Oddaję krew od dłuższego czasu. Wszyscy gratulują, że honor i super postawa, dobry człowiek.
A ja tylko chciałem tę bransoletkę na rękę za darmo i jakoś z przyzwyczajenia już oddaję :)
Każdy powód czy motywacja dla krwiodawstwa są godne przynajmniej aprobaty.
Ja pierwszy raz poszedłem ze znajomymi tylko dlatego, że autokar podjechał pod wydział naszej politechniki i pomyśleliśmy "czemu nie".
jak zaczynałem oddawać krew, robiłem to dla dnia wolnego, a nawet dla czekolad, a dziś oddałem krew 23 razy i złapałem się na tym, że nie tylko rozdaje czekolady, ale i oddaje nawet w czasie urlopu nie dbając o dzień wolny i wiesz co? kiedyś też dojdziesz do takiego etapu, czego ci życzę :)))) chociaż nie ważny jest powód, ale ważne że to robisz
Też bym chciała oddawać, ale nie mam żył do tego, musieliby mi się wkłuć albo w nogi, albo w szyję, a tam się nie wkłuwają przy oddawaniu krwi (już nie mówiąc o tym, jak to boli, wkłuwanie się w takie miejsca... to już nie jest "ukąszenie komara" tylko naprawdę nieprzyjemne doświadczenie :/ )
A da się coś jakoś oddawać po chłoniaku? Ciągle mi mówią, że to już zakaz na stałe, a nigdy nie zdążyłam oddać krwi. I też nawet na części zamienne potem nie wezmą. Ale może jednak jest jakaś opcja? Czasem chyba w niektórych krajach biorą jakąś "ryzykowną" krew tak w ostateczności. Jest gdzieś jakaś opcja, żeby moją wzięli, choćby do przerobienia na coś, czy na jakieś badania, cokolwiek, żeby się komuś przydała?
dewitalizacja
Ogólnie jest zasada, że poza lokalnymi nowotworami, niedającymi przerzutów (np. zlikwidowany radykalnie czerniak) nie pobiera się przeszczepów czy krwi od osób z nowotworem. Były po prostu opisywane przypadki przekazania komuś nowotworu w taki sposób (jest to oczywiście rzadkie, ale się zdarza). Na tej zasadzie nie przetacza się ludziom krwi z wirusami, nawet jeśli mają tego samego wirusa (jest możliwość nadkażenia).
Meanness
Dziękuję za odpowiedź, Pani Dewitalizacjo. Przepraszam za kłopot. Zawsze mam jakąś nadzieję, że może jakoś zmienią przepisy albo chociaż wezmą na jakieś eksperymenty czy coś, żeby się jakoś przydało. A ze mnie nawet kaszanki nie zrobią...
dewitalizacja
Nie mów tak o sobie. Jak chcesz pomagać, to możesz np udzielać się w jakimś wolontariacie.
Dragomir
Ode mnie też nie wzięli jak chciałem lata temu oddać, bo alergia i jakieś zastrzyki na odczulanie itp. A potem nawet się nie pytałem. Nie uzależniam swojej wartości od tego czy mogę czy nie mogę oddawać krew. Ty dziewczyno najpierw pomóż sobie samej, ustaw sobie głowę postrzeganie samej siebie, bo masz dobre serce i wrażliwość, i naprawdę jesteś świetną osobą i na pewno wiele osób które Cię znają tak Cię postrzega, tylko musisz wyjść z tego okropnego doła i zacząć szanować siebie przynajmniej tak samo, jak szanujesz innych i ani grama mniej.
dewitalizacja
A tak, brak szacunku do siebie to częsta przypadłość dobrych ludzi.
Meanness
Przepraszam za kłopot. Bardzo dziękuję, że są Państwo tacy mili i ogólnie wspaniali.
A ja oddaję tylko dla płatnego wolnego. :-D
Też chciałam oddawać z tego powodu. Niestety nie mogę. I boli mnie to, bo bym chciała, są profity, nie boję się, krew jest potrzebna - a tu guzik.
Robienie dobrej rzeczy z głupiego powodu, to ciągle robienie dobrej rzeczy ;)
Każdy powód czy motywacja dla krwiodawstwa są godne przynajmniej aprobaty.
Ja pierwszy raz poszedłem ze znajomymi tylko dlatego, że autokar podjechał pod wydział naszej politechniki i pomyśleliśmy "czemu nie".
jak zaczynałem oddawać krew, robiłem to dla dnia wolnego, a nawet dla czekolad, a dziś oddałem krew 23 razy i złapałem się na tym, że nie tylko rozdaje czekolady, ale i oddaje nawet w czasie urlopu nie dbając o dzień wolny i wiesz co? kiedyś też dojdziesz do takiego etapu, czego ci życzę :)))) chociaż nie ważny jest powód, ale ważne że to robisz
Też bym chciała oddawać, ale nie mam żył do tego, musieliby mi się wkłuć albo w nogi, albo w szyję, a tam się nie wkłuwają przy oddawaniu krwi (już nie mówiąc o tym, jak to boli, wkłuwanie się w takie miejsca... to już nie jest "ukąszenie komara" tylko naprawdę nieprzyjemne doświadczenie :/ )
A da się coś jakoś oddawać po chłoniaku? Ciągle mi mówią, że to już zakaz na stałe, a nigdy nie zdążyłam oddać krwi. I też nawet na części zamienne potem nie wezmą. Ale może jednak jest jakaś opcja? Czasem chyba w niektórych krajach biorą jakąś "ryzykowną" krew tak w ostateczności. Jest gdzieś jakaś opcja, żeby moją wzięli, choćby do przerobienia na coś, czy na jakieś badania, cokolwiek, żeby się komuś przydała?
Ogólnie jest zasada, że poza lokalnymi nowotworami, niedającymi przerzutów (np. zlikwidowany radykalnie czerniak) nie pobiera się przeszczepów czy krwi od osób z nowotworem. Były po prostu opisywane przypadki przekazania komuś nowotworu w taki sposób (jest to oczywiście rzadkie, ale się zdarza). Na tej zasadzie nie przetacza się ludziom krwi z wirusami, nawet jeśli mają tego samego wirusa (jest możliwość nadkażenia).
Dziękuję za odpowiedź, Pani Dewitalizacjo. Przepraszam za kłopot. Zawsze mam jakąś nadzieję, że może jakoś zmienią przepisy albo chociaż wezmą na jakieś eksperymenty czy coś, żeby się jakoś przydało. A ze mnie nawet kaszanki nie zrobią...
Nie mów tak o sobie. Jak chcesz pomagać, to możesz np udzielać się w jakimś wolontariacie.
Ode mnie też nie wzięli jak chciałem lata temu oddać, bo alergia i jakieś zastrzyki na odczulanie itp. A potem nawet się nie pytałem. Nie uzależniam swojej wartości od tego czy mogę czy nie mogę oddawać krew. Ty dziewczyno najpierw pomóż sobie samej, ustaw sobie głowę postrzeganie samej siebie, bo masz dobre serce i wrażliwość, i naprawdę jesteś świetną osobą i na pewno wiele osób które Cię znają tak Cię postrzega, tylko musisz wyjść z tego okropnego doła i zacząć szanować siebie przynajmniej tak samo, jak szanujesz innych i ani grama mniej.
A tak, brak szacunku do siebie to częsta przypadłość dobrych ludzi.
Przepraszam za kłopot. Bardzo dziękuję, że są Państwo tacy mili i ogólnie wspaniali.