#meR9Y

Pracuję jako stewardesa. Podczas jednego z ostatnich rejsów, już po skończonym serwisie, zajęłam się uporządkowywaniem dokumentacji w tylnym bufecie – wygląda to tak, że nieoficjalnie staję się na ten czas „babcią klozetową”, ponieważ zaraz obok jest wejście do toalety, o którą często pytają przychodzący w potrzebie pasażerowie: a to czy zajęta, a to jak otwiera się te drzwi, a to już po skończeniu wychodzą zapytać, gdzie znajduje się przycisk od spłuczki... Raz jeden pan nawet chciał mi zapłacić (a może dać napiwek?) za skorzystanie! Mniejsza z tym.

W pewnym momencie pojawił się mężczyzna wielki niczym ochroniarz kogoś bardzo ważnego, taki z tych, co muszą telefon odbierać na głośniku czy tam patyku, żeby słyszeć i do ucha sięgać; uśmiechnął się i zaszył w jedynym miejscu na pokładzie, w którym można doznać błogiej i absolutnej prywatności. Przeszło mi przez myśl, jak on się tam zmieści, przecież już wcześniej musiał się pochylać, a w przejście wślizgnął się bokiem, bo nie przyjęłoby przecież jego barów.

Dosłownie kilka sekund po tym, jak się zamknął, nastąpiła niespodziewana i naprawdę solidna turbulencja – na tyle silna, że w momencie przeleciałam z jednego boku samolotu na drugi. Z przerażeniem pomyślałam o tym mężczyźnie, że jeśli nie zrobił sobie krzywdy, próbując zamknąć się w tej mikroskopijnej toalecie, to teraz już na pewno coś sobie uszkodził. Ale stwierdziłam, że dam mu jeszcze chwilkę, coby nie wyjść na wariatkę, która wali ludziom po drzwiach od kibelka i usiłuje ich stamtąd wydostać, kiedy jedynym, czego właśnie potrzebują, jest ten kibelek... Tymczasem samolotem nadal bujało, ale już nie tak gwałtownie.

Mija 5 minut... 10... 15... Facet w końcu wychodzi! Alleluja! A nawet jest cały i wygląda nieźle, poza tym, że nie wydaje się zachwycony warunkami, w jakich musiał załatwić potrzebę, która na lądzie jest prosta, szybka i oczywista. Spojrzał na kolejnego w kolejce pana oczami kogoś doświadczonego o jedno wydarzenie za wiele i tako rzecze:
„Niech pan sika na siedząco”...
Abigail666 Odpowiedz

I to jest życiowa porada, a nie jakieś bzdury, które nam się nigdy nie przytrafią, albo są zbyt oczywiste :D

malinowalejdi

O tak, wezmę to sobie do serca :-)

JoffreyKingforever Odpowiedz

Co tam się stało, niech tam pozostanie.

Hodortrzymajdrzwi

Nie podoba mi sie twój nick ;(

kingBlack

hodo super nikogo to nie obchodzi

JoffreyKingforever

Ale mi się podoba. Zajmij się drzwiami.

PaniDyrektor Odpowiedz

Jezu, nie mogę ze śmiechu 😂😂😂

kingBlack

hahahahahahahaha super smieszne Hahahahaha serio bardzo fajne

pupablada Odpowiedz

Przynajmniej umył kibel i ładnie pachniał

KaerMorhen Odpowiedz

Mogę zadać ci jedno pytanie, które męczy mnie od dziecinstwia i nie umrę bez niego w spokoju ? Gdzie lądują kupy z samolotu ? (͡° ͜ʖ ͡°)

LeonardTwarz

Tam, gdzie kupy z toalety - w oczyszczalni sciekow

nata

Toaleta w samolocie działa trochę jak toi toi.

Ultraviolett

Nie moga wyrzucic w locie. Zbyt duza roznica cisnienia i temperatury.

MajaGraja Odpowiedz

A ja już myślałam, że to ten koleś spowodował te turbulencje swoim ,,posiedzeniem na tronie,, xdd

MrsManson Odpowiedz

Z jaka pogarda do faceta Ty piszesz. Chyba nie lubisz swojej pracy ;)

MajaGraja

Gdzie tam pogardę zobaczyłaś/eś?

Dodaj anonimowe wyznanie