#mkHfv
Była taka urocza do czasu, gdy razem nie zamieszkaliśmy. Zamieniła się wówczas we własną matkę, którą miałem za francę. Moje dawne serduszko zamieniło się w pedantyczną heterę. Skarpety od razu do kosza na pranie, buty pod liniał ustawiane na dywaniku, do firan podejść nie można, na kanapę można położyć się po prysznicu, bo pot, a za dotknięcie ściany dłońmi wymierzała razy szmatą.
Prawdziwą obsesją okazał się biały obrus na stole. Na ch*j ten obrus, ale był. Na stole nie można nic położyć, prawo na nim mogła mieć jedynie jakaś j*bana misa z Włoch, ręcznie malowana za moje nadgodziny.
Ostatnio dotknął mnie dopust Boży.
Na święta moja wyprała święty biały obrus, ułożyła tę relikwię na stole i nakryła do kolacji. Z każdym kęsem denerwowałem się jak przy pierwszej komunii. Zerknąłem na moją uduchowioną dziewczynę w ekscytacji nad białym obrusem i na rybę po japońsku, którą nie trafiła do ust. Ryba w sosie pomidorowym jebła jak bomba atomowa na Hiroszimę, jak ptasie gówno na ramię...
Nastała cisza, trwała może rok. Naszły jej łzy do oczu, ręce zaczęły drgać. I uciekła do kibla ryczeć nad zbrukanym obrusem. Siedziała tam i płakała, i płakała. W kiblu nie siedziała tak długo od chwili, gdy postanowiła go posprzątać patyczkami do uszu.
Gdy wróciła, było mi jej szkoda. Cicha, pokonana. Myślałem, że się zmieniła, że kupi ceratę czy coś, że czasy psychopatycznej Małgorzaty Rozenek minęły.
Nic z tego. Obudziła mnie o trzeciej w nocy, bo puściłem bąka przez sen i trzeba przebrać pościel.
Zaburzenia OCD i/lub lata ustawiania przez matkę. Jeżeli to dla Ciebie męczące, to lepiej rozstań się teraz. Dla Twojego zdrowia, bo później będzie gorzej. A jeżeli chcesz o nią zawalczyć to zaproponuj jej terapię. Jak nie będzie chciała pójść "bo ona jest normalna" to uciekaj, nie pomożesz jej. Piszę to jako osoba z OCD, którego jestem świadoma i trzymam je mocno na smyczy.
XD
"Jestem alkoholikiem ale pilnuje swojego nałogu"
Proszę Cię...
Szczerze to jest śmieszne, że instytucja obrusa Wam życie ustawia. A naprawdę to smutne, że ktoś życie traci na takie szlochy, bo coś spadło na obrus. No tak zazwyczaj kończą obrusy. To się leczy.
Ona przesadzała. Ale to, że ktoś Ci musiał przypominać o wrzuceniu brudnych, śmierdzących skarpet do kosza na pranie, też nie świadczy o Tobie najlepiej.
I to, że jedna z dwóch zalet, którymi opisał dziewczynę, to "pokorna".
Spierdzielaj, stary, póki możesz
No cóż, slubu chyba jeszcze nie ma, więc wiej gdzie pieprz rośnie ;)
Ten wstęp jest tak obrzydliwy, że ten terror obrusowy Ci się należy.
A czy Ty w ogóle z nią rozmawiałeś?
Porozumiewają sie na migi, nie wiem jak nie mogłaś się tego domyślić
Hej. Mam w domu to samo. Rozumiem Cię i wiem o czym piszesz. Ten okupant wprowadził dyktaturę w moim domu. Nakazał przestrzegać ustanowionego przez siebie prawa i surowo egzekwuje każde naruszenie przepisów. Żyję lawirując pomiędzy nakazami i zakazami, byle tylko nie drażnić lwa. Ten mały Hitlerek uwielbia wrzeszczeć i robić awantury, po czym płakać i grać wielce zranioną ofiarę. Mieszkanie musi pozostać nieskalane moimi rzeczami i moim zapachem. Nie mogę używać zakazanych słów i poruszać niektórych tematów. Okupant nie rozumie sprzeciwu. Koledzy, bracia - nie żeńcie się. Kobiety to potwory. W jednym cycku jest jad, w drugim żółć.
"Żyję lawirując pomiędzy nakazami i zakazami, byle tylko nie drażnić lwa."
No chwila.
Nigdzie nie piszesz o pistolecie, przystawionym do skroni.
Więc jak?
Jest ten pistolet?
Jest zagrożenie życia?
Nie?
No to nie rozumiem, co jeszcze robicie RAZEM w jednym mieszkaniu.
"Kobiety to potwory."
Co sobie sprowadziłeś do domu, to masz.
Ale wiesz, że nie musisz się na to godzić i że nie wszyscy tak mają?
Tak jak napisał kolega w wyznaniu, po pewnym cżasie okres demo się kończy i zostajemy z osobą której nie znaliśmy ani nie wybieraliśmy. Wybranka serca przepoczwarza się w "pedantyczną heterę" albo Adolfa Hitlera. A zobowiązania rodzinne skutecznie uniemożliwiają zakończenie tej okupacji w dowolnej chwili. Sprawy finansowe trzymają mocno, niczym sznur założony na szyję.
Widać że jeszcze nie znacie życia i wszystko wydaje wam się proste.
No fakt, 15 lat związku, 10 lat po ślubie, dzieci, gówniarz ze mnie.
@NieChceLoginu
"15 lat związku, 10 lat po ślubie, dzieci, gówniarz ze mnie"
Przebijam, ale nie przyznam się, o ile 😜
"Co sobie sprowadziłeś do domu, to masz."
W punkt.
Gdy mowa o czerwonych flagach, to pokora u ludzi, a szczególnie kobiet, jest taką. I to wielką.
@Niechceloginu
"15 lat związku, 10 lat po ślubie, dzieci, gówniarz ze mnie"
Jsk widać, nie wystarczyło
No to ją zmień na inną, w czym problem?