#JAxcd
Dzisiaj mało kto wie, że zanim zostali małżeństwem, moja mama miała innego męża, którego potem zdradziła z moim tatą. Jak się dowiedziałam od cioci, pierwsze małżeństwo mojej mamy były bardzo nieudane - mama poślubiła go krótko po osiągnięciu pełnoletności, wiecznie się kłócili i nawet podniósł na moją mamę rękę kilka razy. Potem poznała mojego tatę i znajomość szybko się przerodziła w romans, który sprawił, że mama wystąpiła o rozwód i związała się, już oficjalnie, z moim tatą.
Co w tym anonimowego?
Niedawno zepsuło mi się coś w samochodzie i pojechałam do poleconego mi przez kolegę warsztatu. Jeden z mechaników patrząc na moje nazwisko zapytał, czy XY jest moją mamą. Odpowiedziałam, że tak i spytałam się, skąd ją zna.
Nie spodziewałam się jednak, że splunie mi pod nogi i nazwie mnie "córką k*".
Tak mnie tym zszokował, że jedyne, co byłam w stanie zrobić, to wsiąść w samochód i stamtąd odjechać. Bluzgi i inwektywy (m.in. że na pewno jestem puszczalska) padały w moją stronę nawet wtedy, kiedy hamując łzy starałam się uruchomić moje auto.
Już będąc w akademiku zabrałam się za szukanie informacji o tym mechaniku - tak, był to były mąż mojej mamy. Wedle jego profilu na Facebooku, ma żonę oraz dzieci.
Nie opowiedziałam o tym zdarzeniu moim rodzicom (ani nikomu innemu) - nie chcę, żeby im było przykro. Może i moja mama zdradziła kiedyś tego mechanika, ale uważam, że razem z tatą tworzą świetny związek i cóż - gdyby się nie spotkali, to na tym świecie nie byłoby mnie oraz moich braci i nie miałabym tak fajnej rodziny.
W sumie sama nie wiem, jakbym zachowala sie w takiej sytuacji i czy bym powiedziala rodzicom.
Napisze jednak cos innego: znam dwie pary, ktore mialy takie "moralnie watpliwe" poczatki - jedna para to moi dziadkowie, ktorzy sa razem od ponad 50 lat (dosyc ciekawa historia - pierwsza zona dziadka go nie kochala, wyszla za niego jedynie aby rodzina dala jej spokoj i sama go namawiala, zeby sobie znalazl kogos na boku, bo dla niej malzenstwo to bylo fikcja; finalnie jednak sie rozwiedli po tym jak moja babcia miala dosyc bycia "ta druga" - nawet za aprobata "tej pierwszej") a druga to moi dobrzy przyjaciele, ktorzy zakochali sie w sobie bedac w innych zwiazkach - fakt, ze zakonczyli swoje pierwsze zwiazki dosyc szybko, ale jednak pocalunki miedzy nimi wydarzyly sie juz przed. Oba te zwiazki sa jednymi z najlepszych, jakie znam.
Jesli Twoi rodzice sa ze soba tak dlugo i nadal sie bardzo kochaja, to mysle, ze ich poczatki nie maja juz takiego znaczenia. Szkoda, ze byly Twojej mamy jest na tyle niezrownowazony, zeby swoje frustracje wyladowywac na Tobie, bo nie jestes niczemu winna.
nie, że popieram ale rozumiem tego mechanika. Z jego perspektywy miał żonę, która miała romans.
Jaki był, taki był - ale wedle mnie to w sytuacji gdy ktoś jest w związku i w kimś się zakocha to zanim zacznie romansować to po prostu najpierw kończy pierwszy związek.
@worm ale jaką winę w tym ma jej dorosła córka? To, że zwyzywał ją świadczy o nim bardzo źle
@AlaAla21
Ja nie napisałem, że popieram- napisałem, że rozumiem. To trochę dwie różne rzeczy.
Dwie różne rzeczy, ale obydwie świadczą o Tobie kiepsko.
Rozumiem żal do kobiety, która zdradziła, ale wulgarne obrażanie obcej dziewczyny to zwykłe chamstwo.
Koles ktory chla i bije swoja kobiete nie zasluguje na nia. Dobrze zrobila ze dala drapaka, jedno zmarnowane zycie mniej.
Bardzo nieprofesjonalne zachowanie, nie jesteś niczemu winna. Facet naprawdę ma problem ze sobą, skoro będąc już z twoją mamą nadużywał przemocy.
Aż tak to w nim siedziało że mimo upływu lat ryzykował utratę dobrej opinii swojej i warsztatu? Bo jeśli znalazłaś go na facebooku to razem ze znajomymi mogłaś mu nieźle nasrać. Dziwne opowiadanie. No i jeśli mieszkał blisko i był mechanikiem rodzice raczej by cię ostrzegli żeby tam nie jeździć. Bo przecież jeśli jest niezrownowazony mógł na przykład poluzowac koło żeby odpadło w czasie jazdy.
Ja bym mamie powiedział
Twoja matka jakby nie patrzeć postąpiła nie fair. Małżeństwo jej się sypało? Dobra, tak bywa, ale do jasnej cholery! Jeśli chciała być z twoim ojcem, mogła wpierw rozejsc się z pierwszym mężem.
No i fajnie że cieszysz się ze swojej rodziny, ale jednak zdrada to zdrada. W sumie każdy ma coś na sumieniu, Twoja mama weszła w romans z innym przed rozwodem zamiast dopiero po rozwodzie, jej były mąż był wredny i podniósł na nią rękę, co również jest niedopuszczalne, a jej obecny mąż związał się z zajętą kobietą przed jej rozwodem. Fajne rodzinki tak mają widocznie.
Nie wiem skąd minusy, ja się zgadzam z komentarzem.
Minus (przynajmniej ode mnie) jest za ostatnie zdanie.
Kazdy zwiazek, ktory jest budowany na zdradzie bedzie sie przedstawial jako super udany, bo niby czemu nie? Skoro sa razem to znaczy, ze jest dobrze. Taka "fajna rodzinka", o ktorej pisze autorka. Wiec skoro wiekszosc z was to potepia, to juz nie robcie tego wybiorczo, tylko dlatego, ze ktos dopisal do tego happy end.
Same - zdrada sama w sobie jest zawsze zła, ale życie nie jest czarno-białe.
Związek zbudowany na cudzej krzywdzie jest gówno wart.
NIC nie usprawiedliwa zdrady.
Tak samo bicia.
Skoro autorce było źle w małżeństwie, mogła najpierw je zakończyć, a dopiero POTEM nawiązywać romans.
Po pierwsze: nie autorce.
Po drugie: prawdopodobnie matka autorki miała cechy typowej ofiary. A ofiara często nie może wyjść z gówna dopóki ktoś jej nie poda pomocnej ręki.
Dobra, machnelam się, chodziło o matkę autorki. Ale nadal obstaję przy swoim zdaniu, Marty. A ojciec autorki nie podał jej matce ręki, tylko inną część ciała 😜 A to dużo zmienia. Gdyby np. namawiał ją do opuszczenia męża - dręczyciela jako zwykły przyjaciel i pomagał jej stanąć po rozwodzie na nogi, a POTEM z tej przyjaźni coś by wyszło - ok. Wątpię, by wiele osób to potępiło. Ale wyszło jak wyszło i chociaż były mąż tamtej kobiety nie spisywał się w roli partnera (w każdym razie ona tak mówi; jak ktoś zauważył, mogła chcieć się trochę wybielic w cudzych oczach), sama babka też postąpiła niemoralnie.
Fajnie, że teraz macie udaną rodzinę, ale początki rzeczywiście nieciekawe, wszak "swojego szczęścia nie powinno budować się na nieszczęściu innych".
Były mąż mamy autorki ją bił, jakby nie patrzeć to on rozpoczął budowanie szczęścia na nieszczęściu żony. Co więcej, on pewnie planował regularnie wyładowywać stres na niej jak na worku treningowym przez resztę życia, a ona go zdradzała przez krótki okres czasu.
Nie wiadomo czy bił, to mogły być tylko słowa puszczalskiej kobiety zeby sie wybielic.
Mogla sie rozstac a nie zdradzac.Zreszta skad wiesz czy mowi prawde ze on taki zly byl? Przeciez duzo kobiet sie tak broni, zeby nie wyjsc na dziwke to mowi że on je bil.
Dokladnie, jak juz popusci taka szmata szpary to potem mowi ze chlop bil albo ze był niedojrzaly i koledzy wazniejsi.
Joke88 I ty się dziwisz, ze używając takiego słownictwa nikt cię nie chce?
Nienawidzę zdrajców i nie pozdrawiam twojej mamy i mam totalnie w dupie, że jest świetną matką i żoną
A jej były mąż to niby taki cacy?
A zdrada jest zła tylko wtedy, kiedy mąż jest cacy?
On ją bił, ciężko w takim wypadku potępić zdradę
Zdrada ZAWSZE jest zła. Tak, nawet gdy mąż jest agresywnym debilem. Matka autorki mogła się najpierw z nim rozwiesc, a potem wskakiwac drugiemu do łóżka.