Próbuje zdać prawo jazdy w Ostrołęce. Oblałam już czwarty raz na łuku w tym samym miejscu, tylko raz wyjechałam na miasto i wg. Egzaminatora również ledwo zdałam łuk. Na placach instruktorskich łuk robię idealnie, przed egzaminem robiłam go 12 razy, za kazdym razem idealnie. Ale na egzaminie gdy przychodzi do cofania, w odpowiednim momencie skręcam kierownice i wyjeżdżam na zewnątrz. Nie irytuje mnie ilość zmarnowanych pieniedzy tylko to, że nie rozumiem co robię nie tak i gdzie leży problem. Za każdym razem skręcałam "za mało" mimo że na placu instruktora te "za mało" było wystarczające... podejdę piąty raz i jak mi się nie uda, zrobię sobie przerwę...
Dodaj anonimowe wyznanie
Zadaj zwyczajnie instruktowi pytanie - czym się różni jeden łuk, od drugiego
Może instruktor celowo źle cię uczy, żeby brać kasę za dodatkowe jazdy. Też tak miałam i między innymi przez to nie mam prawka
Czasem problemem jest też zdawanie egzaminu na innym samochodzie, niż taki, na którym się ćwiczyło.
Zgadza się, chociaż teraz chyba jest to ustandaryzowane
"Próbuje zdać prawo jazdy w Ostrołęce. Oblałam już czwarty raz na łuku w tym samym miejscu, tylko raz wyjechałam na miasto i wg. Egzaminatora również ledwo zdałam łuk."
Dziwne miasto ta Ostrołęka; muszę się tam kiedyś przejechać (na wszelki wypadek pociągiem, skoro ulice są nietypowe).