#mcxmk
Samo mieszkanie w internacie było bardzo wygodnym rozwiązaniem. Gdybym musiał codziennie dojeżdżać do domu, wydałbym więcej kasy na dojazdy i przyjeżdżałbym do domu po 18. W internacie mieszkałem też z fajnymi kolegami, dobrze nas karmili, wychowawcy byli OK. Problem był w tym, że w internackiej ubikacji nie mogłem zrobić kupy. Wyglądało to tak, że na stu chłopaków były trzy ubikacje i wiadomo, rano do WC kolejka, po szkole kolejka, a ja ze świadomością, że ktoś stoi pod drzwiami, nie mogłem się skupić. To nie było tak, że nie próbowałem, bo próbowałem. Wymyśliłem też, że będę chodził w nocy, ale ku mojemu zdziwieniu wiele osób również wpadło na ten pomysł. Brałem też kilka razy proszki na zatwardzenie, ale po nich bardziej bolał mnie brzuch.
Tak więc przy każdej próbie zrobienia dwójki mój organizm dawał blokadę i żadne parcie, jęki i stęki nic nie dawały.
Nie wiem, jak ja to wytrzymałem. Często bolał mnie brzuch, jadłem dużo proszków przeciwbólowych. Pocieszałem się tym, że mogłem jeździć do domu co tydzień, a nie tak jak niektórzy moi koledzy raz na miesiąc. Załatwiałem się w poniedziałek rano, a potem dopiero w piątek po południu.
Na szczęście nie mam hemoroidów, nie mam też żadnych traum, ale dzięki temu doświadczeniu mam inne podejście do tematu „dupa mnie oszukała”. Nawet nie wiecie, ile razy wolałabym się po prostu zesrać w majtki niż czuć ten ból, ociężałość, bezsilność, zwłaszcza na WF-ie, gdy byłem zmuszany do większej aktywności.
No ale były też jeszcze szkolne kibelki. Jakbyś do szkoły poszedł trochę wcześniej, albo po lekcjach został trochę dłużej, to nawet możliwe, że miałbyś całą szkolną ubikację dla siebie.
Jakbyś się zesr@ł w szkole to zyskałbyś niechlubną sławę której jeszcze bardziej byś nie chciał. Tak więc nie, nie wolałbyś narobić w majty.
W niektórych domach robi się z toalety takie miejsce tabu, że potem wielu ludzi ma problem z załatwianiem w miejscach publicznych. Nie mam z tym problemu, ale ilu facetów nic potrafi się odlać do pisuaru, gdy ktoś stoi obok. To widać.