#mU4id
Kilka lat temu poznałam kogoś. Polubiłam go natychmiast - urzekł mnie poczuciem humoru, otwartym sposobem bycia, bezpośredniością. Zauroczyłam się sama nie wiem kiedy, a po dłuższym czasie zdałam sobie sprawę, że go kocham. Drobne zadurzenia już mi się zdarzały, a to było coś więcej. On był tym jedynym, co wiedziałam wtedy i nadal tak uważam.
Nie czułam, że na niego zasługuję, ale mimo strachu przed odrzuceniem zaczęłam działać. Zamiast rzucać się na głęboką wodę z poważnymi deklaracjami, po prostu zaczęłam spędzać czas z nim nie tylko w grupie naszych wspólnych znajomych, ale sam na sam. A to wyjście do kina, a to jakieś łyżwy, a to coś. Wydawało mi się, że powoli idzie to w dobrym kierunku. Wtedy popełniłam ogromny błąd. Zaufałam niewłaściwej osobie.
Nasza wspólna przyjaciółka była świeżo po przykrym rozstaniu, nadal nieszczęśliwie zakochana w byłym. Mimo to miała wokół siebie pozytywną aurę, aż chciało się z nią rozmawiać. Kiedy więc spytała o nastawienie względem "mojego" chłopaka, po długim wahaniu zwierzyłam się jej ze wszystkiego. Obiecała mnie wspierać w tej sprawie, a ja ucieszyłam się, że mam takiego sojusznika. Znała moje nadzieje i obawy, wiedziała, jak mi zależy. I nagle któregoś dnia mi mówi: "Słuchaj, nic z tego nie będzie, rozmawiałam z nim". Śmiejcie się jeśli chcecie, że tak to przeżywam, ale świat mi się wtedy załamał. Tamtego dnia coś zwyczajnie we mnie umarło, ale miało być gorzej. Mimo że zakochana w innym, "przyjaciółka" zaczęła kręcić się przy moim niedoszłym wybranku, mnie jednocześnie zapewniając, że tylko mi się wydaje. Nie wydawało się. Gdy oficjalnie zostali parą, usłyszałam od niej, że on i tak by mnie nie chciał, a ona musi już myśleć o stabilizacji. Nie minęło wiele czasu, gdy wspólna grupa znajomych bez słowa wyjaśnienia wyrzuciła mnie ze swojej paczki, bo w przeciwnym wypadku "byłoby niezręcznie", jak wyraziło się jedno z nich. Sami dorośli ludzie, to nie były lekkomyślne dzieciaki z sianem zamiast mózgu.
Nadal nie umiem normalnie po tym funkcjonować, nadal mnie to boli. Oni są po ślubie, z dzieckiem. Ma "przyjaciółka" tę swoją stabilizację...
Przeglądam często ich wspólne zdjęcia na Facebooku, czytam jej posty, mimo upływu czasu dalej żyję tamtymi wydarzeniami. Analizuję, jak ona wygląda na danym zdjęciu, staram się powielić jej styl; na co dzień myślę co by zrobiła w danej sytuacji, co by powiedziała. Czuję przymus jej kopiowania.
Nie umiem już nawiązywać i utrzymać nowych znajomości, myśl o ponownym zakochaniu się jest dla mnie odpychająca, nie panuję nad swoim życiem. Czuję, że nie mam nic, podczas gdy ona dostała wszystko, czego pragnęłam.
Zmuś się i wywal ich ze znajomych. Przetnij to nożyczkami. Nie pielęgnuj tego. Nie myśl o sobie źle.
... No i rusz tyłek do psychologa.
Ciężko jest przeciąć nożyczki, ale Mag ma rację. Nie ruszysz z miejsca, jak się nie odetniesz. Obudzisz się za 10 lat z tą samą myślą i w dodatku zdasz sobie sprawę, że tyle czasu stracilas nad czymś co nigdy nie było i nie będzie twoje, a tyle pięknych okazji nawet przez to nie zauważysz.
To były lekkomyślne dzieciaki z sianem zamiast mózgu.
Co za suka...
Jakie to obrzydliwe co ona zrobiła, od takich ludzi tylko się odciąć. Ona i ten chłopak są siebie warci i tyle.
Potrzebna Ci pomoc psychologiczna, terapia, może leki. Podniesiesz się i zaczniesz żyć własnym życiem. O nich zapomnij.
Potrzebna to jest jej zmiana myślenia i zastanowienie się nad życiem a nie leki i psycholog
A psycholog i zmiana myślenia to dwie różne rzeczy?
Moim zdaniem i tak by wam nie wyszlo.On wybral ją, znał.Cie dobrze a mimo wszystko nie ziskrzyło, nie poczuł tego czegoś.
Znowu serce mnie zabolało po przeczytaniu tego :/
To tak jakby śmieci same się wyniosły.
Bardzo Ci współczuję. Ale musisz odżyć. Zapomnieć o nich. Usuń ich, nie myśl... Idź do psychologa. Zacznij żyć, zasługujesz na to.
Teoretycznie ona miała rację. Gdyby chłopak chciał z tobą być to by był, szczególnie, że spędzałas z nim czas sam na sam, więc pewnie się domyślal, że ma szansę. Są po ślubie i mają dziecko, więc ten chłopak jest szczęśliwy z twoją byłą przyjaciółka. Wątpię, że byłby szczęśliwy z tobą, skoro jesteś latami zazdrosna o faceta, z którym nawet nigdy nie byłaś
Ale przyjaciele tak się nie zachowują.
Czytając to wyznanie, słyszałem łzy...