#mSZed

W wieku 19 lat poszłam na studia do miasta oddalonego od mojego domu o 300 km. Nikt z moich znajomych nie poszedł tam, większość wybrała studia w rodzinnym mieście lub wcale na nie nie poszła.

Byłam młoda i bardzo głupia, ciężko było mi się odnaleźć w nowym miejscu. Nigdy nie miałam też chłopaka i relacje z mężczyznami były dla mnie trudne. Na moje nieszczęście, poznałam w klubie mężczyznę dużo starszego od siebie, który zdawał się być mną zainteresowany. Mógł mieć z 50 lat. Bardzo szybko pozwoliłam się bajerować, że jestem piękna, że mądra, bo dostałam się na studia i że podobam mu się. Nikt nigdy nie mówił mi tyłu komplementów i miłych słów, więc chłonęłam to wszystko i byłam oczarowana. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka, że powinnam być ostrożna, bo to obcy człowiek, ale ignorowałam to. Do czasu.

W pewnym momencie facetowi skończyły się komplementy i wypytywał o moje życie. Z perspektywy czasu wiem, że za dużo mu powiedziałam, a on praktycznie nic o sobie nie powiedział.

Czas nam jakoś szybko minął, było po drugiej, kiedy zdecydowałam, że pora wracać do akademika, bo mam zajęcia w południe i wypada się wyspać. Powiedziałam mu to, lecz on nalegał, żebym poszła do niego. Dodał też, że nie będzie to nic więcej, tylko sobie zasnę. Odmówiłam mu, tłumacząc, że akademik mam niedaleko uczelni, więc będę mogła dłużej sobie pospać i tak dalej, a poza tym czuję się dobrze na swoim miejscu i go dobrze nie znam. Zaproponował mi, żebym poszła z nim, a na drugi dzień została, zamiast iść na zajęcia i właśnie wtedy zaczęłam być coraz bardziej negatywnie nastawiona do niego. Zapewniał mnie, że on w tym mieście jest szychą i że jak będę potrzebować pomocy ze studiami lub cokolwiek, to on mi to od ręki załatwi. Mówił, że zna władze mojej uczelni i się z nimi dogada. Zachowałam resztki rozumu, by odpowiedzieć na to: "O, to znasz profesora Stasiaka, naszego rektora!". Oczywiście, żaden profesor Stasiak nie był moim rektorem wtedy, po prostu to nazwisko przyszło mi jako pierwsze na myśl. Facet przytaknął, że zna go od dawna, bo z jego synem chodził na ryby. Byłam pod wrażeniem, że potrafi tak płynnie kłamać, ale czułam coraz większe rozczarowanie i strach. Chciałam jak najszybciej wrócić do akademika. Pod pretekstem pójścia do toalety uciekam mu, a potem całą drogę oglądałam się za siebie, czy mnie przypadkiem nie śledzi.

Przez kilka miesięcy bałam się odwiedzić ten klub, a nawet znajdować się w jego pobliżu w obawie, że go spotkam. Słyszałam też, że jakiś starszy mężczyzna wypytuje dziewczyny z mojego akademika o mnie.

Nigdy go już nie spotkałam, mimo że mieszkam w tym mieście od 7 lat. Już się tego nie boję, ale na wspomnienie tamtego wydarzenia ciągle przechodzą mnie ciarki zażenowania, że tak naiwna i głupia mogłam być.
Krolewnazdrewnaa Odpowiedz

W gruncie rzeczy to wcale nie byłaś taka naiwna;)

Martynozaur Odpowiedz

Wkrętka o rektorze całkiem sprytna

pozbawiony Odpowiedz

Z synem Stasiaka to wszyscy na ryby chodzili ;)

bazienka

hahah moj jeden wykladowca od przestepczosci nieletnich ma tak na nazwisko, musze go zapytac, czy nie ma syna ;)

PiratTomi

Oj bazienka, niby to anonimowe, swojego nazwiska nie podasz, ale często tu wspominasz nazwiska ludzi ze swojego otoczenia.

Hehee Odpowiedz

"że tak naiwna i głupia mogłam być", no ale numer z rektorem był bardzo niegłupi, ja bym na taki tekst nie wpadła XD

sprzaaataaaczkaaa Odpowiedz

Nie uważam Cię za naiwną i głupią, w porę otrzeźwiałaś, pięknie rozegrałaś sytuację do samego końca. Za surowo się oceniasz.

bazienka Odpowiedz

pojsc z 2razy starszym ledwo znajomym facetem do niego... no to trzeba mozgu nie miec
dobrze, ze sie opamietalas, nie wiadomo, co mogloby sie stac, zawsze jest opcja rohypnolu w herbatce...

Heppy Odpowiedz

Dramatyzujesz.

NOTHING000 Odpowiedz

Dziewiętnastoletnia dziewczyna i facet około pięćdziesiątki? Fuj.

milA00

Przecież z nim tylko rozmawiala nic więcej.

DrGregoryHouse

@NOTHING000 Nawet jeśli, to co w tym takiego? jeśli się kochają, nie robią nikomu krzywdy to gdzie leży problem?

ToTylkoJa90

Zajmij się swoją metryką. Takie wtrącanie się w cudze życie, to dopiero jest fuuuuu.

bazienka

oczywiscie, ze fuj, minusujcie ile chcecie, ale mnie to brzydzi
a potem taka dziewczyna zostaje pielegniarka...
poza tym roznica pokolenia to rowniez kwestia wychowania, pogladow itp., bardzo ryzykowny zwiazek

Noita

Też uważam, że to obrzydliwe. Ale dla mnie faceci po trzydziestce są już za starzy.

egzemita Odpowiedz

Może tak zdziadział że go nie rozpoznałaś , u niektórych mężczyzn zdarza się taki przeskok jak spada poziom testosteronu. Zresztą to mógł być 60 letni prawiczek i tylko chciał podejrzec jak się kąpiesz.

Dodaj anonimowe wyznanie