna nie dostarcza już takich wrażeń osiedlowych, więc może to była i dla niej stosowna lekcja.
Fajna historia, dziś już takie ludzkie poznanie się jest bardzo rzadko spotykane
Fajna historia, ale też fajnie, że zareagowaliście na krzyki na klatce. Dziś to raczej niespotykane, każdy boi się wyjść.
Gdybyście z Przemkiem zostali partnerami i ślubu by wam udzielił Robert Biedroń to by było prawdziwe wyznanie za 100 punktów.
Nie psuj tego pięknego, prawilnego wyznania o męskiej przyjaźni.
Jeny, już się bałem że jakaś gejoza z tego wyniknie.
Spoko , u ciebie norma , nikt by się nie zdziwił 🤷
Naprawdę? Nawet lodzika niet? Nie wierzę :)))