Mój współlokator kradł mi jedzenie i zużywał moje kosmetyki. Nie pomagało podpisywanie, zamykanie ani chowanie w pokoju – podbierał i używał po kryjomu i myślał, że ja o tym nie wiem. Prośby nie pomagały, więc wkurzony na maksa postanowiłem się na nim zemścić. No i dolewałem mu olej do płynu do mycia naczyń...
Niby nic, ale strasznie się cieszyłem, jak tamten wkurwiony nie mógł niczego domyć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Trzeba było dodać do jedzenia środek na przeczyszczenie.
Oklepane.
A potem niespodziewanie przyszli goście i zapomnialeś o środku.
Proszek swędzący do kosmetyków załatwiłby sprawę.
Albo żel do depilacji w szamponie.
Przecież najpóźniej po drugim razie by się zorientował i kupił nowy płyn.