#mdFvY

O zdradzie.

Z A. Byliśmy razem dwa lata. Z charakteru małomówny, dość bystry. Zawsze obojętny, nie okazujący żadnych uczuć w stosunku do mnie. Spotykaliśmy się w weekendy, mimo że mieszkał niedaleko. Z intymnością też było kiepsko. Wymówki, oczywiście z jego strony. W końcu i ja przestałam mieć ochotę. Przytulał się do mnie tylko wtedy, gdy wiedział, że mam okres, przecież wtedy nic nie będzie. Ciągle grał w gry, potrafił zamknąć się na 8 godzin w pokoju i z niego nie wychodzić, prowadząc rozmowy z kolegami. A po zakończonej grze do mnie nie odzywać się ani słowem. Był leniwy, zawsze ze wszystkim zwlekał, granie do późna i wstawanie po południu. Spotkanie ze mną odkładał do późnych godzin. Całe swoje wolne dni spędzałam sama czekając na niego. Myślałam, że taki ma charakter i zaakceptowałam stan rzeczy, przecież ludzie są różni. Nigdy nie wiedziałam na czym stoję, nie określał się. Ufałam mu i wierzyłam, nigdy nie dał mi żadnego powodu do podejrzeń o zdradę.

Dzień jak co dzień, wyszedł do pracy (wtedy łaskawie został u mnie na noc). Ja postanowiłam, że nie pójdę do pracy. Zadzwoniłam i powiedziałam, że jestem chora, nie będzie mnie cały tydzień. Mam 2 prace, mieszkam sama, więc muszę sobie jakoś radzić. Ciężkie miesiące bardzo dały mi w kość i od pewnego czasu byłam okropnie styrana. Nie miałam już siły na nic. W tym swoim lenistwie stwierdziłam jednak, że pojadę na miasto coś sobie kupić, nigdy na nic sobie nie pozwalam, więc odrobina przyjemności mi się należy. Przechodząc obok kawiarenki w oknie dostrzegłam swojego chłopaka pijącego kawę, uśmiechniętego. Nie był sam. Towarzyszyła mu Karyna z rzęsami na pół kilometra. Po pierwsze szok, a później... Weszłam do kawiarni i przysiadłam się do nich.

A. zrobił się blady jak ściana. A ja z uśmiechem na ustach, przedstawiłam się i zaczęłam rozmowę z Karyną. Pochwaliłam zgrabną sylwetkę, kazałam wstać, powiedziałam, że ma fajny tyłek, pochwaliłam rzęsy i kręcone włosy, które A tak bardzo lubi. Nawet zaczęłam się z nią porównywać. Gdy Karyna zajarzyła co się święci, zaczęła się zbierać do ucieczki. Więc powiedziałam, że świetnie, że już wychodzimy. Pójdziemy do mnie i dam jej rzeczy A., skoro dziś się do niej wprowadza, to musi coś przecież ze sobą mieć, i nie ma z czym zwlekać. Powiedziałam też, aby go pilnowała, bo przecież to taki skarb, że każda kobieta w mieście na niego leci.

A próbował mnie odciągnąć, ale byłam bardzo miła również dla niego. Gdy zaczęli uciekać i w końcu wyszli z kawiarni, zostałam sama i się rozpłakałam, wszystkie nerwy puściły. Ludzie mnie pocieszali, ale do mnie nic nie docierało. Cierpiałam strasznie. Napisałam A. żeby zabrał swoje rzeczy, bo inaczej wyrzucę. Happy-Endu brak. Moja samoocena spadła do zera. W tej chwili nie ufam nikomu. Nie wiem czy kiedykolwiek będę.
Cojarobietuuu Odpowiedz

To właśnie jest happy end. Pozbyłaś się wrzoda z życia i poznasz kogoś normalnego. Cały początek tego wyznania to opis bardzo nieudanego związku z pasożytem wartego Karyny. Podziękuj Karynie, bo nie wiadomoumiała ile lat byś jeszcze na niego zmarnowała.

Yaspis

Dokładnie tak, ten gość to jakiś totalny pasożyt, aż się zastanawiam jak można być z kimś takim aż 2 lata. Brr...

CDF Odpowiedz

A takie pytanko mam.. Małomówny, cichy, obojętny, nie okazywał Ci uczuć, nie chciał seksu, rzadko się w ogóle przytulał.. Skąd tam się wziął związek? I to jeszcze przez 2 lata.. Z tego opisu to wygląda na bardzo jednostronną relację, przykre ;/

chlef123

Niektóre kobiety, zwłaszcza dorastające w przeważająco męskim otoczeniu, mają kompleks "fajnej dziewczyny". Coś w sumie analogicznego do białorycerza, tylko z odwróconymi rolami; takie kobiety aż za bardzo biorą sobie do serca zapewnienia typu "facet musi mieć przestrzeń prywatną", "facet nie lubi okazywać uczuć ani o nich mówić" itp. Winy zawsze będzie szukać w sobie, uważając, że najwyraźniej za daleko oddryfowały w stronę roszczeniowej księżniczki, na którą często słyszały narzekania: nie pociągam go? Na pewno się zapuściłam, trzeba schudnąć i mocniej się malować; ignoruje mnie? No bo faceci tacy już są, lubią mieć spokój i odpoczynek po pracy; nie okazuje mi uczuć? Widocznie jestem zbyt namolna/przewrażliwiona i sobie coś wkręcam.

I tak to się kręci.

minuSH

@chlef123 Świetny opis zjawiska! Choć moim zdaniem nie musi być to akurat przyczyna występująca u autorki. Może miała ona podobną sytuację w domu rodzinnym i taki ma w głowie wzór relacji pomiędzy kobietą i mężczyzną, bo ojciec był taki sam dla jej matki, ewentualnie dla niej i do takiego traktowania się przyzwyczaiła. Jest też coś takiego, jak syndrom gotowanej żaby. Jeżeli wrzucisz żabę do początkowo chłodnej wody, ale zaczniesz ją bardzo wolno podgrzewać, to żaba będzie się przystosowywała do zmian temperatury i nie wyskoczy z garnka, przez co w końcu się ugotuje. Może związek autorki też początkowo był normalny, tylko potem stopniowo, wręcz niezauważalnie, zaczął się pogarszać, czego ona nie zauważyła. Nie wiemy też, czy nie była to jej pierwsza relacja, którą zaczęła jako młoda, być może zakompleksiona osoba. A wtedy często nie wie się jeszcze, jak powinien wyglądać związek i łatwo uznać wypaczenie za normę. W każdym razie powodów mogło być wiele, dlatego nie warto autorki krytykować, bo i tak teraz cierpi, a przecież ostatecznie udało jej się tę relacje skończyć, więc wszystko w końcu powinno pójść w dobrym kuerunku. Pierwszy sukces ma już za sobą.

Nienienie3 Odpowiedz

Czytając początek zastanawiałam się co Ty z nim do cholery robiłaś? Serio, kobietom nie przeszkadzają tak wyraźne znaki jak brak zainteresowania chłopaków ich osobą?

BlueBlood

Smutne, że dopiero zobaczenie go z inną dziewczyną spowodowało zerwanie.

Owsiankozerca Odpowiedz

Podziwiam za odegranie scenki. A swoją drogą lepiej być samemu niż z kimś takim (z opisu przed odkryciem zdrady).

weekendtoweekend Odpowiedz

Dziewczyno! To był wielki krok do lepszego życia!

bazienka Odpowiedz

mistrz
no to wlasnie happy end ze pozbylas sie leniwego, zdradzajacego gnoja

Kurkuma Odpowiedz

Widziałaś jaki on jest, śmierdzący leń i dzieciok, nawet i bez tej zdrady on nic nie wart, seksu nie lubi, marnotrawi czas, gra całymi dniami, tobą i twoim czasem się bawi. Daj spokój autorko, jakie to z nim życie, zakładanie rodziny, wychowywanie dzieci.

Jawiem1210 Odpowiedz

Twoja samoocena spadła chyba do poziomu minus, bo zerową to już raczej miałaś, skoro byłaś z takim bucem i dawałas się tak traktować. Ale najważniejsze, że masz go za sobą i teraz masz szansę znaleźć kogoś, kto naprawdę Cię pokocha,gdy będziesz już na to gotowa. Ale zanim wpadniesz w kolejny związek bez przyszłości popracuj nad sobą- nad swoją psychiką (najlepiej u specjalisty), nad gronem przyjaciół i nad swoim hobby, bo póki nie będziesz zadowolona z siebie, to zawsze będziesz wybierała byle kogo, buca, który nie będzie Cię szanował.
Nie zamierzałam być wredna, przepraszam, jeśli tak mi wyszło. Piszę ze swojego doświadczenia, bo niestety mam na koncie bardzo podobną historię.

Halutka Odpowiedz

O, tak, Karynie postaw flaszkę, za jakiś czas docenisz, co dla Ciebie zrobiła.
Facet, którego i tak nie było w Twoim życiu, niszczył Twoją samoocenę swoją obecnością.
Świat się na nim nie kończy, uwierz.
Wszystkiego najlepszego, kiedy już ochłoniesz.

joaa Odpowiedz

niepotrzebnie się przejmujesz, śmieci wyniosły sie same, skoro sama mówisz że nie byłaś szczęśliwa to może warto poszukać kogoś, kto da to szczęście ;)

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie