#mb2vp
Kiedy małą grupką weszliśmy do sali, w której miał odbyć się egzamin, zajęliśmy miejsca. Do pełnej godziny, w której mieliśmy zacząć pisać było jeszcze kilka minut, które przeznaczyliśmy na rozmawianie z komisją o przyszłości. W komisji był nasz wuefista (starszy pan, z niewybrednym żartem), profesor od przedmiotów logistycznych (gościu ma ogromnego zeza!) oraz delegat z innej szkoły (rodem z kryminalnych).
Padały pytania na temat studiów, na które się wybieramy. Przyszła kolej na mnie. Z dumą odpowiedziałam, że chciałabym studiować ratownictwo medyczne. W sali cisza. Wszystkie oczy na mnie, a pan od wuefu: "Zanim ty dobiegniesz do poszkodowanego, to sama będziesz potrzebowała pomocy po drodze" (chodziło o to, że dostanę zadyszki z powodu papierosów) i cała sala w śmiech.
Cholera, cholera, cholera... nie mogę dać się ośmieszyć przed tyloma ludźmi. No i jak idiotka, ja, 20letnia dziewczyna, odpowiadam panu w wieku ok. 60 lat: "Niech pan się modli, żeby to pan nie był tym poszkodowanym".
Cisza! Pan czerwony na twarzy, zielony, a za chwilę fioletowy. Cholera, co ja powiedziałam... no nic, co się powiedziało już się nie odpowie. Spróbujmy to naprawić. Dodałam: "A nie, dla pana już teraz nie ma ratunku.".
O cholera! Czy można być bardziej upośledzoną foką i tak się pogrążyć? Nie sądzę...
Na szczęście wybiła pełna godzina i nadszedł czas na egzamin. Przez całe dwie godziny czułam palące spojrzenie pana z komisji, który siedział zaraz koło mnie.
Sam zaczął zgryźliwą dyskusję. Żartuje z innych a sam nie ma dystansu do siebie
Otóż to :)
wlasnie
Gdy pisałas o zmianie koloru byłem pewny ze właśnie teraz będzie potrzebował pomocy :D
Dobrze zrobiłaś :D
Za kilk dni mam kolejną maturę... zgadnij, kto jest w komisji? :D
Już skończyłaś szkołę, nic Ci nie zrobi, zachowania ani oceny nie obniży xD
Mimo wszystko wolałabym go nie spotkać więcej w swoim życiu :D