Pewnej środy wybrałam się do pracy jak co dzień, z małą różnicą, że poprzedniej nocy spałam tylko 5 godzin, więc byłam mocno zmęczona. Początek pracy wydawał się paskudny, bolały mnie kości, głowa, a na oczy ledwo widziałam, po jakimś czasie doszły lekkie zawroty głowy i tzw "mroczki przed oczami". Nie przejęłam się zbytnio, bo trwały one ułamek sekundy.
Nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno i nie mogłam pozbyć się tego uczucia. Spanikowana wołam koleżankę i mówię do niej:
- Chyba dziś nie dam rady pracować, strasznie źle się czuję, w głowie mi się kręci, a na dodatek teraz nic nie widzę i mam ciemno przed oczami.
Koleżanka spojrzała na mnie i radośnie odparła:
- Monika, ale właśnie mamy awarię prądu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Uwielbiam spać i bardzo odczuwam brak snu. Ale i tak nie rozumiem, tak reagować na 5h snu? Takie już jest życie, że czasami człowiek nie ma czasu na odpoczynek :)
Ja tez zle reaguje na 5h snu. Moj organizm potrzebuje conamniej 8 h snu
Ja też to rozumiem. Każdy reaguje na brak snu inaczej, znam osoby co mogą się przespać 2 godzinki heja śmigają super się czują i następnego dnia odeśpią. A ja jak nie prześpię 8 godzin to czuję się gorzej niż na śmiertelnym kacu. Ogromny ból głowy, zamulenie, brak koncentracji i jest to walka o przetrwanie i niestety wiele osób tego nie zrozumie i twierdzi, że dramatyzuję :P
Kurde marzę o pięciogodzinnym śnie.
Też lubię spać, ale 5 h snu to już taka znośna dawka na przeżycie dnia w pracy
Tak, ale pod warunkiem że nie ma szefa, bo raczej się wkurzy, że śpisz w pracy.